Od jakiegoś czasu mam sny, w których mówię, ale głos, ktury słyszę, nie jest mój. Znaczy - wiem, że mówię, czuję ruch warg, nawet widzę siebie mówiącą, ale dzwiek wychodzi z kogoś innego. Raz był to głos starszego mężczyzny, raz dziecka. I nie ma tam żadnej osoby obok mnie, z której to mogłoby "wychodzić". Po prostu mój głos gdzieś znika i zastępuje go ten drugi. Mam wrażenie, ze to nie tylko symbol - że coś przepływa przez mnie, używa mnie jak... kanału albo instrumentu. Ktoś coś takiego miał? Wgl zastanawia mnie, czy dźwięk we śnie może być nośnikiem czyjejś energii albo obecności.
To nie jest taki rzadki motyw jak by się mogło wydawać. Pytanie tylko co dokładnie było mówione w tych snach - czy zapamiętałaś słowa? Bo to robi dużą różnicę między "głos jako symbol zastępczy" a "głos jako przekaz z zewnątrz". Jeśli treść była bez sensu albo znikała po przebudzeniu, to jedno. Ale jeśli zapamiętałaś konkretne zdania - to już zupełnie inna rozmowa.
ja to rozumiem tak ze mozliwe ze masz jakis kontakt z duchem albo istota ktora "pożycza" twoje ciało na chwile zeby moc sie wyrwazic. slyszalem ze to sie zdarza przy osobach ktore sa wrazliwe medialnie. to troche jak bycie medium, tyle ze przez przypadek i bez kontroli. ale mam pytanie - czy czulas strach podczas tego snu czy raczej cos innego?
Zatrzymajmy się chwilę bo to jest ważne - to że nie czułaś strachu to jeden z kluczowych sygnałów. Istoty, które chcą wyrządzić szkodę albo które wchodzą bez pozwolenia, zwykle wywołują paraliż lub lęk. spokój i "cudzy smutek" to coś innego. W pracy z czakrami gardłową i solar plexus właśnie tak opisuje się chwilowe przejęcie ekspresji przez energię zewnętrzną - nie jako opetanie, ale jako rodzaj kontaktu. Dźwięk jest jednym z najstarszych nośników między warstwami rzeczywistości. Ale powiedz mi - czy te sny pojawiają się w konkretnym czasie cyklu księżycowego albo po jakichś wydarzeniach?
hm,nie byłem pewien czy mam cos napisac bo to troche inna sytuacja ale... mialem raz cos podobnego tylko na odwrot - we śnie slyszalem kogoś mówiącego moim glosem ale to nie byłem ja. Jakaś sylwetka, której nie widzialem twarzy. Mowila rzeczy ktore... nie wiem, sam nie wiem, jakby nie chcialy mi poprostu byc przypomniane. zanim sie na dobre obudzilem juz nie pamietalem co. to bylo hyba ze dwa razy i potem sie skonczylo.
niech będzie, mam pytanie bo troche nie rozumiem tej "przenoszenia przez dźwięk" koncepcji - czy wy naprawde uwazacie ze głos we śnie moze fizycznie cos przenosic? Bo sen to jednak wytwor mozgu, wiec skad mialoby byc zrodlo zewnetrzne. Pytam serio, nie zeby polemizowac, po prostu ta logika mi troche umyka.
a ja mam inne pytanie - czy ten głos zawsze mowil cos sensownego czy raczej to byly urywki, jakies fragmenty? bo mi sie raz przydarzyla sytuacja ze slyszalem we snie imie wypowiedziane bardzo wyraznie i bylem pewien ze to ktos konkretny. potem przez pare dni mialem takie uczucie ze ktos chce sie ze mna skontaktowac. gubię się czy to zwiazane ale numerologia mojego imienia akurat w tamtym czasie dawala dziewiatki i trojki co podobno oznacza otwarte kanalyy komunikacyjne. moze to ma jakis zwiazek z tym o czym piszesz?
słuchajcie, a czy to nie mogłoby być tak, że ten "drugi głos" to jest część nas samych, której na co dzień nie słyszymy? Czytałam gdzieś że wyższe ja albo jakas część duszy może się manifestowac w snach w zmienionej formie właśnie żeby było łatwiej ją zauważyć. może gdyby mówiła twoim głosem, to byś zignorowała? A tak - inny głos zwraca uwagę. Nie wiem, czy to ma sens, ale czy ten smutek o którym pisałaś mógł być czymś twoim, tylko głębiej ukrytym?
