Mam sen, który wraca może raz na kilka tygodni i za każdym razem budzę się z tym samym dziwnym poczuciem. Jestem gdzieś na otwartym polu, czasem na wzgorzu, i wiem - zupełnie pewnie wiem - że niebo zależy ode mnie. nie że je podtrzymuję fizycznie, raczej że jestem za nie odpowiedzialna. Jakby ktoś mi je powierzył i teraz muszę pilnować. I nie ma żadnego strachu, jest za to ten ogromny ciężar troski. Najdziwniejsze jest to, że zostawiam za sobą pasmo włosów - tak jakbym je rozplątywała i kładła na trawie jako ścieżkę. Żeby wiedzieć jak wrócić. Ale nie wiem dokąd ide ani co się stanie jak dojdę. brzmi znajomo komukolwiek?, takie poczucie kosmicznej odpowiedzialności za coś co jest ponad tobą? 🙂
To, co przedstawiasz z tym niebem, to bardzo nieoczywisty motyw i nie spotkałam go wcześniej w żadnym opisie. zazwyczaj jak ludzie śnią o niebie to są w roli obserwatora, a ty jesteś jakby... zarządcą? Strażnikiem? Jak to wygladalo kiedy pierwszy raz ten sen się pojawił, pamiętasz w jakim byłaś wtedy momencie życia?
a te wlosy to mnie uderzyly bardziej niz samo niebo, nie bede klamac. to jest bardzo stary motyw, wlosy jako nitkę Ariadny, zostawianie sladu ktory pozwala wrocic. ale ze swoich wlosow, nie z czyjejs nici - to juz zupelnie inna sprawa. jakby czescia siebie znaczylas droge. nie slyszales ze ktos to robil we snie, naprawde ciekawe
słuchaj, wlosy w wielu tradycjach to siedlisko mocy i tożsamości, obcinanie włosów to rytuał przejścia albo oddania czegoś z siebie. tutaj nie obcinasz, ale rozwijasz, rozplecasz, i to jest klucz chyba. nie tracisz mocy tylko ją rozkladasz w przestrzeni. i to że ta ścieżka prowadzi gdzies gdzie nie wiesz co jest - to jest właśnie sens takiego snu moim zdaniem, droga jest ważniejsza niż cel
Ojej ale, o ja cie, to brzmi trochę jak coś z mitologii. Ariadna i labirynt? Albo jak te stare baśnie gdzie bohater musi zostawić ślad żeby wrócić. tylko że tam był chleb albo kamyki a tu włosy... to hyba ważniejsze, prawda? bo to część ciebie
przepraszm ze sie wtrącam ale mnie od razu uderzylo to niebo. jak dokladnie wyglądało? bylo cięzkie, blade, ciemne? bo wydaje mi sie ze rodzaj nieba w tym śnie to powinno miec jakies znaczenie, nie? ze jak niebo jest burzowe to może chodzi o co innego niz jak jest jasne i spokojne
ten opis nieba nisko zawieszonego, prawie dotykającego ziemi, mnie natychmiast przypomina o astrologicznym symbolizmie połączenia nieba i ziemi. to motyw z wielu kosmologii: moment gdy to co duchowe i to co materialne są blisko siebie i potrzebują mediacji. ktoś musi stać pośrodku i podtrzymywać tę równowagę. to ty jesteś tą osobą w tym śnie. czy masz jakoś silniejsze sny w określonych fazach księżyca albo porach roku? pytam bo to nie jest przypadkowe kiedy takie sny przychodzą
dobrze ale poczekajcie, bo zaczyna się tu mieszać kilka warstw naraz. symbolika włosów to jedno, kosmologia to drugie, i nie jestem pewien czy to broń Boże nie jest zwykłe nakładanie znaczeń na coś co ma prostsze korzenie. poczucie odpowiedzialności za coś wielkiego i nieuchwytnego, niemożność powrotu bez zostawienia sladu - to są rownież klasyczne motywy lękowe związane z nadmiernym poczuciem obowiązku. nie mówię że sen nic nie znaczy, mówię że zanim pójdziemy w stronę kosmicznych strażników warto zapytać: co w twoim życiu czujesz że musisz utrzymać żeby sie nie posypało?
hmm, muszę przyznac że Norbert ma trochę racji ale rownież za szybko to sprowadza do psychologii. bo ten element włosów jako ścieżki to jest coś czego nie wymyśla sobie zwykły lękowy sen. to jest zbyt archetypiczne. ja bym zapytała inaczej - czy śnisz regularnie o własnym ciele jako narzędziu? nie metaforycznie, fizycznie - czy w snach twoje ciało coś produkuje, zostawia, przemienia?
to co opisujesz z pyłem z dłoni i włosami jako ścieżką, dla mnie brzmi jakbyś we śnie działała jak jakaś istota granicy. coś między, nie do końca po tej stronie i nie do końca po tamtej. i ta odpowiedzialność za niebo może właśnie z tego wynikać - graniczne istoty często w tradycjach mają za zadanie podtrzymywać równowagę między sferami. nie mówię że tak jest, tylko że ten obraz bardzo dobrze w to pasuje
przepraszam że się wtrącę, czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do autorki - a w tym śnie jest poczucie ze TO TY wybrałaś tę odpowiedzialność, czy ze ktos ci ja powierzył? bo to zdaje mi sie kluczowe. jak sama wzięłas to na siebie to jedno znaczenie, jak ktos ci to narzucil to zupelnie inne
a czy ta ścieżka z włosów kiedyś się skończyła? znaczy czy w którymś śnie dotarłaś dokąd szłaś i zobaczyłaś co tam jest? czy zawsze urywasz się w połowie drogi?
Hmm, słuchajcie, mnie tu uderza jedna rzecz którą wszyscy omijają. włosy zostawione na ziemi jako ścieżka to znaczy że ona fizycznie zostawia część siebie na zewnątrz. i to jest nieodwracalne w jakimś sensie bo tych włosów już nie ma z powrotem na głowie. w wielu tradycjach magicznych zostawienie wlosow to poważna sprawa, bo przez nie można się do ciebie dobrać. czy we śnie jest jakieś poczucie że ta ścieżka mogłaby być przez kogoś wykorzystana? że ktoś mógłby nia iść za tobą albo nią do ciebie dotrzec?
mam pytanie bo nie wiem czy dobrze rozumiem, ta ścieżka z włosów - ona jest widoczna w śnie? znaczy widzisz ją za sobą jak idziesz czy tylko wiesz że jest? bo to hyba robi jakąś różnicę
Widzę ją. Jest jak taki jasny sznur leżący na ziemi, sama nie wiem, trochę świeci. Ale nie patrzę na nią przez caly czas, raczej wiem że jest i wystarczy. Jak coś oczywistego w tle.
dobra, mam pytanie do was wszystkich bo zaczynam sie tu troche gubic. od kilkunastu postow rozmawiamy o wlosach jako sciezce, ale oryginalny temat to odpowiedzialnosc za niebo. te dwa elementy sie jakos laczyly w waszych interpretacjach czy po cichu zapomnielismy o tym co jest wlasciwa trescia tego snu
właściwie Norbert ma rację ze tego wprost nie powiedziałam ale Glifia ma rację ze tak to czuję. Idę po ziemi, kurcze, włosy zostają za mną, i jednocześnie wiem że niebo nade mną jest moje. To nie jest tak że jedno wynika z drugiego, to jest jedno i to samo doświadczenie. Jakby bycie zakorzenioną i bycie odpowiedzialną za górę to były dwie strony jednej rzeczy.
to mi brzmi jak axis mundi, ta pionowa oś która laczy ziemię i niebo. i tu ktoś nią jest, nie chodzi wzdłuż osi tylko sam jest tą osią. stąd odpowiedzialność za niebo i jednoczesne zostawianie śladów na ziemi to działa razem
