Mam pewien powtarzający się sen, który ostatnio zaczął mnie naprawdę niepokoić. Śni mi się moja przeszłość - konkretne momenty z dzieciństwa, ze szkoły, pierwsze mieszkanie - ale wszędzie tam, gdzie powinienem byc ja z tamtego czasu, stoi mój ojciec. Nie jako on sam, ale jakby nosił moją przeszłość zamiast mnie. Jakby był mną, zanim ja w ogóle byłam sobą. To brzmi pewnie dziwnie, ale w tym śnie jest takie uczucie że jego twarz to jest mapa czegoś, czego sama nie pamiętam. Nie jest groźny, nie robi nic złego, po prostu jest tam gdzie ja byłam. Ktoś się z tym spotkał? Zastanawiam się czy to kwestia tego, że coś po nim noszę - jakaś energia, wzorzec, coś przekazanego przez krew.
O, to jest ciekawy rodzaj snu bo on wygląda jak praca z linią przodków. Znam to zjawisko - kiedy w snach zacierają się granice między naszym życiem a życiem kogoś z rodziny. Jakby podświadomość albo dusza próbowała pokazać ci, że część twojej historii NIE jest tylko twoja, że weszłaś w świat z bagażem, który ktoś przed tobą niósł. Ojciec jako twarz twojej przeszłości może znaczyć, że przejęłaś jakiś wzorzec od niego tak głęboko, że on stał się fundamentem pod to, co ty potem przeżywałaś. Co czujesz po przebudzeniu? Smutek, ulga, coś innego?
Ja bym tu spojrzał od razu na runy, serio. Othala to jest runa przodków, dziedzictwa, tego co przechodzi z pokolenia na pokolenie, i jak mam sny gdzie pojawia się ktoś z rodziny w nieoczekiwanym kontekscie, to zazwyczaj Othala gdzieś przy tym siedzi. Można by wyciągnąć ją do medytacji i popatrzeć co wychodzi. Nie wiem czy to jest akurat twój kierunek, ale sen z rodzicem w roli ciebie samej to klasyczny znak że coś w linii przodków czeka na rozwiązanie.
Spokojność w takim śnie mnie nie dziwi, bo to nie jest sen ostrzegający, to jest sen który coś pokazuje. Miałam podobne doświadczenia z mamą - pojawiała się w miejscach z mojego dzieciństwa, ale jakby żyjąc moim życiem, a nie swoim. U mnie to przyszło w czasie gdy zaczęłam rozumieć jak bardzo przejęłam jej sposób reagowania na stres. Sen to pokazał wcześniej niż ja sama to zobaczyłam na jawie. 😀
a skąd wiadomo ze to nie jest po prostu zwykłe pomieszanie wspomnień? Mózg w nocy porządkuje co sobie tam chce i może po prostu połączył ojca ze wspomnieniami bo go ostatnio widziałaś albo rozmawiałaś o nim? Pytam serio, bez złośliwości, bo sama nie wiem jak odróżnić sen który coś znaczy od snu który jest tylko takim nocnym bełkotem
a da sie jakoś wejść z powrotem do takiego snu i sprawdzić o co chodzi? Słyszałem o świadomym śnieniu i to mnie kręci ale nie wiem czy to jest do nauki samemu czy trzeba jakiegoś kursu albo przynajmniej czegos do poczytania na start
Powiem wam szczerze, ze przez lata widziałam mnóstwo opisów takich snów na różnych forach i zawsze zastanawiam sie nad jednym: czy nie jest tak, że interpretujemy w kierunku który nam emocjonalnie odpowiada? To znaczy, jeśli ktoś ma nierozwiązaną relację z ojcem albo z matką, to mózg produkuje taki sen i my od razu mówimy "linia przodków", "wzorzec przekazany przez krew". Może. Ale może też to jest po prostu lustro relacji, zwykłe, psychologiczne. nie mówię że tamto nie istnieje. Mówię że warto sprawdzić obie wersje zanim sie mocno przywiąże do jednej interpretacji.
no nie, słuchajcie, mnie w tym opisie uderza jedna rzecz - ten ojciec jest tam spokojny i niejako zastępuje Amethystę samą z siebie, ale nie wypiera jej, nie goni jej, nie zagraża. To mi trochę wygląda jak obecność ochronna, wiesz? Jakby on był w tych wspomnieniach żeby je jakoś ustabilizować, zakorzenić. Mam znajomego który miał podobne sny z dziadkiem i jak zaczął się przyglądać linii rodzinnej okazało się że dziadek przeżył rzeczy których nigdy nie opowiadał, a wnuk jakoś to niósł w sobie bez wiedzy. Może to jest podobne?
Jeden praktyczny wątek dodam bo go tu brakuje. Jeśli chcesz popracować z tym snem świadomie, nie w sensie świadomego śnienia, ale w sensie rytuału intencji, to przed snem możesz postawić sobie pytanie skierowane do snu. Nie pytanie do ojca, nie do przodków, ale do samego snu. "Co chcesz mi pokazać?" i to dosłownie zapisać i położyć pod poduszką. Prosto i bez fajerwerków, ale u mnie i u kilku osób które znam to daje konkretne rozwinięcie narracji w kolejnej nocy. Bez gwarancji oczywiście, ale warto sprobować.
ojej to jest taki piekny rytuał! Nigdy o tym nie słyszałam ale to ma taki sens, ze zadajesz pytanie i dajesz snowi szansę odpowiedzieć. Czy to działa też jeśli ten sen sie juz nie powtorzył od jakiegoś czasu? Bo mam jeden stary sen o babci który wraca co kilka miesięcy i zastanawiam sie czy mogłabym tak spróbować.
a jesli ojciec w snie ma dokkladnie swoja twarz ale przezywa twoje zycie to sie zastanawiam czy to nie moze byc cos w stylu ze dusze sa ze soba powiazane i on juz gdzies to przezyl zanim ty sie urodzilas? Czytalam cos o memoich dusz i ze rodziny sie powtarzaja przez wcielenia moze on byl w poprzednim zyciu toba albo odwrotnie?
To co Opalinka pisze o powiązaniu dusz to jest jeden trop, ale mnie bardziej przekonuje kierunek który wcześniej padł, czyli że niesiesz w sobie wzorzec energetyczny po ojcu. Nie poprzednie wcielenie, ale dosłowna transmisja przez wychowanie, przez to co nieświadomie kopiujemy od rodziców. Sen może ci pokazywać że te twoje wspomnienia są "zabarwione" jego wzorcem, zbudowane na czymś co dostałaś od niego zanim w ogóle miałaś możliwość wybrać inaczej. I to nie jest złe, to jest po prostu do zobaczenia.
Słuchajcie, ja tu jestem trochę z boku bo dopiero zaczynam się tym interesować, ale ten temat mnie zupełnie wciągnął. Mam pytanie bo może głupie, ale, czy jest jakiś sposób żeby przez sen albo rytuał faktycznie porozmawiać z ojcem o tych rzeczach których się nie porusza na co dzień? Nie koniecznie w tym samym śnie, ale jakiś sposób żeby sen stał sie mostem do prawdziwej rozmowy? Bo Amethysta pisała ze właściwie nie rozmawiają o głębszych sprawach i mnie to uderzyło bo u mnie jest tak samo z mamą.
Dobra, bo muszę tutaj coś dopowiedzieć zanim ten wątek pójdzie całkiem w inną stronę. To pytanie które zadałam poprzednio, o rozmowę z ojcem przez sen czy rytuał, to nie chodziło mi o żadne wywoływanie duchów ani coś dramatycznego, bardziej o to czy jest jakiś sposób żeby w ogóle zbliżyć się do tego co ten sen próbuje powiedzieć. Bo czytam was od chwili i mam wrażenie że jesteście w stanie to czytać jak tekst, a ja patrzę na podobny sen u siebie i widzę tylko obrazek. Jak się w ogóle nauczyć tego czytania?
No i widzicie, to jest właśnie ten moment gdzie psychologia i ezoteryka nachodzą na siebie tak bardzo że nie wiem czemu część z was tak się broni przed przyznaniem że mogą działać równolegle. Amethysto, to co opisujesz brzmi dla mnie jak sen który otwiera coś co było zamknięte, niekoniecznie przez ojca, niekoniecznie przez przodków, może po prostu przez ciebie. Pytanie jest inne, czy chcesz to otworzyć? Bo nie każde wspomnienie które sen przynosi musi być od razu przepracowane. Czasem wystarczy je zobaczyć.
a mnie tu zastanawia jedno, bo wróćmy do tego obrazu z autokarem. Ona się zgubiła, nikt nie wiedział gdzie jest, i teraz w śnie to ojciec to przeżywa, siedzi na jej miejscu. To nie brzmi jak obecność ochronna, przepraszam Wiktor za zmianę zdania, to brzmi bardziej jak sen który pyta, a gdzie był kiedy to się działo? Nie oskarżycielsko, naprawdę, ale jakby ta scena chciała dostać jakiegoś dopełnienia. Amethysto, czy on w tym śnie w tym autokarze wyglądał jakby się bał, szukał, czy był tam spokojny?
