Ostatnio mam te sny dosyc czesto i nie wiem co z nimi zrobic. Chodzi o to ze snie sie w jakims miejscu - raz to jest stary budynek, raz las, raz jakies miasto ktorego nie znam - i w tym snie mam bardzo wyrazne poczucie ze ktos mnie szuka. Nie ze ja szukam, tylko ze ktos szuka MNIE. Jakby ktos poruszal sie po tamtym wymiarze i chcial mnie znalezc. Nie widze tej osoby, nie slyszę jej ale czuje jej obecnosc jak... no jak gdy wiesz ze w pokoju jest ktos drugi nawet jesli nie patrzysz. I zawsze budzę sie zanim ta osoba mnie znajdzie. spotkał się ktoś z tym? Czy to moze byc jakis duch albo przewodnik? troche sie boje ale tez jestem ciekawa.
To uczucie szukania - bycia szukaną - jest czymś zupelnie innym niz gdy samemu cos tropimy w snie. Mnie tez sie to zdarzalo, i za kazdym razem bylo bardzo intensywne, jakby ta obecnosc miala jakis cel. Pytanie do ciebie: czy to uczucie jest przyjazne, obojetne, czy raczej nieprzyjemne? Bo to zmienia calkowicie interpretacje. ^^
Uczucie bycia szukanym w snie to jeden z tych motywow ktore ludzie opisuja od bardzo dawna i w roznych kulturach, tak przy okazji, wiec nie jest to nic nowego ani szczegolnie mistycznego samo w sobie. Pytanie jest raczej o to skad sie to bierze. Moze byc projekcja wlasnej potrzeby kontaktu z kims, moze tez byc cos z poza - nie wykluczam zadnej opcji. ale zanim ktokolwiek tu napisze ze to napewno duch albo ze to na pewno nic - warto zapytac: czy te sny pojawiaja sie regularnie, co kilka dni czy raczej losowo?
ja mialem cos podobnego jakies pol roku temu. nie sny dokladnie takie jak opisujesz ale tez bylem jakby "namierzany", taka terminologia mi przyszla do glowy od razu gdy czytam twoj post. u mnie to bylo w jednym konkretnym miejscu, zawsze tym samym - jakis korytarz z żoltym oswietleniem - i czulem ze ta cos idzie w moim kierunku coraz blizej z kazdym kolejnym snem. szczerze mowiac po miesiacu tych snow zaczeło mnie to niepokoic
No ładnie, Mietek i co sie stalo potem?? nie mozesz tak urwac 😀
No ba, bycie szukanym w snie moze oznaczac kilka roznych rzeczy i nie nalezy spieszyc z interpretacja. Jedna mozliwosc to ze ktos z tamtej strony rzeczywiscie chce nawiazac kontakt - najczesciej jest to dusza kogoś bliskiego albo duchowy opiekun. Ale druga mozliwosc, i to tez nie jest rzadka, to ze jest to czesc nas samych ktora probuje dojsc do glosu przez obrazy senne. Trzecia mozliwosc - i tu uwaga - to ze nasza energia jest z jakiegos powodu bardziej "widoczna" w tym stanie i przyciaga rozne istoty, nie zawsze te z ktorymi chcielibysmy miec kontakt. To trzecia opcja wymaga pewnej ochrony.
Kurcze, okej, czarny turmalin i obsydian - to przy czakrze podstawowej ma jakies uzasadnienie jesli juz mowimy o energii. ale mam pytanie do autorki tematu: czy te sny sa polaczone z jakims konkretnym okresem w twoim zyciu? zmiana, stress, cos waznego sie dzieje? bo moje doswiadczenie jest takie ze intensywnosc takich snow bardzo czesto pokrywa sie z momentami gdy sami szukamy czegos na jawie, tylko ze sen to odwraca
Lucynka ma tu dobry trop. Mam notatki z moich snow z ostatnich kilku lat i wyraznie widze ze sny o byciu obserwowanym albo szukanym pojawialy sie u mnie w momentach tranzytow, dosc ciekawa prawidlowosc. Nie mowie ze to na pewno zwiazek przyczynowy, ale warto sprawdzic co sie dzieje w zyciu gdy taki sen wraca.
no dobra teraz jak tak patrze to faktycznie te sny zaczely sie po tym jak... hmm,nie wiem czy mowic publicznie. ale tak, dzieje sie cos waznego. Lucynka - to znaczy ze moge sama siebie szukac we snie? tzn. ta obecnosc ktora mnie szuka to jestem ja? 😀
dokładnie o to pytam, bo to by tlumaczilo ta specyficzna ceche ktora opisujesz - ze nie czujesz strachu w samym snie. Lektura ezoteryczna mowi o tym rozmaicie, ale jesli popatrzec na to czysto symbolicznie: czesc ciebie ktora zostala gdzies z tylu, w tamtym wymiarze, probuje dotrzec do swiadomej czesci. I nie, nie musi to byc nic strasznego. 😛
To jest interesujacy kierunek ale mam do niego pytanie - skad wiadomo ze ta interpretacja jest trafna a nie jest po prostu ladna i uspokajajaca? bo mam wrazenie ze w ezoterycy bardzo czesto wybieramy interpretacje ktora nam pasuje emocjonalnie, szczerze, nie ta ktora jest bardziej prawdopodobna. Pytam serio, nie ironicznie.
Czytam caly watek i mam inne pytanie niz wszyscy. Autorka piszesz ze budzisz sie zanim obecnosc cie znajdzie - i to za kazdym razem. Zastanawiam sie czy czasem to nie jest mechanizm ochronny, nie snu, tylko twojego wlasnego umyslu. Jakby czesc ciebie nie chciala tego spotkania do konca. Moze warto sie zastanowic nie kto cie szuka, ale dlaczego nie pozwalasz mu sie znalezc.
Jejku, ale hej, to nie moze tez byc tak ze ta obecnosc po prostu jeszce cie nie znalazla i w koncu znajdzie? tzn. czy te sny moga byc czyms w rodzaju serialu ktory zmierza do finalu i pewnej nocy po prostu nie uciekniesz i see to see? troche sie sama boje tego co napisalam ale to chyba mozliwe nie
