Śniło mi się ostatnio coś, co do tej pory nie daje mi spokoju. Stałam w ogromnej, zimnej sali, marmurowej chyba, i ktoś podawał mi pergamin. Wiedziałam we śnie że to umowa, że muszę ja podpisać, i że podpisuje się krwią. Nie widziałam co tam było napisane, litery się rozmazywały albo zmieniały zanim zdążyłam przeczytać. Ale wiedziałam, że to coś ważnego, że to dotyczy mojej duszy jakoś. Obudziłam się z takim dziwnym ciężarem, jakbym na prawdę coś podpisała. obiło się wam to o uszy? Co to może znaczyć, taki sen o kontrakcie, o zobowiązaniu wobec czegoś lub kogoś? 🙂
O, to ciekawy sen. Pergamin, krew, sala marmurowa, to wszystko mocna symbolika. Mnie to od razu skojrzyło się z motywem paktu, który jest bardzo stary i pojawia się w wielu tradycjach, nie tylko w tej czarnej magii co wszyscy myślą. W kabale masz pojęcie "brit" czyli przymierze, dosłownie umowa zawierana krwią, obrzezanie to właśnie taka pieczęć cielesna. W różnych tradycjach szamańskich tez jest ten motyw oddania czegoś w zamian za coś. Pytanie: czy w tym śnie czułaś że to ty sama chcesz podpisać, czy byłaś do tego zmuszana? Bo to zmienia interpretację dosyć mocno.
ojej, ale ten sen brzmi intensywnie! ja bym się bała obudzić po czymś takim 😮 a te litery co się zmieniają to strasznie tajemnicze, bo podobno we śnie ludzie czesto w ogóle nie mogą czytać, co ciekawe, czyli że sama twoja podświadomość ukryła przed tobą co tam bylo napisane, to nie jest przypadkowe hyba??
Czytanie we śnie to osobny temat i faktycznie większość badaczy snów potwierdza że ośrodki odpowiedzialne za mowę i czytanie pracują inaczej podczas REM. Ale tu nas nie interesuje fizjologia. Mnie bardziej zastanawia ten motyw umowy w kontekście duchowym, bo on jest naprawdę bardzo stary. Znasz tradycje voodoo? Tam się składa ofiary duchom i zawiera z nimi coś w rodzaju kontraktu. Używa się do tego właśnie krwi, płomieni, określonych przedmiotów. Krew jest tu posłańcem, nośnikiem intencji wysyłanym do innej rzeczywistości.
Trochę się nie zgodzę z tym że krew jako nośnik to wyłącznie egzotyka. przecież w chrześcijaństwie też masz krew jako centralny element, komunia, ofiara, przymierze przez krew Chrystusa. Więc to jest archetyp ktury pojawia się wszędzie. Pytanie do autorki: ten ktoś co ci podawał pergamin, czy miał jakąś formę? Twarz, postać? Czy raczej był nieokreślony?
Zapisałam sobie ten opis bo mam podobny motyw w dzienniku z kilku miesięcy temu,szczerze, nie pergamin ale coś jakby tablicę i poczucie zobowiązania. Chodzi mi po głowie czy to jest jeden z tych archetypów zbiorowych, że wielu ludzi ma podobny wzorzec. Chciałabym wiedzieć czy to uczucie ciężaru po przebudzeniu minęło ci szybko czy zostało przez jakiś czas?
Ten opis woli i konieczności jako jedności to jest akurat motyw który znam z kilku tradycji gnostyckich, tam dusza przed zejsciem na ziemię sama wybiera swój los ale wybiera go jakby z konieczności bo taki jest porządek. To się nazywa różnie, w grece "heimarmene", fatum. Pytanie jest zawsze to samo: czy umowa duszy jest więzieniem czy planem który sama przyjęłaś?
hmm, ja się trochę boję takich snów szczerze mówiąc bo nie wiem czy to nie jest jakiś sygnal żeby nie wnikac za głęboko? Czytalam że niektóre sny to może być pulapka, że coś nas kusi do kontaktu z czymś niedobrym. Nie mam pojęcia jak odróżnić, ale ten brak twarzy mnie niepokoi, bo słyszałam że właśnie istoty bez twarzy są podejrzane...
a właściwie to mi przyszło do głowy, że w wielu bajkach i legendach masz ten motyw podpisywania pakt czeymś krwią i potem ktoś żałuje albo nie. ale to jest bajka, a tu mówimy o śnie, więc może to jest jakaś pamięc zbiorowa która wychodzi? jak te wzorce co Jung opisywał? nie jestem specjalistką ale coś mi to kojarzy
Mnie bardziej intryguje ten kontekst który podała Ostroika, o krwi jako nośniku do innego realm. bo jeśli tak na to patrzec, to sen o podpisaniu krwią mógłby być metaforą jakiegoś zobowiązania energetycznego które istnieje na innym poziomie. Nie koniecznie dosłowna umowa ale jakiś węzeł karmiczny może. Autorka czy masz poczucie że to wiązało się z jakąś konkretną sferą życia, pracą, związkiem, czymś?
czytam to wszystko i mi się przypomniało że w astrologii jest takie pojęcie węzłów księżycowych jako karmy i zobowiązań duszy. może to ma jakiś związek,sama nie wiem, po prostu skojarzyłam
A wiesz co, to nie jest bez sensu co piszesz Silaria. Węzły to właśnie symbolika umowy duszy ze swoim przeznaczeniem. Ale wracajac do tematu krwi i posłańców, bo to mnie bardzo ciekawi, Ostroika wspomniala o voodoo, ja dodam że w ceremonialnej magii europejskiej, tej hermetycznej, też masz ten motyw listu pisanego krwią który jest posyłany do innego wymiaru. dosłownie spalany, eee, zakopywany albo topiony jako przekaz. Krew miała "zakotwiczać" intencję i sprawiać że istoty z tamtej strony ją odbiorą. Czy ktoś z Was zna podobne praktyki z innych tradycji?
Nie wiem czy to dobrze że wogole o tym rozmawiamy tak otwarcie bo jeśli ktoś niedoświadczony przeczyta i zacznie eksperymentować z takimi rzeczami to może niedobrze. Mnie uczono że krew to bardzo mocny nośnik i niema co z nią igrac. Ale rozumiem że tu mówimy o śnie a nie o praktykach.
Właściwie nic specjalnego nie robiłam, napisałam sen dokładnie w dzienniku i kilka dni później wyciągnęłam karty z pytaniem o zobowiązania duszy. Dostałam Hermit i Justice, co mnie trochę utwierdziło w tym że ten sen dotyczył czegoś poważnego, jakiegoś rozrachunku z własną ścieżką.
Czytam od dawna i muszę coś napisać z takim podstawowym pytaniem ale właśnie o co chodzi z tym że krew jest "posłańcem", z drugiej strony, nie do końca rozumiem, czy to znaczy że jak coś robimy z krwią to dociera to gdzieś? do jakiego wymiaru? jak to działa w tych tradycjach o których pisałyście? 😛
no dobra,dzieki Naparstnica za to wyjasnienie, wiec rozumiem ze krew to jakby most miedzy swiatami. ale mam pytanie - jak to sie ma do snu bo Wrozbitka nie naprawde uzywala krwi, tylko to sie dzialo w snie. czy to znaczy ze ten kontakt tez nastapil? ze to mialo realna moc mimo ze tylko przez sen?
no wlasnie to jest to co mnie ciekawi, granica miedzy snem a rytuałem. bo jesli podswiadomosc albo dusza doswiadcza czegos jako realnego, to czy ma znaczenie ze ciało spało? energetycznie mozliwe ze to jest to samo. nie wiem tylko czy to dobra interpretacja ale cos mi mowi ze sen to nie jest mniejszy wymiar niz jawa, tylko inny 😛
ej ale to troche przerazajace co Ostroika piszę, bo jakby sen moze byc tak samo realny jak rytuał, to mozna przez sen cos podpisac bez swiadomej zgody? to troche jakby ktos nas wciagnal w cos bez pytania, nie? ja bym sie bala ze to moze byc wlasnie ta pulapka o ktorej Zenith pisala wczesniej
tak wlasciwie to chyba tak. nie potrafiłam tego wtedy ując w slowa, ale jakies dwa tygodnie po tym snie zaczełam poważniej podchodzić do tarota, przestałam sie bac ze to "za duzo" dla mnie. moze to zwiazek a moze nie, nie wiem. ale piszac to teraz, to mi sie wydaje ze wlasnie to było takie... przesuniecie w srodku
mam pytanie do calego watku bo troche go sledzę - czy ktos probował po takim snie z umowa albo zobowiazaniem zrobic jakis swiadomy rytuał potwierdzenia albo odwolania? zastanawiam sie czy mozna sie z czegos takiego swiadomie wycofac albo swiadomie zaakceptowac. i co by to wyznaczylo energetycznie
to jest moim zdaniem niebezpieczna droga zeby wchodzic w takie rzeczy bez wiedzy o co tak naprawde chodzi. bo jesli ktos cos takiego sprobuje bez odpowiedniego przygotowania to moze otworzyc cos czego nie rozumie. nie mowie ze teoria jest zla, ale praktyka to co innego
wracajac do tej symboliki pergaminu i krwi, mi sie przypomnialo ze w astrologii progresowanej jest pojecie Venus w rewersji, ktore niektorzy interpretuja jako przegladanie wlasnych umow i zobowiazan dusznych. to chyba luznie zwiazane ale ciekawe ze podobne pojecia wracaja w roznych systemach
