Kto wie czy to właściwy dział ale tu chyba najlepiej pasuję. Mam ten sen od jakichs trzech miesięcy i nie mogę go z głowy wygonić. Śni mi się dom, taki zwykły, trochę jak ten w którym mieszkałam w dzieciństwie ale jednocześnie inny, obcy. I podłoga. Podłoga żyje. Znaczy dosłownie, ona oddycha, unosi się i opada w rytmie jak klatka piersiowa kiedy człowiek śpi. Czuję to przez stopy, jakby ciepło i pulsowanie. W środku snu to nie jest straszne, jest wręcz... spokojne? Ale jak się budzę to mam takie dziwne uczucie że weszłam w coś żywego i zostawiłam tam swoje ślady. trafiło się to komuś jeszcze? Co w ogóle może znaczyć dom który oddycha?
Dom we śnie to jeden z najstarszych symboli jakie znam, i to nie przypadek że ten twój jest żywy. Dom to ciało. Dom to jaźń. Tyle senników tyle interpretacji ale w tym wszystkim zawsze jest to samo - dom jesteś ty. A jeśli podłoga oddycha, to znaczy że fundamenty są żywe, nie zepsute, nie spróchniałe, po prostu żywe. Pytanie jest inne - czy ty w tym śnie wchodzisz do tego domu, wychodzisz, czy stoisz i patrzysz?
Mnie uderzylo to co napisałaś o ciepłe przez stopy. Bo to jest coś konkretnego, fizycznego w śnie, nie tylko obrazek. Ja mam takie sny gdzie czuję materiał, temperaturę, i zawsze te sny są inne jakosciowo, no dobra, bardziej "prawdziwe" jakoś. Jak jakby ciało rzeczywiście gdzieś tam było. Czy to był drewniany podłoga w tym domu? Bo drewno jako materia ma swoją symbolikę, żywe drzewo zamienione w coś użytkowego, i moze ono po prostu wraca do bycia żywym?
Słuchajcie, muszę tu wrzucić coś bo to mi bardzo mocno skojarzyło się z jedną rzeczą z kabały i gnozy. Dom bez mebli, bez wypełnienia, z oknami bez szyb, to jest jakby forma bez treści, naczynie. I w gnozie, w tym podejściu gdzie liczy się to co ukryte, co przed stworzeniem, jest taki motyw że materia sama w sobie jest żywa, zanim ją człowiek "uśmiertowi" swoim używaniem. Może ta podłoga oddycha dlatego że w tym śnie dom nie jest jeszcze zasiedlony przez ego, przez codzienność? Jest po prostu sobą. I ty stoisz w czymś co jest czyste w takim pierwotnym sensie. Ciekawe czy to się powtarza w tych samych godzinach nocy, bo to też może mówić coś o fazie snu.
Gabrysieńka, nie mieszałabym tu kabały z gnozy na sile bo to trochę jak szukanie potwierdzenia pod tezę. Dom jako naczynie to ciekawy trop ale akurat w gnozie to raczej Demiurg i materia jako więzienie, nie jako cos czystego i pierwotnego. Więc jeśli już idziemy tym tropem to wychodzi zupełnie inne znaczenie. Mnie w tym opisie bardziej uderza sam rytm oddechu. To synchronizowanie się z podłogą. To brzmi mniej jak symbol a bardziej jak jakies doświadczenie pogranicza, hipnagogiczne albo wczesna faza OOBE, gdzie ciało śniące zaczyna się czuć jako część otoczenia.
