Ostatnio mam serię snów, w których kolory nie są tylko kolorem - one mają temperaturę i można je dotknąć. Znaczy, nie chodzi mi o to, że dotykam jakiegoś obiektu który jest czerwony. Chodzi o to, że sam kolor jest czymś, co czuję fizycznie. Niebieskie strefy w tym śnie są chłodne i trochę wilgotne w dotyku, jakby mgła. Żółte są ciepłe i suche, prawie jak słońce przez szybę. Złote mają fakturę, coś między jedwabiem a skórą. Budzę się z tym i przez chwilę naprawdę czuję to na dłoniach. spotkał się ktoś z tym? Pytam serio, bo nie wiem jak to klasyfikować.
Aleś mnie zaskoczyła to jest właśnie to o czym nie potrafiłam mówić nikomu, bo brzmi jak opis halucynacji a nie snu! mam podobnie ale u mnie to głównie czerwień, która jest ciepła i gęsta, jakbyś rękę włożyła do ciepłej wody. I zielony, który ma taka fakturę trawy, na prawdę czujesz źdźbła.;) Jak sie budzisz to ta pamięć dotykowa jest w rękach jeszcze może z minutę. Czy to możliwe że w snach zmysły się jakoś łączą? Bo to brzmi jak synestezja ale we śnie
To co opisujecie ma nawet swoją nazwę w tradycjach szamańskich, choć nie ma bezpośredniego polskiego odpowiednika. Kolor we śnie to nie tylko informacja wizualna, to częstotliwość, a skoro ciało astralne ma wlasne receptory, swoją drogą, ta czestotliwosc może być odczuwana wielozmysłowo. Pytanie do was obu: czy te temperatury są zawsze takie same dla danego koloru czy zmieniają się zależnie od kontekstu snu?
o jejku, właśnie czytam to i mi się robi ciarki bo myslalam ze to tylko ja tak mam! No i jeszcze jedno, u mnie fioletowy jest ciężki. Dosłownie, jak wchodzę w fioletową strefę we śnie to jest takie uczucie jakby powietrze gęstniało i naciskało na klatkę piersiową. Troche jak przy medytacji na czakre korony. Ciezko powiedzieć a może to po prostu jest przypadkiem polaczone właśnie z czakrami, kolory czakr mają swoje znaczenie energetyczne i może podczas snu to się po prostu ujawnia fizycznie?
hmm ja sie troche nie zgadzam z tym czakrowym tlumaczeniem, bo u mnie kolory zachowuja sie inaczej niz wynikaloby z kolorow czakr. Pomaranczowy powinien byc ciepły i energetyczny a u mnie jest zimny i ma taka strukture jak papier. Troche szorstki. I nie mam żadnych problemow z czakra sakralna wiec skad ta roznica
Powiem wam co mnie tu uderza. Opisujecie coś,co w tradycji hermetycznej nazywa się ciałem eterycznym w stanie aktywnym. Kiedy podczas snu swiadomosc "wychodzi" wystarczajaco daleko od ciala fizycznego, z drugiej strony, przestaje interpretowac rzeczywistosc przez jeden zmysl na raz. wszystko jest wtedy falą, i ta fala ma jednoczesnie barwę, temperaturę i fakturę. To trochę tak jakbyście dotykali snu bezposrednio, a nie przez sito zmysłów. Mnie bardziej zastanawia cos innego: czy po takich snach macie jakies szczegolne odczucia fizyczne nastepnego dnia?
pytasz o dzień po, Amuletkaa? mnie po takich snach (bo mam podobne, rzadziej) dłonie są wrażliwsze niż zwykle. Jakby kalibracja dotyku się przestawiła. 🙁 Raz po śnie z bardzo intensywnym złotym kolorem wzięłam do ręki kubek z kawą i mam wrażenie że czułam go inaczej niż normalnie. Trudno opisać. Jakby bardziej. Brzmi jak bzdura napisana na głos, ale tak było.
gubię sie czy to to samo ale ja śnię w kolorach ktore są jakby neon i przy nich jest cieplo jak przy lampce. Nie dotykam ich,one same mnie trochę ogrzewają jak bliskosc jakiegos żrodła ciepła. Głównie zielony taki neonowy. zawsze jak sie budze po takim snie to mam bardzo dobry humor caly dzien. Przypadek?
Wracając do tej temperatury i faktury, bo mnie to nurtuje od strony praktycznej. Próbowałam podczas takiego snu świadomie "wziąć" trochę tego koloru, jakby nabrać go w dłonie. I wiesz co, mogłam. To był fioletowy, zimny i sypki jak drobny piasek. Wzięłam garść i zacisnęłam dłonie. I poczułam jak się topi, cieplejeje i wsiąka w skórę. Rano wstałam z takim spokojem jakiego dawno nie czułam. Myślę, że te kolory można świadomie "używać" jeśli śnimy lucidnie. Ktoś z was próbował tego celowo?
ooo ja chce spróbować! Ale jak to zrobić celowo? Normalnie wiem że śnię dopiero po fakcie, jak się budze. No może raz czy dwa w zyciu mialam moment gdzie wiedzialam ze snie i od razu się obudziłam ze zdenerwowania 😀 jak w ogole dojść do punktu gdzie możesz coś "robić" w takim śnie?
no właśnie, bo ja rozumiem że to piękne doświadczenie i wszystko, ale mam pytanie może troche sceptyczne: skad wiadomo że ta "fioletowa sypkość wsiąka w skórę" i powoduje spokój rano to nie jest po prostu to, że po prostu dobrze się przespałaś? Znaczy ja też mam po dobrych snach lepszy nastrój, chyba każdy ma. Jak odróżnić że to był efekt koloru a nie po prostu jakosci snu?
Śledzę ten wątek od początku i jestem zaskoczony bo myslałem ze mam jakis dziwny problem a tu cala masa ludzi ma podobne rzeczy. Moje pytanie jest troche z innej beczki, bo mam te kolory tylko w snach ktre sa jakos nieprzyjemne albo napiete. Normalnie kolory sa normalnie, ale jak sen jest ciężki to nagle te kolory sie materializuja i sa fizyczne. Glownie ciemna czerwien, co ciekawe, ktora jest gesta i ciepla, i jest jej pelno dokoła jakby powietrze bylo z niej. czy to znaczy ze to jest sygnał ostrzegawczy? Bo po takich snach zazwyczaj coś trudnego sie wydarza
