Przyśniło mi sie pare dni temu cos co mnie troche wytracilo z równowagi i niewiem jak to ugryzc. Byłem w jakimś miejscu, niby znane ale jednak obce, i wszystkie osoby ktore tam były nie miały na sobie ubran. nie chodzi o nagosc w doslownym sensie, bo to nie był sen erotyczny ani nic takiego. Po prostu każda postac miala na sobie kolor, jakby zamiast ubrania miala nałożony odcien. Jedna osoba byla cala w ciemnej zieleni, inna w brudnym pomaranczu, jeszcze inna w czyms co trudno nazwac, takie blade fiolety. I to bylo normalne w tym śnie, nikt sie nie dziwil. Zastanawiam sie czy to ma jakis sens symboliczny czy po prostu dziwny obrazek który mozg skleił z czegos przypadkowego.
Matko kochana, ja miałam coś podobnego! U mnie to była jedna osoba, moja koleżanka ze szkoły, i była cała otulona w taki ciemny turkus, jakby to była jej skóra albo powietrze wokół niej. Wydawało mi się zupełnie naturalne przez cały sen, a dopiero po przebudzeniu pomyślałam że to dziwne. Nie wiedziałam że ktoś miał coś takiego, myślałam że to tylko moje coś dziwnego. Czy ty też czułeś że to jest normalne w trakcie snu?
To co opisujesz brzmi jak wizualizacja aury. W kilku tradycjach duchowych, między innymi w teozofii i w niektórych nurtach hinduizmu, uważano ze każda istota otoczona jest energetyczną otoczką, która ma barwę zależną od stanu duszy albo poziomu duchowego. Ciekawe jest to że we śnie ta warstwa staje się widoczna, bo sen rozluźnia filtry percepcji jaźni. Zielenie wskazują zazwyczaj na energie lecznicze albo wzrost, pomarańcz na emocje i ego, fiolety na duchowość albo coś nieusuniętego. Ale mam pytanie, czy osoby w tym śnie były znajomymi, czy obcymi?
No ale chwila, bo jeśli we śnie widzimy kolory zamiast ubrań to chyba nie chodzi o aurę którą normalnie widzimy oczyma, tylko o coś co nasza podświadomość tłumaczy na obraz? Czyli to raczej my sami nadajemy tym ludziom barwy na podstawie tego co czujemy do nich, a nie że naprawdę widzimy ich energię duchową? Bo jakbyśmy naprawdę widzieli aurę to chyba byśmy ją widzieli też na jawie, nie?
Spotkałem się z opisami podobnych snów w pismach różnych szkół mistycznych i akurat symbolika koloru wokół ciała to jest coś co pojawia się w wielu kulturach niezaleznie od siebie. W numerologii barwy mają też swoje odpowiedniki liczbowe, co ciekawe pomarańcz to zazwyczaj szóstka, czyli napięcia w relacjach. Więc ten znajomy z trudną relacją w pomarańczu to nie dziwi.
Słuchajcie, ja to sobie czytam i mam takie skojarzenie z runami, bo tam też każda runa ma swoją barwę w niektórych systemach nordyckich i ta barwa niesie znaczenie, nie ozdoba. Jak Tiwaz to jest czerwień i ofiarowanie, jak Laguz to zieleń i płynność. Może te kolory na ludziach we śnie działają podobnie, nie jako ubrania ale jako informacja o tym kim są albo co w tej chwili wnoszą do twojego życia? Co wy myślicie?
Mnie to wszystko brzmi bardzo ciekawie i dziękuję że w ogóle założyłeś ten temat, bo ja też miałam raz sen w którym jedna osoba była jakby podświetlona na żółto od środka, nie na zewnątrz tylko jakby świeciła przez skórę. Nie wiedziałam co z tym zrobić. Teraz myślę że może to jest właśnie coś o czym piszecie, ta percepcja energetyczna.
Hej, ok ale jak długo trzeba czekać żeby taki sen miał jakiś sens w rzeczywistości? Tzn. czy to że ktoś ma u ciebie we śnie taki kolor to znaczy że wydarzy się coś z tą osobą, czy to tylko informacja o relacji? Bo jeśli mam kogoś w tym śnie i jest w ciemnej barwie to chciałabym wiedzieć czy to ostrzeżenie czy co.
No właśnie, fajny temat. Ja ostatnio miałem sen gdzie w ogóle nie widziałem twarzy ludzi, tylko właśnie te barwy, jakby chodząca mgiełka w kształcie człowieka. I kompletnie wiedziałem kto to jest, rozpoznawałem po barwie mimo że twarzy nie było. To mnie zastanawia czy może te kolory są bardziej "prawdziwym" identyfikatorem duszy niż wygląd fizyczny. W snach wgl dużo rzeczy jest odwróconych w stosunku do jawy.
ojejku, jest tu jeden wątek który mnie zastanawia od początku tej rozmowy. W gnostycyzmie i w niektórych nurtach wczesnochrześcijańskich istniało przekonanie że demiurg, czyli bóg-stwórca tego świata materialnego, nie jest wszechwiedzący i nie zawsze jest świadomy wszystkiego co się dzieje w stworzeniu. Wspominam o tym bo ta idea, że na poziomie duchowym rzeczy są widoczne inaczej niż na poziomie materialnym, gdzie bóg świata materii ma ograniczoną percepcję, to coś co mogłoby tłumaczyć czemu we śnie widzimy więcej. Sen jako przebicie się przez warstwę materii do warstwy gdzie kolory duszy są widoczne. Nie wiem czy to pasuje do waszej rozmowy ale mnie to skojarzyło.
hej, to jest ciekawy kierunek bo nie myslalem o tym w takich kategoriach. Jesli sen to przestrzen poza zasiegiem tej materialnej warstwy swiata, to może te kolory to nie aura w sensie jaki znamy z krysztaloterapii i takich rzeczy, tylko cos glebszego. ale jak wy byscie odroznili, tzn. po czym poznac ze to co widzimy we snie to informacja a nie tylko nasz wlasny projektor?
ojejku, miałam podobny dylemat ze swoimi snami i po jakimś czasie doszłam do czegoś takiego: jeśli kolor który przypisujesz osobie we śnie jest sprzeczny z tym co świadomie o niej myślisz na jawie, to bardziej ufam że to informacja z zewnątrz, a nie moja projekcja. Bo projekcja zazwyczaj potwierdza to co już wiemy. Sen który zaskakuje bardziej mi ufa niż ten który mi mówi to co i tak myślę.
Sorki że się wtrącam ale ja jestem nowa w tych tematach i trochę się pogubiłam, znaczy rozumiem że barwy na ludziach we śnie mogą być czymś ważnym, ale jak w ogóle zacząć pracować z takimi snami? Czy wystarczy je zapisywać, czy są jakieś konkretne techniki żeby potem te kolory jakoś odczytać? Czy ktoś poleca jakieś podejście?
Bardzo dziękuję za ten temat, bo nigdy wcześniej nie słyszałam żeby ktoś opisywał dokładnie to co i ja widziałam. U mnie była to starsza kobieta całkowicie otoczona tym złamanym złotem, takim jakby starym, i miała w sobie spokój który czułam przez sen. Nie wiedziałam kim jest ale po obudzeniu miałam wrażenie że coś mi powiedziała choć nie pamiętam słów. To może być coś więcej niż tylko obraz, prawda?
Czarnobog ma rację że to może brzmiec jak odjazd, ale tak naprawdę to ma znaczenie praktyczne. Jesli przyjmiemy ze sen to przestrzen gdzie te "filtry" materialnego świata nie działają, to kolor przy Twoim kumplu nie jest Twoją oceną ani projekcją - to informacja ktora przyszła z zewnatrz tej normalnej warstwy. Zieleń przy człowieku to w większości systemów coś zwiazanego z sercem, rownowaga, ale też z czymś co rośnie albo leczy. Jak masz z nim spoko relację to może po prostu taki jest w tym sensie energetycznym.
słuchajcie ja tu sobie myślę o tej kwestii projekcji kontra informacja z zewnątrz i chce powiedzieć jedną rzecz bo może pomóc. Kiedy uczę się run to mam podobny dylemat przy czytaniu, czy to ja "nakładam" znaczenie na runę czy ona mi coś mówi. I mój nauczyciel powiedział mi kiedyś żeby sprawdzić czy pierwsze skojarzenie pojawia sie przed myslą czy po myśli. Jeśli pojawia się zanim zdążyłam pomyśleć to raczej informacja, jeśli muszę się zastanowić to raczej moja projekcja. Może przy snach z kolorami działa podobnie, jak kolor jest oczywisty i nie zastanawiasz sie nad nim we śnie to może masz tu odpowiedź.
to co pisze Wienczyslawa brzmi dla mnie sensownie. W tym moim snie te kolory byly po prostu faktem, nie myslalem o nich, nie dziwilem sie im, to bylo takie naturalne jak to ze ktos ma oczy. Dopiero po przebudzeniu zaczalem sie zastanawiac. Wiec moze to jest wlasnie ta roznica. Ale mam pytanie bo mnie to gryzie od poczatku tej rozmowy, czy ktos z was snil kogos i kolor ktory zobaczyl byl zupelnie sprzeczny z tym jak ta osoba "powinna" wygladac wedlug was? Bo to chyba bylby najmocniejszy argument ze to nie projekcja.
