Nie brzmi dziwnie, brzmi jak hipnagogiczne przeniesienie uwagi. Tylko że dwadzieścia minut to za długo na coś nieplanowanego. Kasandra77, czy to co opisuje apolonia to jest w ogóle ten sam mechanizm co przy świadomym śnieniu, czy już wychodzi poza ten zakres?
Trzy, cztery razy w miesiąc to brzmi jak coraz częściej. To się nasila?
Nasilanie się mnie martwi szczerze. To już nie brzmi jak ciekawostka tylko jak coś co się wykręca. Czy ktoś ma doświadczenie z tym że stan się sam eskaluje bez celowego działania osoby?
To by tłumaczyło dlaczego wyjście jest coraz trudniejsze, prawda? Jakby coś po tamtej stronie też chciało utrzymać kontakt? Apolonia, ta postać, czy masz wrażenie że ona chce żebyś przychodziła?
Właśnie to "naturalne" i "znajome" jest punktem który mnie zatrzymuje. To uczucie jest charakterystyczne dla głębokich stanów i jest jedną z pułapek, bo zmniejsza ostrożność. Nie mówię że to złe, mówię że to jest sygnał który trzeba zauważyć. Wandalena wcześniej pytała o protokół wyjścia, chcę wrócić do tego bo to jest tu kluczowe.
A skąd wiadomo czy ta technika zadziała jak już się jest głęboko? Mam na myśli, czy jak ktoś jest w tym stanie dwadzieścia minut to w ogóle pamięta że ma jakiś protokół?
Tak, pamięta, jeśli protokół jest wystarczająco prosty i wielokrotnie powtórzony na jawie. To działa jak odruch. Apolonia, mam konkretne pytanie: czy te sny z postacią dzieją się o konkretnej porze nocy, np. zawsze w drugiej połowie? Bo to też mówi coś o głębokości stanu.
Późna pora albo nad ranem to faza REM, która jest najdłuższa i najgłębsza właśnie w drugiej połowie nocy. To nie jest przypadek że postać pojawia się wtedy. Ale apolonia, mam pytanie, czy te sny ze świadomością i postacią zaczynają się od razu jako świadome, czy wchodzisz w nie ze zwykłego snu?
To ważna informacja. Nie wywołujesz tego świadomie, to znaczy że ciało samo wchodzi w ten stan. Spontaniczne uświadomienie w środku snu to coś innego niż celowe MILD. I to też zmienia sposób myślenia o protokole powrotu, bo nie masz momentu przygotowania.
Czekajcie, a skąd ta postać wie kiedy apolonia wchodzi w świadomość? Bo to brzmi jakby czekała. Czy tak to czujesz, że ona jest tam zanim ty ją zauważysz?
To mi się kojarzy z tym co kiedyś czytałam o miejscach w snach które są stałe, niezależnie od reszty snu. Jak gdyby był jakiś punkt który nie zmienia się między snami. A to miejsce gdzie jest ta postać, czy to zawsze to samo miejsce?
Stały korytarz ze świecznikami i postać która na ciebie czeka. Słuchajcie, ja nie chcę wnosić paniki, ale to brzmi dla mnie jak coś co ma swoją własną logikę niezależnie od apolonii. Czy ktoś wie czy to może być jakaś zewnętrzna przestrzeń, nie tylko jej podświadomość?
A ta postać, apolonia pisała że nie widać twarzy. Ale czy słyszałaś jej głos? Czy ona w ogóle się porusza, robi coś, czy tylko stoi?
Dźwięk który nie jest mową ani muzyką. Apolonia, czy ten dźwięk jest regularny, rytmiczny, czy raczej zmienny jak mowa?
Sprzed języka? To znaczy co dokładnie? Bo to brzmi jakbyś sugerował coś co jest starsze niż jakakolwiek mowa ludzka. To w ogóle ma sens w kontekście poprzednich wcieleń?
Zostawmy na razie to co tam jest albo nie ma, bo to długi temat. Apolonia, wróćmy do tych dwudziestu minut po wybudzeniu. Czy w tym czasie czujesz ten dźwięk nadal, czy on urywa się razem ze snem?
To jest bardzo ważna informacja. Ten moment gdy dźwięk jeszcze trwa po wybudzeniu to jest właśnie ten stan który nazywamy hipnopompicznym. Jesteś już w ciele ale część ciebie przetwarza jeszcze to co było. Ile trwają te momenty? Sekundy, minuty?
Hipnopompiczny tłumaczy kilkanaście sekund dezorientacji, ale nie dwadzieścia minut. Jeśli po dwudziestu minutach nadal nie jesteś pewna gdzie jesteś, to to już coś innego. Apolonia, czy w tych dwudziestu minutach wiesz że jesteś obudzona, czy masz wątpliwości?
To co opisujesz brzmi jak takie zawieszenie między dwoma miejscami jednocześnie. Pytam z ciekawości, nie ze strachu, ale czy to uczucie jest nieprzyjemne czy raczej neutralne?
Poczekajcie, bo to co apolonia mówi o tym że to jest spokojne, to mi przypomina coś co czytałam o przywiązaniu do miejsc z poprzednich wcieleń. Że tam jest spokój którego nie ma tutaj. Czy to ma sens w kontekście tej postaci i korytarza?
To jest pięknie powiedziane ale też trochę smutne. Że wychodzisz przed końcem rozmowy. A czy kiedykolwiek zostałaś dłużej? Czy próbowałaś nie wychodzić albo w świadomym śnieniu cofnąć się do tego korytarza?
To dobry znak jeśli chodzi o energię. Coś co wysysa zazwyczaj zostawia uczucie ciężkości albo rozdrażnienia po wybudzeniu. Spokój i lekkość to raczej sygnał że kontakt jest neutralny albo pozytywny. Ale właśnie to mnie bardziej interesuje w kontekście języka, bo mówiłaś że rozmawiasz z tą postacią i ją rozumiesz. Czy po wybudzeniu pamiętasz co mówiła, treść, czy tylko ton i nastrój?
Wróćmy do tego co apolonia powiedziała, że treść pamieta po polsku, jakby przetłumaczona. Czy to nie jest właśnie dowód że ten język z poprzednich wcieleń jest w niej zakodowany, tylko mózg przetwarza to na coś zrozumiałego po wybudzeniu? Bo skąd by wiedziała co ta postać mówiła jeśli języka nie zna?
Starszy strój i obcy język, to brzmi coraz bardziej jak wcześniejsze wcielenie albo przynajmniej kontakt z kimś z przeszłości. Apolonia, czy ta kobieta wygląda jak ktoś z rodziny? Coś znajomego w twarzy?
To co piszesz, że znasz ją ale nie z tego życia, to czy nie mogłoby oznaczać że to właśnie ty jesteś tą kobietą? Że patrzysz na wcześniejszą wersję siebie a nie na kogoś innego?
To wyklucza regresję w klasycznym sensie. W regresji jesteś w środku doświadczenia, nie oglądasz go z zewnątrz. To co apolonia opisuje bardziej wygląda na kontakt z duchem albo na przewodnika. Kasandra77, czy spotkałaś się z przypadkami gdzie poprzednie wcielenie manifestuje się jako oddzielna postać a nie jako nakładka na siebie?
Przestrzeń między snami to brzmi poważnie. Kasandra77, czy to znaczy że apolonia moglaby próbować z tą kobietą jakoś nawiązać głębszy kontakt? Zapytać kim jest? Czy to bezpieczne?
