Śnił mi się niedawno coś dziwnego i nie wiem jak to opisać inaczej niż - moja niepewnosc miała formę fizyczną. Znaczy, szłam przez jakiś korytarz i po obu stronach unosiły się takie mgły albo cienie, które wiedziałam że to moje własne wątpliwości. jakby podświadomosc dosłownie wymodelowała to co czuje na jawie. czy ktos miał coś podobnego? Bo szukałam w sennikach i nic konkretnego nie ma na "niepewność która otacza" jako symbol.
Znam to. to co opisujesz to trochę jak projekcja stanu duszy na przestrzen snu. w wielu tradycjach szamanskich mowi sie ze krajobraz snu jest doslownie mapa tego co dzieje sie w srodku - nie symbolicznie ale naprawde. Mgla po bokach drogi to klasyczny obraz rozdroza. pytanie tylko co bylo na koncu tego korytarza, bo to moze byc wazniejsze niz sama mgla.
Ten twój opis, ta lepkość, to w literaturze onirycznej bardzo charakterystyczny sygnał. Jung nazywał takie doświadczenia spotkaniem z cieniem - ale nie cudzym, własnym. cień w tym ujęciu to wszystko czego się w sobie nie akceptujemy albo co wypychamy poza świadomość. Jeśli twoja niepewność dosłownie dotykała cię i ogarniała, sen mógł sygnalizować, że czas przestać uciekać od tego co czujesz na jawie. Zwężający się korytarz to też ważny motyw - poczucie braku wyjścia, zwężenia opcji. nie musi to być przepowiednia, może być po prostu informacja o stanie wewnętrznym.
Ciekawa rozmowa. Chcialbym tylko dorzucic cos od strony symboliki powietrza i formy. Mgla w tradycji hermetycznej to element wody w powietrzu - niedookreslenie, przejscie, to co nie jest ani jednym ani drugim. Droga przez mgle to klasyczny motyw inicjacyjny, przez brod, przez niewidzialnosc. Irminka.ka, czy ta droga byla znana? Mialas poczucie ze powinna byc znana, czy byla zupelnie obca?
to bardzo znamienne. Znane ale niepamietane miejsce to jeden z mocniejszych motywów - niektórzy lacza to z pamiecią poprzednich wcieleń, inni z archetypem piwnicy, czyli tym co schowane glebiej niz swiadomosc. wilgoc i kamień to przestrzen stara, sprzed czegos. Cos tam jest zakopane, doslownie lub nie.
To co mowisz o tym ze "chcialy zebys zostala i patrzyla" jest kluczowe. Wiele tradycji, od szamanizmu syberyjskiego po zachodnia magie ceremonialną, traktowało sen jako przestrzen w ktorej to co nieuświadomione doslownie ZAPRASZA do kontaktu. Nie straszy żeby zranic straszy żeby zatrzymac. Pytanie do ciebie - unikasz czegos na jawie? Jakiejs decyzji, rozmowy, sytuacji?
zanim pojdziemy za daleko z interpretacjami - chcę zapytać jedno. Czy taki sen byl jednorazowy czy wraca? Bo jesli jednorazowy, to szczerze mówiąc może byc po prostu echem stresu z dnia. wszystkie te hermetyczne i szamanskie interpretacje brzmią efektownie, ale zanim zaczniemy mowic o inicjacjach i zakopanych wspomnieniach z poprzednich wcielen, dobrze by bylo wiedzieć czy to pattern czy incydent.
okej, to zmienia sprawę. dwa razy z nasileniem to już coś do wzięcia pod uwagę. nadal ostrożnie z pochopnymi wnioskami, ale pattern sennych nawrotów jest wart obserwacji. prowadzisz jakiś dziennik snów? bez tego bardzo trudno cokolwiek sensownie śledzić.
ciekawi mnie cos na bok ale powiazane - w tytule tematu jest "otaczam mnie" jakby te mgly byly TWORZONE przez sama spiaca osobe. czy ktos bral pod uwage ze podswiadomosc nie tylko pokazuje te niepewnosc ale aktywnie ja produkuje w przestrzeni snu? jak jakis generator
Zatrzymałabym się na chwilę przy tym co powiedziała Opalinka - dziennik snów to naprawdę podstawa zanim zacznie się doklejać interpretacje. Irminka, spróbuj przez kilka tygodni zapisywać zaraz po przebudzeniu, nawet chaotycznie, i zobaczyć czy pojawia sie jakiś wzorzec: pora roku, faza księżyca, konkretne sytuacje życiowe. Wtedy dopiero widać czy sen mówi o teraz, czy jest czymś głębszym.
no tak ale co jezeli ktos nie pamieta snow dobrze? mnie zawsze umykaja zanim zdaze zapisać. probowalm trzymac notatnik przy lozku ale i tak zasypialm w polowie zdania haha. jest jakas technika zeby to lepiej lapac? bo rozumiem ze dziennik to podstawa ale jak sie w ogole zaczyna
ok sprobuje tej techniki z lezeniem bez ruchu nigdy tak nie robilam! zawsze od razu siadam i mysle o kawie haha. ale mam pytanie do Irminka - czy jak sie budzisz po tym snie z mglami, to czujesz ten korytarz jeszcze przez chwile? takie echo miejsca? bo mi sie to zdarzalo z innymi snami i zawsze mysle ze to znak ze cos zostaje
tak! właśnie to jest dziwne, przez dobre pare minut po przebudzeniu to uczucie lepkosci zostaje na skórze. nie wiem jak to opisac, jakby mnie ktos dotknął przez szmate albo coś. a sama mysl o korytarzu jest jeszcze przez pol godziny jakas... ciężka? jak wspomnienie miejsca w którym nie chciałas byc
o matko, to uczucie rezydualnej tekstury po snie jest opisywane w wielu tradycjach jako slad energetyczny. jakby przestrzen snu fizycznie naciskala na cialo jeszcze po powrocie. w szamanizmie mowiloby sie ze czesc ciebie zostala "zahaczona" o tamten wymiar. brzmi dramatycznie ale moze byc tez po prostu sygnalem ze masz silna percepcje somatyczna - cialo pamieta wrazenia sennych miejsc dlugo po przebudzeniu. to nie jest rzadkie u osob z naturalna wrazliwoscia na energie
a ja mam zupelnie inne pytanie - przepraszam jesli nie na miejscu bo jestem tu raczej z rytualow nie z snow. ale wlasnie przez ten temat mysle sobie: czy rozne tradycje praktykowaly cos takiego jak wyslanie jakiejs rzeczy do sfery duchowej przez sen? np. w rytuale cos sie palilo albo zakopywalo zebyscie to "dotarlo" gdzies przez wymiar snu? bo te mgle ktore opisuje Irminka jakby chcialy wziasc jej uwage to brzmi troche jak poslaniec z tamtej strony
