Nie wiem czy to jest właściwe miejsce na taki temat, ale chciałam się podzielić czymś dziwnym. Od kilku miesięcy uczę się świadomego śnienia i coraz częściej w snach słyszę słowa albo całe zdania w jakimś języku, którego na pewno nie znam. Raz brzmiało jak coś arabskiego, raz jak łacina, ale nie ta szkolna, bardziej archaiczna. Znajoma mi powiedziała, że to ślady poprzednich wcieleń i że podświadomość przebija się przez zasłonę między życiami. Ale mam też drugi problem - odkąd zaczęłam to robić świadomie, mam coraz większy kłopot z powrotem. Budzę się i przez kilkanaście minut nie wiem gdzie jestem, co jest prawdziwe. Raz siedziałam na łóżku i byłam przekonana, że pokój wokół mnie to jeszcze sen. Czy to jest niebezpieczne? Czy ktoś miał coś podobnego?
Ten stan, który opisujesz przy budzeniu, to klasyczny efekt głębokiego świadomego śnienia. Jak za mocno wejdziesz w fazę REM i utrzymujesz świadomość, mózg po prostu potrzebuje chwili żeby przełączyć tryb. Co do języków - to jest bardzo charakterystyczne zjawisko. W snach aktywują się warstwy pamięci, do których normalnie nie masz dostępu. Poprzednie wcielenia są jednym z wyjaśnień, ale możliwe też że to fragmenty czegoś co kiedyś słyszałaś i zapomniałaś. Powiedz mi - te słowa brzmią jak coś konkretnego czy raczej jak bełkot, który tylko przypomina język?
To z arabskim jest ciekawe. Ale zanim pójdziemy w stronę poprzednich wcieleń, chcę zapytać - czy w tym śnie była jakaś scena z wodą? Kontekst snu ma tu duże znaczenie, bo mózg potrafi generować pseudojęzyki które brzmią obco ale są sklejone z fragmentów tego co widzisz albo czujesz w danej chwili. Nie mówię że tak było, tylko że warto to rozważyć zanim wyciągniemy dalej idące wnioski.
Ale nawet jeśli mózg to skleił z kontekstu, skąd wiedział że po arabsku? To nie jest język który slyszysz na co dzień, nie? Bo dla mnie to i tak jest jakaś forma pamieci z innego życia, tylko może niekoniecznie dosłowny cytat, ale ślad że gdzieś tam blisko wody mówiłaś po arabsku. Może Egipt, może gdzieś innego. Czytałam że Egipt jest bardzo częstym poprzednim wcieleniem u ludzi.
Wróćmy na chwilę do tego co napisała na początku, bo to ważniejsze. Ten problem z powrotem do rzeczywistości - opisujesz coś co brzmi jak przedłużona paraliza hipnagogiczna albo stan dysocjacyjny po przebudzeniu. To nie jest tak niewinne jak "mózg potrzebuje chwili". Jak często to się zdarza i jak długo trwa ten stan kiedy nie wiesz co jest prawdziwe?
Dwadzieścia minut to już jest sporo. Mnie to trochę niepokoi, szczerze. Bo to co opisujesz z dotykaniem ściany - to już nie jest po prostu budzenie się ze snu, nie? Ja się budząc zawsze wiem od razu gdzie jestem, nawet po bardzo intensywnych snach.
No właśnie, a to może być sedno sprawy. Świadome śnienie bez żadnego protokołu wejścia i wyjścia to trochę jak wchodzenie do nieznajomego domu bez planu jak wrócić. Znam kilka osób które miały podobne doświadczenia po intensywnej praktyce i u wszystkich pomogło wprowadzenie jakiegoś rytuału przed snem i po przebudzeniu. Ale wracając do tych języków - czy ta postać nad rzeką była kimś kogo znałaś, czy obcą osobą?
To brzmi jak przewodnik duchowy, nie? Albo właśnie jak postać z poprzedniego wcielenia. Czytałam że kiedy ktoś bliski z poprzedniego życia pojawia się we śnie, ma właśnie to uczucie - znany a nieznany. Czy ta postać coś jeszcze robiła poza tym że mówiła?
Poczekaj - mówisz że jedno brzmiało inaczej, twardziej, dużo spółgłosek? To może nie być ten sam język. Arabski i na przykład aramejski albo perski brzmią zupełnie różnie. Czy możesz spróbować to fonetycznie zapisać tak jak zapamiętałaś?
A to jest mozliwe żeby mieć dostep do rożnych wcieleń w jednym periode ćwiczeń? Bo myslałam ze to tak nie działa, że sie trafia do jednego konkretnego.
Codziennie to naprawdę intensywnie. Czy masz kogoś przy sobie kiedy to robisz, no nie wiem, czy ktoś w domu wie że się budzisz w takim stanie?
To jest dla mnie ważna informacja. Codziennie, sama, bez protokołu wyjścia, z epizodami trwającymi do dwudziestu minut. To nie jest kwestia ezoteryczna w tej chwili, to kwestia bezpieczeństwa. Czy miałaś kiedyś taki epizod w którym nie byłaś pewna czy jesteś jeszcze we śnie, ale myślałaś że już się obudziłaś?
To jest ten fałszywy sen, tak? Czytałam że to się zdarza, ale nie wiedziałam że może być tak przekonujące. Zrobiłaś herbatę w śnie i byłaś pewna że naprawdę?
To się chyba nazywa fałszywe przebudzenie i to jest właśnie jeden z sygnałów że granica między stanami robi się zbyt cienka. Kasandra77 wcześniej mówiła o protokole wyjścia - co konkretnie radzi się w takich przypadkach?
Dodam jeszcze że warto prowadzić log z datami i długością epizodów. Jeśli to się wydłuża albo fałszywe przebudzenia pojawiają się częściej, to jest ważna informacja. Czy ten epizod z herbatą był jednorazowy czy zdarzyło się podobne coś więcej razy?
Trochę mnie mrozi że można nie zdawać sobie sprawy. Jak się wtedy w ogóle rozróżnia co było prawdziwe a co nie?
To że byłaś kimś innym w tym śnie - czyli nie obserwowałaś tej sceny z zewnątrz, ale byłaś w tej postaci? To musi być dziwne uczucie, bo niby to ty, ale nie ty.
To jest klasyczne doświadczenie regresji przez sen, prawda? Nie ty jako obserwator, ale ty jako tamta osoba. Czy ta postać która do ciebie mówiła była kimś bliskim w tym życiu, jakaś rola była czytelna?
Zanim pójdziemy dalej w interpretację - mam pytanie do apolonii. Te dłonie które widziałaś, próbowałaś to jakoś zatrzymać w pamięci po przebudzeniu, narysować, opisać? Bo to jeden z lepszych śladów do pracy z wcieleniami.
Zużyte dłonie to bardzo konkretny obraz. To może sugerować życie fizyczne, rzemieślnicze, może rolnicze. Razem z tym językiem z dużą ilością spółgłosek można próbować zawęzić region. Na Bliskim Wschodzie to mogłoby być coś z arabskiego wybrzeża, ale i w Anatolii albo Persji ludzie tak pracowali.
Też tak myślę co Romcia86. Jak czytam ten wątek od początku to mam wrażenie że apolonia z jednej strony pyta czy to bezpieczne, a z drugiej robi wszystko dalej tak samo. Nie mówię tego złośliwie, po prostu zastanawiam się czy naprawdę chcesz przestać czy chcesz żeby ktoś ci powiedział że można tak robić dalej.
To trudne pytanie. Chyba oba na raz. Chcę żeby to było bezpieczne, ale nie chcę rezygnować ze snów.
Ale to chyba nie są opcje które się wykluczają? Można robić przerwę i wrócić z lepszym protokołem, prawda? Kasandra77 wcześniej o tym pisała.
Ja tez nie wiedziałam że wyjscie ma byc rytuałem. Myslałam że to sie po prostu budzi i juz. Skad wziąc taki protokół, jest gdzies opis?
To jest może wskazówka że te głębsze sny to inny stan, nie tylko śnienie świadome ale coś więcej? Jakby ten kontakt z wcieleniem wymagał głębszego zejścia.
Dokładnie dlatego w tradycjach które zajmują się regresją przez sen mówi się o tym jako o osobnej technice, nie o rozwinięciu świadomego śnienia. Apolonia, czy to co robisz to była jakaś konkretna technika którą znalazłaś, czy to samo zaczęło się dziać?
To jest ważna informacja. Organiczne wejście bez protokołu wyjścia to trochę jak otwieranie drzwi bez klamki po drugiej stronie. Pytam bo chcę wiedzieć czy masz w ogóle jakiś punkt odniesienia, jakiś tekst, czyjąś praktykę, na której się opierasz, czy naprawdę idziesz całkowicie po omacku?
