Chcę opisać coś, co mnie samego zaskoczyło, bo przez lata śniłem roznie - bywały sny gdzie byłem marionetką, bywały takie gdzie w ogóle nie czułem swojej woli. A ostatnio mam serię snów, gdzie to ja dyktuje warunki jakimś... bytom. Nie wiem jak je inaczej nazwać. Nie są to ludzie, nie są to znane mi duchy, coś pomiędzy. I w tym śnie mam pełną świadomość że rozmawiam z czyms starszym ode mnie i mimo to jakoś naturalnie przejmuję inicjatywę. W ostatnim takim śnie siedziałem przy czymś w rodzaju ogniska i ta istota stała naprzeciwko, ciemna, nie groźna, ale wyraźnie czekała na to co powiem. I poczułem wtedy cos dziwnego - po lewej stronie klatki piersiowej zrobiło się gorąco, a wokół rąk jakieś chłodne drżenie. Jakby moje ciało wiedziało że ma tu jakieś prawa. Ktoś coś podobnego czuł? To ciepło i zimno w polu podczas snów z bytami to dla mnie nowe doświadczenie i nie wiem co o tym myśleć.
To ciepło po lewej stronie podczas kontaktu z bytem to nie jest przypadek. Lewa strona ciała to kanał recepcji - przyjmujesz przez nią, wchłaniasz energie z zewnątrz. Zimno na rękach to najczęściej aktywna aura ochronna, ciało jakby samoczynnie stawia tarczę kiedy wchodzi w kontakt z nieznanym. Pytanie co to był za ogień w tym śnie i czy byt stał po konkretnej stronie ogniska względem ciebie.
Ale skąd wiadomo ze to nie jest po prostu fizyczne ze np. spales na zimnym i sie tak poczules? Bo ja tez czasem budze sie z dziwnym cieplem w klatce ale mysle ze to przez koldre 🙂 Nie mowie ze to niemozliwe ale jakos podejrzliwie do tego podchodze. co innego gdybys to czul wyraznie podczas snu a nie tylko po przebudzeniu.
To co przedstawiasz z tym ciepłem po lewej i zimnem wokół rąk to klasyczny dualizm polaryzacji energetycznej podczas spotkań astralnych. Czytałam że kiedy dusza wchodzi w tryb dominujący, tzn. przejmuje inicjatywę w kontakcie z bytem nieludzkim, to ciało fizyczne odpowiada właśnie takim wzorcem - ciepło tam gdzie serce czyli centrum wolicjonalne, i zimno na kończynach bo energia jest ściągana do środka żeby wzmocnić pole ochronne. Byty które czekają na twój ruch a nie same atakują to zazwyczaj strażnicy miejsca albo przetestowane dusze z poprzednich kręgów. Nie bałabym się tego snu.
Zgadzam się z Marcelinką w jednym, ale nie do końca. Bo owszem, nie ma ustalonego schematu lewo-prawo dla każdego, ale doznania termiczne podczas snów świadomyych i spotkań astralnych są na tyle powtarzalne w relacjach że nie można ich zbagatelizować. Różne osoby z różnych kręgów i tradycji opisują to podobnie. Pytanie Marcelinki jest jednak kluczowe - Kupalo, co ty właściwie powiedziałeś temu bytowi? Co oznaczało "dyktować warunki" w tym konkretnym śnie?
przepraszam ze sie wtrącam ale mam pytanko - to uczucie zimna na rękach czy to moze byc czakra dłoni? Bo ja podczas medytacji czesto czuje zimno w dłoniach jak próbuje cos wysłac albo przyjąc energię i zastanawiałam sie czy to normalne. Moze to to samo co Kupalo czuł w tym śnie? Albo nie, moze to inny mechanizm przy snach...
Sam miałem kilka takich snów gdzie byłem stroną decydującą a nie petent wobec jakiegoś bytu. Za każdym razem zapamiętałem jedno, że byt który czeka na twój ruch i akceptuje twoje warunki to nie jest byt który daje ci władzę z łaski. To ty tę władzę po prostu masz i on o tym wie. Jakby dwie strony umowy które obie znają jej treść. Co do ciepła i zimna, u mnie było odwrotnie, ciepło na dłoniach i chłód w środku klatki, i tez było podczas świadomyego snu. Więc Marcelinka ma rację że schematu tu nie ma.
oo to bardzo ciekawe co Arnold napisał, że oboje wiecie o umowie! Bo ja ostatnio snilam o jakiejs postaci i miałam wrazenie jakbysmy juz kiedys ustalaly zasady, tylko nie pamiętam kiedy i gdzie. Moze to jest własnie to ze dusza ma jakies uklady zawarte wczesniej i w snie po prostu sie je egzekwuje? Kupalo jak myslisz, czy mogłes znac tego bytu z poprzedniego wcielenia albo z poprzedniego snu?
Nie rozumiem jednego - jak można "dyktować warunki" czemuś we śnie i traktować to poważnie? To jest po prostu twój mózg który produkuje scenariusz i ty jesteś jednocześnie autorem i aktorem. Ten byt przy ognisku też jest twój, więc w sumie rozmawiasz sam ze sobą. Nie mówię że sen nic nie znaczy jako symbol, ale że jakaś zewnętrzna istota naprawdę "przyjmuje warunki" to już trochę za daleko chyba.
