Chciałam się podzielić czymś co mnie od jakiegoś czasu zastanawia, bo nigdzie nie moglam o tym przeczytać. Czy was rownież nawiedzały sny, gdzie ktoś bliski albo po prostu jakaś miła postać życzy wam szczęścia, mówi że wszystko będzie dobrze, a po tym śnie dzieje się coś złego? Mnie ostatnio śnił się mój tata (żyje, nic mu nie dolega), który powiedział mi z takim ciepłem, że mam się nie martwić i że wszystko poukłada się pięknie. Obudziłam się z takim błogim uczuciem, a kilka godzin później dostałam naprawdę złą wiadomość. Myślę czy to przypadek, czy coś za tym stoi. Może to jakiś wzorzec i inni mają podobnie?
O, ten temat to mi bardzo bliski! Bo ja mam wrazenie, że takie sny z ciepłym życzeniem szczęścia to niekoniecznie zapowiedź dobrego. Kiedyś snila mi się moja babcia, dawno nie żyjąca, i tak mnie ściskała i mówiła żebym się nie bała, że będę szczęśliwa. No i parę dni później zaczął mi się sypac związek. Głowię się czy to jest taki mechanizm, że kiedy coś trudnego nadchodzi, to te nasze przewodniki albo dusze bliskich próbują nas przygotować, ale robią to przez uspokojenie, a nie przez ostrzeżenie. Jakby wiedziały że strach nie pomoże.
Hmm, mam inne zdanie na ten temat. Myślę ze to raczej kwestia tego jak interpretujemy sny po fakcie. Jak sie cos zlego dzieje, to szukamy powiązania z poprzednimi snami i nagle to miłe życzenie wygląda jak zły omen. ale ile razy ktoś ci życzył szczęścia we śnie i nic sie nie stało? Tego nie liczymy, bo niema po co. Rozumiesz, o co mi chodzi? Nie mówię że sny nie maja znaczenia bo mają, ale tu może być pułapka selektywnej pamięci
Ja czytam i mi sie robi ciekawie, bo miałam cos podobnego! Tylko u mnie to nie był ktoś bliski, tylko nieznajoma kobieta w bialej sukience, stała przy oknie i powiedziała do mnie dosłownie "wszystko bedzie tak jak ma byc". Poczułam taki spokój. A rano okazało się ze moja koleżanka miała wypadek samochodowy, nic jej nie było, ale jednak. Głowię się czy to znak? Czy ta pani mogła byc jakimś duchem opiekuńczym ktory mi dawał sygnał? Albo może aniołem?
Zanim zaczniemy przypisywac tym snom konkretne źródła, warto się zastanowić nad czymś innym. W wielu tradycjach, nie tylko zachodnich, istnieje przekonanie że świat duchowy nie zawsze działa na zasadzie prostego ostrzeżenia. Część tradycji gnostyckich i wczesnych nurtów judaistycznych dopuszczała nawet taką myśl, że bóstwo lub sily wyższe nie są w stanie w pełni przewidzieć ani kontrolować tego co dzieje sie w świecie materialnym. Demiurg, jak go zwali gnostycy, tworzył z niedoskonałości. Czy te życzenia szczęścia we śnie mogą więc być szczere, ale po prostu niedokładne?
To co mówi Leonek jest ciekawe, bo to by tłumaczyło skąd ten dysonans. Wiesz, poczucie ze intencja była dobra, a efekt inny. Ale mam pytanie, bo nie jestem w tych gnostyckich sprawach mocna, czy to znaczy że takim snom nie należy ufac? Że nawet jeśli przychodzi coś co wygląda jak duch bliskiej osoby, to przekaz może być jakoś zniekształcony?
No proszę, czytam od początku i ten wątek z gnostykami mnie zaintrygował, bo nigdy na to nie patrzyłam. Ale zastanawiam się nad czymś, może te sny z życzeniem szczęścia sa poprostu zapowiedzią czegos trudnego co MUSIMY przejść, żeby być szczęśliwi? takie trudne szczęście? I duch to wie, więc życzy, bo na końcu tej drogi coś dobrego?
Sennica, to brzmi ładnie ale trochę za bardzo próbujemy to wszystko wyjaśnić. Bo wtedy każdy sen z życzeniem pasuje do każdej sytuacji. trudne? No to przejście do szczescia. Nic złego? No to życzenie się sprawdziło. Gdzie tu falsyfikowalność tego myślenia?
Kurcze, właśnie o tym chciałam napisać! Mam wrazenie, ze chodzi o to JAK ta postać życzy. Bo mi się raz śnił ktos, nie wiedziałam kto, twarz była rozmyta, i życzył mi zdrowia i pomyślności ale cos w tym było dziwnego, jakby mechanicznego, bez emocji. I po tym snie przez kilka tygodni wszystko szło opornie. Takie życzenie bez ciepła za soba to moze być wlasnie ten sygnał, że coś nie gra.
Wracając do początku tematu, mnie bardziej zastanawia coś innego. Czy to nie może być kwestia czakry splotowej? Jak mamy blokadę w manipurze, to możemy przyciągać ze świata snów mieszane sygnały, czyli intencja pozytywna ale odbior zaburzony. Sny z życzeniami ktore przynoszą coś trudnego to może być wlasnie objaw tej blokady.
A czy ktoś pomyślał nad numerologicznym wymiarem tego? Data takiego snu, data złej wiadomości, ile dni między nimi? Czasem to nie jest przypadek. Ja mam taki nawyk że zapisuję daty kiedy mi się śni coś znaczącego i potem patrzę na liczby. Nie zawsze coś wychodzi, ale dwa razy trafiłam na wyraźny wzorzec. Polecam sprobowac.
Czytam cały ten wątek i mam takie przemyślenie, może zbyt proste, ale jednak. To życzenie szczęścia ze snu, nawet jeśli po nim dzieje się coś złego, może być jak taka sieć bezpieczeństwa. Nie ostrzeżenie że będzie źle, ale pocieszenie że przetrwasz. nie wiem czy to ma sens ezoterycznie, ale mi jakoś tak to czuć.
Ojej, Ludka, to co napisałaś o tym "ostatnim pozegnaniu" mnie zmroziło, bo ja miałam dokładnie to samo uczucie! Moja babcia śniła mi się kilka dni przed tym jak trafiła do szpitala, i też żyje, ale ten sen był taki... ostateczny, żegnalny. I teraz zastanawiam się, czy te sny mogą być o czymś innym niż dosłowne nieszczęście. Może zapowiadają koniec jakiegoś etapu, nie koniec osoby? Bo babcia po tym szpitalu już nigdy nie wróciła do siebie, zmieniła sie bardzo. Jakby to był koniec tamtej babci, rozumiecie?
Filomena, to co mówisz o końcu etapu a nie końcu osoby, to jest chyba najlepsze co tu padło w tym wątku! Bo to by wszystko jakoś laczylo. Życzenie szczęścia we snie jako pieczęć pod czymś co się kończy, a nie przepowiednia tragedii. Tylko jak to rozróżnić w momencie samego snu, czy ktos ma na to jakiś sposób?
Czytam tę wymianę zdań od jakiegoś czasu i mam takie spostrzeżenie. Leonek wspomniał wczesniej o gnostykach i demiurgu, i to był ciekawy kierunek ale nikt nie pociągnął go dalej. A wydaje mi się że to wazne przy tym konkretnym pytaniu autorki, bo jeśli przyjąć ze istoty które do nas przychodzą w snach działają w jakimś pośrednim wymiarze, nie do końca boskim, to ich życzenia mogą być szczere a jednocześnie nie mieć mocy sprawczej w tym sensie w jakim myślimy o błogosławieństwie. Tata ktory cię kocha i żegna cię we śnie może robić to z pełną miłością, ale sam nie wiedziec co nadchodzi. nie musi to być omen, może być po prostu miłość bez wiedzy o konsekwencjach
