Natychmiastowy spokój przed pełnym przebudzeniem to bardzo specyficzny stan - w numerologii mówimy czasem o 'odcisku' liczby, czyli śladzie, który zostaje zanim świadomość zdąży go zracjonalizować. Jeśli dwanaście zostawia taki odcisk, to nie jest treść snu, to jest jego struktura. Pyromanta, czy zdarzyło ci się budzić tak samo spokojnie po snach, które nie zawierały liczenia?
Pusty spokój po przebudzeniu - to mi brzmi jak stan po głębokiej medytacji, nie po śnie. Jakby podczas snu zachodziło coś, co normalnie wymaga długiej praktyki na jawie. Nie wiem czy to trop, ale czy Pyromanta medytuje? I czy te doznania są podobne?
To sformułowanie - ktoś inny trzymał uwagę przeze mnie - brzmi jak opis obecności, nie procesu. W praktykach nordyckich takie stany bywają odczytywane jako kontakt z wyðr, przeznaczeniem jako aktywną siłą. Nie chcę zbyt szybko przypisywać źródła, ale czy Pyromanta czuł w tych snach jakąś obecność obok liczenia? Coś lub kogoś?
Odpowiadam na oba pytania naraz, bo są powiązane. Obecność - nie wiem jak to określić. Nie widzę nikogo, nie słyszę, ale jest jakieś poczucie niebycia samemu podczas liczenia. Jakby ktoś stał za moim ramieniem i wiedział, co robię. Co do pełni - nie prowadziłem takich porównań w notatkach, ale teraz żałuję. Sprawdzę datę ostatnich kilku.
To, że Pyromanta nie był sam podczas liczenia, a przy tym nie było żadnej postaci - to mnie zatrzymuje. Bo w snach zwykle jak coś jest, to coś wygląda. A tu jest obecność bez formy. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenie, że coś jest obok, ale nie widzisz czego?
Dwa poziomy świadomości działające jednocześnie w śnie - to jest coś, co w pracy z tarotem pojawia się w opisach kart przejścia, szczególnie przy Kapłance. Ona nie działa w pełnym oświeceniu, ale też nie jest ślepa. Widzi tyle, ile potrzeba do przejścia. Czy te sny zostawiają ci po sobie coś konkretnego - pytanie, zadanie, przeczucie?
Czytam ten wątek od dawna i teraz nie mogę nie napisać. Mnie uderza to, że Pyromanta liczy słowa, które zmienne co do formy dają zawsze tę samą liczbę - to jest jak anagram numeryczny. Czy ktoś próbował podejść do tych słów od strony gematrii? Czyli sprawdzić ich wartość liczbową, nie tylko ilość?
Jeśli słowa są 'zawieszone i obecne' - to jest właśnie forma, która w numerologii odpowiada wibracji, nie zapisowi. Gematria opiera się na literze, ale wibracja liczby jest wcześniejsza niż alfabet. Pytanie do ciebie: czy te słowa brzmią jak konkretny język, czy są bardziej abstrakcyjnym dźwiękiem, który ty interpretujesz jako znaczące słowo?
Zatrzymuję się przy tym 'zawieszeniu'. W tradycji nordyckiej runy też nie są czytane, lecz słyszane - galdr to śpiew runy, nie jej zapis. Jeśli Pyromanta odbiera słowa jako wibracje bez nośnika pisemnego, to może liczenie nie dotyczy języka, lecz czegoś pod językiem. Astaria, zapytałaś o gematrię - ale czy nie bardziej pasuje tutaj podejście dźwiękowe, sonoryczne?
Rytm z zakończeniem - to brzmi jak galdr właśnie, co powiedziała Filomena. Albo jak formuła runowa, która ma określoną liczbę powtórzeń, żeby 'zamknąć'. Dwanaście powtórzeń niektórych formuł w praktykach germańskich kończyło zaklęcie i było sygnałem, że wibracja osiągnęła pełnię. Pyromanta, czy po tym 'gotowe' czujesz jakieś zamknięcie, zakończenie czegoś, czy raczej otwarcie?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Pyromanta nie liczy słów jako słów, tylko rytm który ma dwanaście uderzeń - i ten rytm kończy się sygnałem 'gotowe', po którym przychodzi ten pusty spokój? Jeśli tak, to brzmi mniej jak matematyka a bardziej jak muzyczna fraza. Czy to jest właściwe odczytanie?
Zanim pójdziemy za daleko w stronę muzyki - chcę zapytać o coś bardziej podstawowego. Pyromanta mówi że to rytm, nie inwentaryzacja. Ale skąd wie, że to dwanaście, a nie jedenaście albo trzynaście? Czy liczy w czasie snu, czy to wiedza po przebudzeniu? Bo to jest kluczowa różnica dla interpretacji.
To narastanie które się domyka - to mi przypomina coś, o czym czytałam przy liczbach porządkowych w numerologii. Nie liczysz 'dwanaście rzeczy', ty przechodzisz przez dwanaście stanów i ostatni zamyka cykl. Mystica, czy to jest to, co nazywacie 'pełnym przejściem' przy dwunastce? Bo dwanaście to koniec i jednocześnie gotowość na nowe, tak?
Próg do czego - to jest właśnie to, co chciałam powiedzieć od kilku postów. Mamy teraz sporo elementów: rytm, nie zapis; liczenie aktywne, nie retrospektywne; obecność bez formy; pusty spokój na końcu; narastanie zamykane dwunastką. Pyromanta, chcę zapytać wprost: czy te sny zdarzają się w jakimś kontekście życiowym, przy jakichś decyzjach albo zmianach? Czy to przypadkowe noce, czy zauważasz pattern?
