Nie jestem pewna czy dobrze trafiam z tym tematem, ale chodzi mi o coś konkretnego. Od jakiegoś czasu śni mi się moja praca - znaczy nie sama praca, ale powód dlaczego ją robię, taki cel, misja, cokolwiek to jest. I za każdym razem wygląda inaczej - raz jako ścieżka przez las, raz jako jakiś budynek do którego nie mogę dojść, raz jako postać która idzie przede mną. Chcę jakoś zbierać te sny, notować, szukać wzorów. Tylko nie wiem jak to robić żeby nic nie zgubić i żeby to miało jakiś sens po czasie. Czy ktoś w ogóle prowadzi taki dziennik pod kątem czegoś konkretnego, a nie wszystkich snów z rzędu?
Ja prowadzę dziennik snów od może trzech lat i na początku zapisywałam wszystko po kolei, ale szybko przestałam nadążać. Potem zaczęłam filtrować - tylko sny które miały jakiś powtarzający się element albo takie które zostawiały wyraźne uczucie po przebudzeniu. Jeśli chodzi konkretnie o temat który cię przewija przez sny - to według mnie warto notować nie tylko co się wydarzyło, ale przede wszystkim jak się czułaś w środku tego snu. Bo ta sama ścieżka przez las może znaczyć coś innego gdy idziesz z lękiem a coś innego gdy z ciekawością.
To jest piękny temat, bo sny o własnej drodze czy celu to jedne z najbardziej osobistych snów jakie można mieć. Ta postać idąca przed tobą bardzo mnie ciekawi - czy coś z niej pamiętasz? Płeć, kolor ubrania, tempo w jakim szła? Często taki figura-przewodnik w snach nie jest przypadkowa, może to twoja własna intuicja ci coś pokazuje.
Zanim zaczniesz interpretować kim jest ta postać i co symbolizuje - mam pytanie praktyczne. Jak długo masz te sny? Bo jeśli to nowe zjawisko to może być po prostu odpowiedź na jakieś konkretne napięcie w życiu, a nie żadna metafizyczna ścieżka. Nie mówię że to wyklucza duchowe znaczenie, ale warto wiedzieć od kiedy to się zaczęło zanim będziemy wróżyć.
Wracając do pytania o przechowywanie interpretacji - ja robiłam różne rzeczy i szczerze to najprościej działał zwykły notatnik papierowy. Wiem że brzmi banalnie ale to działa lepiej niż aplikacje. Notuję datę krótki opis snu, emocje, i potem osobno swoje pierwsze skojarzenie zaraz po przebudzeniu. To pierwsze skojarzenie jest najważniejsze bo zanim zaczniesz myśleć "rozumowo" to podświadomość jeszcze mówi. Potem jak mam kilka wpisów z podobnym motywem to zaznaczam je jakims kolorem, mam takie kolorowe zakładki.
A czy to nie jest tak że jak zapisujesz sen zaraz po przebudzeniu to trochę go zmieniasz? Bo ja próbowałam prowadzić taki dziennik i za każdym razem jak pisałam to czułam że dorabiam do tego jakąś historię której w samym śnie nie bylo. Jakby mózg automatycznie składał to w sensowną narrację i przez to traciłam to co było "czyste".
Jest jeszcze jedna sprawa którą warto rozważyć przy prowadzeniu takiego dziennika - bezpieczeństwo tego co zapisujesz. Nie mam na myśli żadnych dramatów, ale sny o własnym celu i drodze bywają bardzo intymne. Zastanów się czy notatnik papierowy wystarczy jeśli mieszkasz z kimś bliskim, czy wolisz żeby to było zaszyfrowane gdzieś. To brzmi może śmiesznie ale kilka osób na różnych forach pisało że czuły się "obnażone" kiedy ktoś przez przypadek przeczytał ich zapiski senne. Energia intencji bywa wrażliwa.
a mozna zapytac dlaczego energia intencji mialaby byc "wrazliwa" na to ze ktos to przeczyta? znaczy fizycznie ten sen juz sie zdarzyl zapisany jest zapisany. czy chodzi bardziej o takie psychologiczne poczucie naruszenia prywatnosci czy to cos ezoterycznego?
Przy okazji pytania o przechowywanie - ja używam od lat szyfrowanego pliku na laptopie, zero chmury, zero aplikacji synchronizowanych z internetem. Wiem że to paranoja dla niektórych, ale sny są moją prywatną sprawą i nie chcę żeby jakiś algorytm to "czytał". Z papierowym notatnikiem mam ten problem że się boję pożaru albo przeprowadzki, kilka lat zapisków to coś czego nie chcę stracić.
Hm, a czy ktoś miał tak że interpretacja którą zapisał dawno temu, po czasie okazała się zupełnie inna niż myślał? Bo mnie zastanawia czy w ogóle warto te interpretacje przechowywać na stałe, czy może lepiej je... przepisywać? Aktualizować? Sen o celu życiowym z trzydziestki pewnie znaczy co innego z perspektywy czterdziestki.
Dokładnie tak jest i to jest jeden z najciekawszych aspektów prowadzenia dziennika sennych doświadczeń. Mam wpisy sprzed kilku lat które wtedy interpretowałam jako ostrzeżenie a teraz widzę w nich zaproszenie. Te same obrazy, zupełnie inne odczytanie. Dlatego nigdy nie wykreślam starych interpretacji - dopisuję nową obok i zaznaczam datę. Widać wtedy jak się zmieniam.
To jest w sumie sensowne podejście. Chociaż powiem szczerze że trochę mnie irytuje kiedy ludzie traktują każdy sen jak głębokie przesłanie kosmiczne. Czasem sen o ścieżce przez las to po prostu sen o ścieżce przez las, bo tydzień temu byłaś na spacerze. Zanim zaczniemy szukać przewodników duchowych i misji życiowej - warto postawić sobie pytanie: co się ostatnio dzieje w moim codziennym życiu? Sny często są po prostu przetwarzaniem.
przepraszam że wchodzę z boku ale mam pytanie trochę inne - jak wy rozróżniacie że sen "jest o czymś konkretnym" czyli np. o waszej misji życiowej, a nie jest tylko np. o jakiejś osobie albo pracy? Może głupie pytanie ale ja jak śnię to potem nie wiem co to w ogóle było i o co chodziło, wszystko mi się miesza.
niema głupich pytań 🙂 to jest właśnie to o czym pisałam wcześniej - uczucie po przebudzeniu jest kluczem. Jak budzisz się z takim wiesz z przekonaniem że ten sen "był o czymś" to warto to zapisać nawet jeśli nie rozumiesz. Jak budzisz się z chaosem i nic nie zostaje to nie ma co za tym gonić.
Ojej to jest taki piękny temat, cieszę sie że go znalazłam! Ja też miałam ostatnio sny w których coś mnie prowadziło do czegoś ważnego ale nie wiedziałam jak to przechowywać. Teraz wiem że muszę zacząć od papierowego notatnika zaraz przy łóżku! Dziękuję wam wszystkim za te rady, szczególnie za ten pomysł z kolorowymi zakładkami - to genialne!
Wracając do tematu bezpiecznego przechowywania - jest jeszcze jeden aspekt którego nikt nie poruszył. Czy te interpretacje w ogóle powinny być "przechowywane" w sensie finalnym, zamkniętym? Mam notatnik gdzie zapisuję sny ale interpretacje trzymam osobno i celowo nie daję im formy ostatecznej. Zostawiam pytajniki, wieloznaczności. Bo jak za wcześnie zamknę sens - to jakby zamknęłam drzwi przed kolejnymi snami na ten temat.
Dobra, bo chce nawiazac do tego co napisala Onyksowa75 o przechowywaniu interpretacji jako czegoś zywioltego a nie finalnego. To naprawde mnie trafia. Ja wlasnie mialam taki moment ze zajrzalam do starych zapisków i to co kiedys wyglądalo jak sen o uciekaniu przed czymś, teraz wyglada jak dokładnie ta sama postać co idzie przede mna w tych moich powracajacych snach. Jakby to byl etap na tej samej ściezce. Gdybym te interpretacje zamknela na stale to bym tego połaczenia nigdy nie zobaczyła. Ale mam pytanie, bo nie wiem czy dobrze rozumiem - czy wy tez macie tak ze sens snu wraca PO CZASIE a nie zaraz po przebudzeniu?
o tak, i to jest jedna z tych rzeczy ktore naprawde trudno wyjasnić komuś kto tego nie przeżył. Sen potrafi leżeć w pamięci tygodniami jak takie niemowę i potem nagle cos w życiu stuka i wszystko klika. Dlatego właśnie nie lubię interpretować snów od razu i na gorąco - pierwszy zapis tak, ale interpretacja? Wolę poczekac.
spokojnie, ja tu nikomu niczego nie udowadniam. no ale Pyromantka82 to dziala w obie strony chyba. Jak interpretujesz od razu to tez widzisz to co akurat cie boli albo martwi. Nie ma takiego momentu kiedy jestesmy "neutralni". Wiec argument ze "po czasie dopasujesz" jest troche pulapka bo zakłada ze zaraz po przebudzeniu jestesmy bardziej obiektywni, a to chyba nieprawda
dobra ale mam inne pytanie zupelnie - ta postac ktora idzie przed oraklina i nigdy sie nie odwraca. czytalem kiedys ze w snach twarze ktore sa ukryte albo odwrocone to chodzi o cos co juz "wiesz" ale nie chcesz tego zobaczyc. czy ktos z was cos takiego slyszal albo ma inne zdanie na ten temat? bo niewiem czy to wiarygodne zrodlo bylo
