Od jakiegoś czasu mam sny, w których w połowie śnienia nagle jakby "wchodzę" w inny sen. jakbym byla w jednym śnie, a potem coś się staje i zaczynam śnić zupełnie co innego, z innymi miejscami, innymi ludźmi, inną fabułą. I w tym nowym śnie wiem, że dopiero co byłam gdzieś indziej, ale nie mogę wrócić. Potem się budzę i mam w głowie dwie osobne "warstwy", czasem trzy. Jedna noc miałam chyba cztery takie przejścia. Czy ktoś to zna? Zastanawiam się czy to nie są jakieś przejścia między plaszczyznami, albo że dusza w nocy odwiedza kilka miejsc po kolei i za każdym razem "resetuje" obraz. Albo może to jest poprostu kilka faz snu i tyle. Ale ta świadomość ciągłości między warstwami... to nie wygląda jak zwykłe przełączenie faz. 🙂
To, co ci się przytrafia to trochę jak sny zagnieżdżone, ale nie w sensie "śnię że śnię", tylko raczej sekwencyjne przejście przez kilka środowisk onirycznych z zachowaniem nici pamięci. Ciekawe. Mam pytanie, bo to ważne dla interpretacji: czy w momencie przejścia coś konkretnego się dzieje? Jakiś znak, próg, drzwi, albo po prostu cięcie jak w filmie? Bo to zmienia znaczenie całości.
Ojej, ja miałam coś takiego raz czy dwa i totalnie nie wiedzialam jak to nazwać! Dla mnie to było jak gdybym przeskakiwała kanały w telewizji, ale kazdy kanał pamietal że wcześniej oglądałam inny. Super dziwne uczucie. Nie myślałam o tym w kategoriach płaszczyzn, bardziej mi to siedziało jako dziwna noc, ale po tym co tu piszesz to zaczynam się zastanawiać czy to nie było jednak coś głębszego.
Nie ma żadnego progu ani drzwi, przynajmniej nie zawsze. Raz było coś jakby ciemna folia, przez którą przeszłam i już byłam w innym miejscu. Ale częściej to jest właśnie to cięcie o którym mówisz, bez żadnego elementu przejścia. Nagle jestem gdzie indziej i wiem ze byłam gdzie indziej. Ale wiem rownież że tamto poprzednie "czeka". Jakby zamrożone. 😀
Ta metafora zamrożenia jest bardzo trafna i nieprzypadkowa. w kilku tradycjach, niekoniecznie zachodnich, mówi się o tym że przestrzenie senner maja własną trwałość, nie znikają gdy przenosimy uwagę, tak przy okazji, tylko trwaja rownolegle. Kwestia tego co to oznacza praktycznie jest inna. Czy te "warstwy" są ze soba tematycznie powiązane, czy zupełnie osobne? Bo jesli powiązane to raczej patrzylabym w stronę jednego przekazu rozbitego na sekwencje, jeśli zupełnie osobne to może faktycznie więcej niż jedno źródło.
Mnie sie zdarza cos podobnego ale rzadko i kto wie czy to to samo. Moj sen sie jakby "zapetlil" raz, no nie wiem, wrocil do poczatku i snilem dalej od nowa z drobnymi zmianami. Ale nie pamietalem poprzedniej wersji az tak dokladnie jak ty opisujesz ze pamietasz warstwy. Twoja sytuacja brzmi bardziej jak ze swiadomosc idzie przez kilka seansow jedna za druga. Ciekawe czy to sie zaczelo po jakims konkretnym wydarzeniu albo po jakims czasie z jakichs powodow.;)
A nie może to być po prostu że budzisz się między fazami snu i zasypiasz znowu i dlatego pamiętasz dwa osobne sny? Nie złośliwie pytam, serio nie umiem tego odróżnić od "normalnego" wielokrotnego zasypiania w ciągu nocy.
Oho, ja bym to powiązała z pracą trzeciej czakry, no i może szóstej. Mam wrażenie że kiedy te warstwy się pojawiają to coś w nas chce przetworzyć więcej niż jedna przestrzeń na raz. Sama miałam periode kiedy śniłam takie "piętra", dwa albo trzy i po nich budziłam się strasznie zmęczona, jakby naprawdę byłam w kilku miejscach. Prowadziłam wtedy notatki i widziałam że tematycznie warstwy jednak korespondowały, inaczej to ujmowaly ten sam problem.
Emocjonalnie i symbolicznie to może mieć sens, ale nie przesadzajmy z czakrami przy każdym zjawisku sennym. mnie bardziej ciekawi aspekt tego "zamrożenia" o którym pisała Michasia. To ze poprzednia warstwa czeka, nie znika, to jest naprawdę niestandardowy opis. Większość ludzi traci poprzedni sen gdy wchodzi w następny. Tu mamy coś innego. Skad bierze sie to poczucie ze tamto czeka?
Uff, warstwy to w ogóle interesujące słowo. W pewnych systemach mówi się o tym że sen jest jak palimpsest, nowe treści kładą sie na starych ale stare nie znikają. Twój opis z mapą i otwartymi pokojami bardzo mi to przypomina. Pytanie czy ty w tych warstwach jesteś zawsze sobą, tym samym "ja", czy w każdej warstwie jesteś trochę kim innym? 😛
Ja miałem raz sen w którym budzilem sie do innego snu i przez chwilę myślalem ze naprawde sie obudzilem. Fatalny byl. trzy razy sie "obudzilem" i za trzecim razem nie wiedzialem juz co jest prawdziwe. Chodzi mi o to ze to co opisujesz troche sie z tym laczy to ta sama klasa zjawisk czy cos innego?
Hmm, nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy to nie jest podobne do tego kiedy w snach lucydnych przechodzi sie przez drzwi i laduje gdzies indziej? 🙁 Czytałam ze w swiadomym snieniu mozna przejsc przez lustro albo przez drzwi i to traktuje sie jak przejscie do innej warstwy. moze to jest podobna technika tylko spontaniczna a nie zamierzona?
Wracając do tego co pisała Michasia o czterech warstwach jednej nocy, mnie ciekawi czy zapamiętuje je wszystkie po przebudzeniu tak samo wyraźnie czy te wcześniejsze są bardziej zamglone. Bo z moich obserwacji wynika ze warstwy bliższe przebudzeniu są jaśniejsze, a te głębsze jakby bardziej symboliczne, mniej dosłowne. Czy masz podobne odczucie?
Super temat. sam nie miewam takich snów ale czytam i mam jedno pytanie, moze glupie: czy podczas tych przejsc miedzy warstwami czujesz cos fizycznie? Jakies szarpniecie, ciezkosc, dreszcz cos? Ciekawi mnie czy jest jakis sygnal ciala przy takim przejsciu.
to co piszesz o tym że pierwsze warstwy są bardziej obrazowe a późniejsze "gadane" z dialogami, to mnie zastanawia. mam pytanie może głupie, ale czy te obrazy z pierwszych warstw to są raczej spokojne, statyczne? Czy bardziej chaotyczne? Bo zastanawiam sie czy ta różnica między obrazem a dialogiem to nie jest jakiś sygnał że różne warstwy pochodzą z różnych głębokości snu, nie wiem jak to powiedzieć, te głębsze bardziej "surowe" a te płytsze już przetworzone i gotowe do zapamiętania
