Śniłam ostatnio o miejscu, które najlepiej opisać jako coś w rodzaju równoległego świata, tyle że tam nikt nie spał. Nikt. Ludzie chodzili po ulicach, rozmawiali, jedli ale nikt nie kładł się spać, nie było pościeli, tak w ogóle, nie było łóżek, jakby pojęcie snu w ogóle tam nie istniało. I to dziwne uczucie, że ja jestem intruzem, że ja jedyna wiem co to sen i że właśnie śnię. Ale co mnie zastanawia to inna sprawa, bo w tym miejscu pewna kobieta powiedziała mi coś bardzo konkretnego, jakiś sekret dotyczący mojej rodziny. Coś o czym nie wiedziałam. I teraz nie wiem co z tym zrobić. Czy to w ogóle wiarygodne źródło informacji? Czy na takich "wiadomościach" ze snu można opierac jakieś realne decyzje?
Ojejku, to brzmi bardzo intensywnie. Sama kiedyś śniłam o miejscu poza czasem, ale nie aż tak wyraźnym. To co piszesz o tej kobiecie i sekrecie, to mnie zastanawia, bo w astrologii jest taki motyw że Neptun jako władca śnionych wizji czasem serwuje nam informacje, ktore sa prawdziwe, ale zakodowane symbolicznie. Czyli możliwe ze ta kobieta i ten sekret to nie dosłownie to co powiedziała, tylko symbol czegoś co juz gdzies w tobie wiesz? Pytam szczerze, co to był za sekret, jesli mozesz powiedziec?
Temat dotyka czegoś bardzo ważnego i zanim ktokolwiek zacznie interpretować ten konkretny sekret, chciałabym postawić podstawowe pytanie: skąd wiesz, ze to była informacja z zewnątrz, a nie projekcja własnego lęku albo podejrzenia które masz od dawna i nie chciałaś przyznać się do niego przed sobą? bo to dwie zupełnie rozne sytuacje. 😛 W pierwszej mogłabyś potraktować to jako wskazówkę. W drugiej sen poprostu ujawnia coś co już w sobie nosisz. I obie są ważne, tylko wymagają innego podejścia.
A ja sie pytam, czy ta kraina gdzie nikt nie spi to moze wlasnie dlatego była jakby poza zasiegiem znieksztalcen sennych? jaksmy normlaie snili to umysl miesza, zmyśla, dokłada własne leki. Ale jezeli to bylo miejsce gdzie sen nie istnieje jako pojecie, to moze informacje ktore stamtad przynoszimy sa czystsze, bardziej bezposrednie? Nie wiem, mowie co mi sie wydaje, ale to ma jakis sens chyba?
Szczerze? Trochę sceptycznie do tego podchodzę. Sen serwuje nam wszystko na podstawie tego co widzieliśmy, słyszeliśmy, wiadomo, boimy się, czego chcemy. Jakiś sekret o rodzinie powiedziany przez obcą kobietę w śnie... no, to mogło być cokolwiek. Mózg świetnie radzi sobie z wymyślaniem dramatycznych rewelacji. Mam pytanie, ten sekret był czymś co mogłabyś zweryfikować w realu? bo to by cokolwiek zmienialo w tej dyskusji.
No właśnie, i tu dochodzimy do sedna. Sama kraina bez snu to jest ciekawy kontekst bo symbolika takiego miejsca może sugerować przestrzeń poza filtrem podświadomości, coś w rodzaju sfery czystej wiedzy albo akashicznych zapisów jak niektórzy to nazywają. Ale nawet jeśli przyznamy, że informacja jest prawdziwa, to pytanie "czy działać" jest pytaniem etycznym, nie tylko duchowym. Ja bym zaczęła od tego: czy ta informacja, nawet jeśli prawdziwa, jest twoja do użycia? Kto na tym skorzysta, a komu zaszkodzi? 🙁
To niesamowite w sumie, ta kraina gdzie nikt nie śpi. Zastanawiam sie czy aby to nie jest czasem miejsce ktore w różnych tradycjach opisuja jako swiat przebudzonych, gdzie normalne zasady iluzji nie działają. W numerologii siódemka odpowiada między innymi za głębię wiedzy ukrytej... ale nie mam pewności czy to tu pasuje, po prostu mi sie skojarzyło. Bardziej mnie ciekawi co sie czuło będąc tam jako ta jedyna która śni, tzn. Iwonka, opisałabyś to uczucie?
dobra ale tak praktycznie, bo ta dyskusja trochę odpływa. Mamy dwa oddzielne tematy: jedno to ta kraina bez snu i co ona symbolizuje, a drugie to co zrobić z informacją ze snu. i to drugie jest chyba ważniejsze dla Iwonki. Moje zdanie jest takie, ze sen to nigdy nie jest nakaz. 🙂 Nawet jeśli uznajesz sny za zrodlo informacji duchowych, to i tak masz wolną wolę i odpowiedzialność za konsekwencje w realu. Zweryfikuj co się da bez konfrontacji, a jak sie nie da zweryfikować to po prostu miej to z tyłu głowy, nie musisz od razu działać.
