Dobra, bo muszę to gdzieś w końcu napisać, bo sama ze sobą już nie mogę. Od jakichś kilku miesięcy mam sny, w których czuję że ktoś na mnie patrzy. I to nie jest tak że widzę tą postać, nie, ona jest ZA mną, albo gdzieś z boku, poza moim polem widzenia. Ale wiem, że ta obecność to... ja. Starsza. albo inna wersja mnie, nie wiem jak to nazwać. Czuję to bardzo wyraźnie, jakby ktoś znajomy siedział w tym samym pokoju, i wiem bez odwracania głowy kto to jest. Obudziłam się z tego kilka razy z takim dziwnym uczuciem że coś ważnego właśnie minęło, jakby ktoś chciał mi coś powiedzieć i cofnął rękę w ostatniej chwili. u kogoś było podobnie? Bo sama nie wiem czy to w ogóle ma jakieś znaczenie czy po prostu wymyślam
Czytam i mam ciarki bo to brzmi znajomo. U mnie było coś podobnego jakiś czas temu, obecność za plecami którą rozpoznajesz bez patrzenia. Ale u mnie to nie byłam ja to był ktoś obcy. skad wiesz że to ty? Pytam serio, bo to ciekawe jak to odróżniasz
No ba to co u ciebie wychodzi jest bardzo interesujacym zjawiskiem z perspektywy pracy z wyższym ja. Czakra trzeciego oka i korony, kiedy zaczynają się powoli otwierać, mogą generować właśnie takie doświadczenia w stanie półsnu - obecność siebie samej, ale jakby z innego poziomu świadomości. Pytanie mam jedno: czy ta postać za tobą robi cokolwiek, czy tylko jest? Obserwuje, czy też np. gestykuluje, sama nie wiem, kieruje twoją uwagę gdzieś konkretnie?
Sporo osób myli obserwatora ze snu z projekcją własnego lęku. to nie jest automatycznie "przyszłe ja". Jak długo to trwa i czy ten sen ma jakis staly kontekst,tak przy okazji, ta sama sceneria czy za kazdym razem inaczej?
Stała obecność przy zmiennych dekoracjach to bardzo ważny szczegół. Sceneria w snach zmienia się jak kostiumy, ale to co trwałe to właśnie przekaz. w astrologii mówimy o tranzytach i powrocie do siebie, Saturnie który zamyka cykl i pokazuje nam kim się staniemy albo kim byliśmy. Mam pytanie, czy te sny nasiliły się ostatnio, może od jakiegoś przelomowego momentu w życiu?
Oj to mi przypomina coś z tradycji słowiańskiej, tam był taki motyw "cieniowej duszy", części która chodzi własnymi ścieżkami. Nie jestem pewien czy to ten sam trop ale podobne, ta część siebie która widzi więcej. Ametystka75 a jak ty to interpretujesz w kontekście horoskopu, bo przełomowy moment to też brzmi jak coś tranzytowego?
Nie wiem czy od razu tranzyt Saturna, może trochę za szybko z tymi wnioskami. każdy ma jakiś trudny tranzyt prawie cały czas jak sie dobrze poszuka. Mam pytanie bardziej przyziemne czy te sny pojawiły sie po jakims stresie, duzej zmianie, przeprowadzce, koncu zwiazku, czymkolwiek z zycia? Bo mozg tez moze tak przetwarzac niepewnosc co do wlasnej przyszlosci.;)
Nadrabiam ten wątek i mam pytanie trochę z innej strony, a mianowice, czy ta starsza-ty z snu WYGLADAŁA starzej, znaczy miała inne rysy, siwe włosy czy coś, czy po prostu czułaś że to starsza wersja? Bo to chyba ma znaczenie dla interpretacji, prawda?
Jejku, to z odwracaniem się i niemożnością zobaczenia mnie bardzo uderza, bo to się pojawia w różnych tradycjach. W runach Hagalaz i Nauthiz mają podobny wydźwięk, siła która jest ale nie daje się bezpośrednio uchwycić, tylko czujesz jej wpływ. Nie sugeruję rzucania run od razu, ale ten motyw "widzę że jest, nie widzę czym jest" to klasyczny motyw inicjacyjny. ^^
Przepraszam że się wtrącam ale chciałam zapytać, czy ta obecność jest... przyjazna? Znaczy czy budzisz się ze spokojem czy z niepokojem po tych snach? Bo u mnie jak coś w śnie jest nieswoje to zawsze czuję się potem dziwnie przez cały dzień.
To że budzisz się z tęsknotą jest według mnie ważny sygnał. 🙁 Strach wiadomo jak interpretować ale tęsknota za sobą? Czy nie czujesz jakby ta wersja siebie z snu miała coś czego ty teraz nie masz?
Czytam od początku i jestem pod wrażeniem bo to brzmi jak coś bardzo głębokiego. Mam pytanko, przepraszam że może głupie, ale czy próbowałaś przed snem intencjonalnie poprosić tą postać żeby się pokazała albo powiedziała cos? Czytałam że można zadać pytanie do snu zanim się zaśnie i czasem się dostaje odpowiedź
Zanim ktoś zaproponuje konkretne techniki, mam pytanie do autorki. Mówisz że ta postać jest ZA tobą i unika bezpośredniego spojrzenia. Czy próbowałaś kiedyś w tym śnie po prostu... nie odwracać się? Zostać z tym co jest, bez szukania twarzy? Bo praca z takimi obecnościami nie zawsze polega na tym żeby zobaczyć więcej, czasem chodzi o to żeby po prostu być z obecnością bez żądania żeby się ujawniła.
Rety, ojej no wlasnie to co wyczytałam to że intencja ma być spokojnie wypowiedziana na głos, albo zapisana w dzienniku snów przed zaśnięciem, coś w stylu "chcę spotkać tę część siebie która mnie obserwuje i dowiedzieć sie czego potrzebuje". Nie jako rozkaz tylko zaproszenie! Przynajmniej tak to rozumiałam, ale przyznam że sama nie próbowałam czegoś takiego bo moje sny sa kompletnie chaotyczne haha.
to jest świetna uwaga z tą twarzą bo ja mam podobnie z jedną postacią w snach i zawsze jak próbuję zobaczyć wyraźniej to się budzę. Ale zastanawiam się, czy to że ona unika wzroku to nie może też być jakiś sygnał ostrzegawczy? Znaczy czytałam gdzieś że duchy lub zjawy często nie mają twarzy albo jej nie pokazują. Czy nie należy tu zachować jakiejś ostrzożności?
przepraszam że znowu się wtracam ale właśnie o tym myślałam czytając tę dyskusję. Ta metafora z kotkiem jest taka trafna. Mnie sie skojarzylo z tym jak w medytacji podobno nie wolno "łapać" myśli, tylko je przepuszczac. Może sny działają podobnie? że sama intensywnosc chęci zobaczenia blokuje kontakt? Nie potrafię stwierdzić czy to ma sens z ezoterycznego punktu widzenia ale jako odczucie jest dla mnie intuicyjne.
