Mam taki sen, ktury wraca do mnie od jakichś dwóch lat i nie wiem co z nim zrobić. Śni mi się mąż - normalnie, rozmawiamy, idziemy gdzieś razem - i w pewnym momencie odwraca się do mnie i zamiast jego twarzy jest... pająk. nie metaforycznie, dosłownie głowa pająka ale ciało dalej jego, dalej w jego ubraniu. I on nic nie mówi, tylko patrzy. A ja wiem we snie że to on, nie boje się jakoś ekstremalnie, ale budzę się z takim nieprzyjemnym uczuciem na cały dzień. Bałam się pisać o tym bo to brzmi głupio, ale chyba nie jestem jedyna, co ma takie sny gdzie ktoś bliski zamienia się w coś, czego nie znosimy?
Kurcze, nie jesteś jedyna! Mnie śni się mama, która w pewnym momencie zamienia się w jakąś starą kobietę z zupelnie obcą twarzą, i to jest najgorsze uczucie na świecie, bo jednocześnie wiem że to mama i wiem że to nie ona. Czytałam gdzieś że to ma związek z tym, że boimy się stracić kogoś bliskiego w takiej formie jak go znamy - jakby podświadomość grała na twoich lękach. Ale nie wiem czy to przypadkiem nie jest za proste wytłumaczenie
No to jest klasyczny motyw, ktury pojawia się w snach naprawdę często. Ja miałem przez jakis czas sny, w których moja siostra zamieniała się w coś w rodzaju manekina - twarz gładka, bez rysów ale glos jej, gesty jej. I to było bardziej przerazajace niz jakiś potwór bo ta "obcość" wychodziła właśnie z czegoś znajomego. Z tego co czytałem, to może chodzic o to, że ta osoba w życiu na jawie niesie dla nas jakiś nierozwiązany ładunek emocjonalny - strach, niepewność, coś czego nie nazwaliśmy. A pająk konkretnie - to ciekawy symbol, bo pająk w wielu tradycjach to pajęczyna klamstw albo splatania losów. Nie sugeruję nic o mężu, tylko ze podświadomość mogła coś spleść 🙂
Ojej, właśnie, ten motyw transformacji bliskiej osoby w coś niepokojacego to jedna z tych rzeczy które runiczny symbolizm opisuje całkiem nieźle. Runa Hagalaz - chaos, rozpad formy, coś, co musi się rozpaść żeby mogło się odbudować - często pojawia się w kontekście takich snów o utracie "kształtu" kogoś znajomego. 🙂 Ale żeby w ogóle coś powiedzieć merytorycznie, to musiałabym wiedzieć więcej. Czy ten sen zawsze przebiega tak samo, czy są jakieś warianty? I jak sie czujesz po przebudzeniu - sam strach, czy jest w tym jeszcze coś innego, jakaś złość, smutek?
Twoja relacja ze złością i smutkiem to jest ważniejsze niż sam obraz pająka, moim zdaniem. Sen serwuje nam obraz ale emocja po przebudzeniu to jest właściwy komunikat. pająk to tylko opakowanie. pytanie brzmi - co w związku z mężem budzi w tobie taki miks złości i smutku, ktury nie ma nazwy? Bo podświadomość rzadko kłamie, ona tylko mówi dziwnym językiem.
Aha, właśnie chciałam napisać cos podobnego co Fortunat. Sama miałam sen, w którym moja przyjaciółka zamieniała się w szakala - dosłownie, pysk szakala ale jej oczy. I długo myślałam że to coś złowrogiego, a potem wyszło, że byłam na nią wściekła od miesięcy i wogole sobie tego nie przyznawałam. Sen po prostu wyciągnął to na wierzch w jedynej formie, której nie moglam zignorować. nie mowie że u ciebie jest tak samo, ale warto się zastanowic.
Ok, ale zanim zaczniemy interpretować symbole to chciałbym zapytać o jedną rzecz. Czy to jest sen, który przychodzi losowo, czy jest jakaś prawidłowość - po stresującym dniu, tak myślę, po kłótni, po konkretnym zdarzeniu? Bo jeśli jest korelacja czasowa, to mamy do czynienia z czymś innym niż jeśli pojawia się znikąd. To ma znaczenie przy interpretacji i nie rozumiem czemu nikt jeszcze o to nie zapytał.
Pająk to w symbolice różnych tradycji coś więcej niż pajęczyna kłamstw, o której wspominał Walenty. W alchemii i snach inicjacyjnych pająk bywa strażnikiem progu - istotą, ktura siedzi w środku sieci i wie. Jesli twoj mąż we śnie przybiera twarz pająka, to może sen pokazuje ci, ze w tej relacji jest coś, co obserwuje i czeka - nie koniecznie złowrogo ale cierpliwie. może to ty projektujesz na niego jakąś czekającą ciemność, albo siec, którą razem tkacice.
Dobra ale wracając do sedna - bo ciekawe jest to co napisała Irga77, o tym uczuciu bycia niewidzianą. Ja miałem podobne sny akurat wtedy, kiedy czułem się niezrozumiany przez bliskich i to "niezrozumienie" miało konkretną twarz we śnie. Nie straszną twarz, ale obcą. I to "obca twarz na znajomym ciele" to jest chyba klucz do takich snów. Czy ktoś tu miał sny, gdzie ta przemiana byla odwrotna - twarz znajoma, ale ciało kompletnie inne?
No i masz, ja! Mnie śnił sie chłopak, w którym byłam zakochana, ale miał ciało jakiegoś ptaka - skrzydła zamiast rąk, i mówił normalnie, zupełnie normalnie. To było takie... dziwnie piękne? Nie bałam sie wcale, wrecz przeciwnie. Ale nie wiem co to znaczyło. ^^
Doklejam sie do rozmowy, bo jestem tutaj raczej nowa w tych tematach, ale mi sie przydarza coś trochę podobnego i trudno mi to ocenić. Mnie śnią się zupelnie obcy ludzie, serio, których nie znam z jawy, i w polowie snu okazuje się ze sie boję - ale nie jakiejś konkretnej rzeczy, tylko... tej osoby. I wtedy ta osoba zmienia się w cokolwiek czego akurat się wtedy boje w śnie. Jakby mój strach nadawał jej formę. czy to ma sens? 😀
O, to jest naprawde ciekawy trop. Pytanie, na które nie możesz odpowiedzieć, i potem przemiana. To brzmi jak motyw egzaminacyjny w snach - twoja podświadomość stawia ci przed oblicze coś, z czym nie jesteś gotowa się zmierzyć, i kiedy tego unikasz, to coś przybiera groźną formę. Nie jako kara, tylko jako... naglenie. Mam takie sny z kolumnami runi pojawiającymi się na ścianie i podobne uczucie - że muszę je odczytać, a nie umiem.
Słuchajcie, bo to wątek o transformacji bliskich, ale mi sie wydaje, ze może warto rozróżnić - czy ta przemiana to jest coś co się dzieje przy nas, czy to jest moment kiedy ta osoba "odsłania" coś co cały czas tam było? Bo to są dwa różne sny hyba. W jednym ktoś się zmienia, w drugim ktoś przestaje udawać. I uczucie po przebudzeniu jest chyba inne w obu przypadkach.
No i właśnie to co napisał Fortunat mnie zatrzymało - "maska spada" kontra "coś wchodzi". bo jak teraz myślę o tym swoim snie to... nie wiem. To nie wygladalo jak maska. Bardziej jakby on był jednocześnie sobą i tym pająkiem, jakby to było w nim od zawsze i ja po prostu w koncu to widziałam. Co to wogole znaczy, ze czuję się jakbym coś odkryla, ale nie wiem co.
No ładnie, bo mi sie przypomniało cos podobnego! Mi sie snil mój brat i w pewnym momencie sie obrócił i miał taką twarz jakby gumową, jakby sciągniętą z prawdziwej twarzy. I wiem że to brzmi okropnie ale byłam bardziej... zaciekawiona? Niż przestraszona. I teraz po tym co Mageczka81 napisała nurtuje mnie czy to nie było właśnie to odkrycie że za tą zwykłą twarza jest coś innego. Tylko co?
Irga, to co opisujesz - że byl jednocześnie sobą i pajakiem - to jest dla mnie kluczowe. Bo to nie jest transformacja tylko ujawnienie. Jakbyś wiedziała coś, czego jeszcze nie wiesz na jawie. Ja miałem raz sen w którym ojciec miał dwie twarze dosłownie, jedna z przodu i jedną z tylu glowy, i obydwie były jego. I długo potem myślałem o tym, co te dwie twarze znaczyły - i wyszło mi, że to były dwa aspekty tej samej osoby, które obie są prawdziwe
No słuchajcie, bo zaczynam mieć wrażenie ze ta rozmowa idzie w bardzo specyficznym kierunku, a mianowicie: każdy sen o przemianie bliskiej osoby = odkrycie ukrytej prawdy o niej. Tylko ze to jest za proste. Równie dobrze ten pająk może byc projekcją lęku samej Irgi, a nie żadnym "ujawnieniem" czegokolwiek w mężu. nasze sny nie są kamerami dokumentującymi innych ludzi. Trochę pokory wobec tego co nam nocą serwuje mózg.
Hmm, wrozbiarz ma w tym rację i dobrze że to powiedział. To ważna różnica: sen pokazuje twój lęk albo twoje postrzeganie, niekoniecznie obiektywną prawdę o drugiej osobie. Irga, czy masz poczucie że ten sen coś ci "odsłania" w mężu, czy raczej coś w sobie? Bo to są zupełnie inne rzeczy do przepracowania.
Hm. Szczerze? Nie wiem. Chyba... w sobie? Coś we mnie co się boi? Ale boi się czego - tego nie wiem. Nie boję sie jego, tego jestem pewna. może boję sie tego co nie jest powiedziane między nami.
No i to jest już dużo bardziej konkretne niż "pająk = tajemnica w mężu". Strach przed tym co niewypowiedziane - to jest bardzo ludzka rzecz i zupełnie logiczne że sen pokazuje to przez twarz najbliższej osoby. Mnie sie wydaje że twój sen jest raczej o tobie niż o nim.
Właśnie i to jest ten moment gdzie runy mogą pomóc nie jako przepowiednia tylko jako lustro. runa Isa - zastygnięcie, to co jest zamrożone, co nie może się poruszyć - często pojawia sie w kontekście rzeczy niewypowiedzianych w relacjach. Nie wiem czy Irga miałaby ochotę spróbować prostego rzutu jedną runą z pytaniem co jest zamrożone w tej relacji, nie jako wyrocznię ale jako punkt do refleksji?
Sorki że tak z buta ale... czy to znaczy ze te sny o przemianie bliskich mogą wogóle nie dotyczyć tych bliskich tylko nas samych? Bo jeśli tak to moje sny z obcymi osobami które sie zmieniają - to tez jest jakaś moja własna projekcja? Trochę mnie to uspokaja ale trochę jeszcze bardziej gmatwa, bo nie wiem czego się wtedy tak naprawdę boję. 😮
