Mam ostatnio takie dziwne doświadczenie i nie wiem czy ktoś tu miał podobnie. Zaczełam regularnie medytować, takie 20-30 minut wieczorem przed snem, i zauważyłam że moje sny stały się... inne. Nie chodzi mi o to że są intensywniejsze kolorystycznie czy coś, ale mam wrażenie że wchodzę od razu głębiej, jakby etap "zasypiania" był krótszy a od razu trafiałam gdzieś dalej. Śniło mi się ostatnio miejsce którego nie znam, ale wiedziałam w środku snu że to nie jest po raz pierwszy - i to uczucie zostało po przebudzeniu. Zastanawiam się czy medytacja przed snem faktycznie otwiera jakieś głębsze kanały, czy to tylko moje skojarzenie. Czy ktoś to badał u siebie? Mam wrażenie że pobierałam podczas medytacji coś co potem "szło ze mną" dalej przez noc.
To o czym mówisz z tym wchodzeniem głębiej to bardzo typowe dla regularnej praktyki. medytacja wycisza tzw. szum umysłowy i dlatego sny są czystsze bardziej wyraziste. ja bym to nazwała że po prostu masz lepszy dostęp do warstw których normalnie nie słyszysz przez ten codzienny hałas w głowie. Nie nazwałabym tego "pobieraniem energii" tylko raczej otwieraniem się na to co i tak jest.
ja tez zaczynam medytować i właśnie sie zastanawiam nad tym samym co Renia. czytałem gdzies że medytacja przed snem może "rozluźniać barierę" między świadomością a podświadomością i dlatego sen jest od razu głębszy. ale nie za bardzo rozumiem co to znaczy w praktyce - to znaczy że można wtedy np łatwiej trafić w świadomy sen?
ciekawe czy to nie jest wlasnie ten sam mechanizm tylko uruchomiony inaczej? bo jak medytacja rozluźnia tę barierę o której Emilian pisze, to czy nie jest tak ze jedni przez to wpadają w głębszy nieświadomy sen a inni wlasnie łatwiej utrzymują tę nitkę świadomości i trafiają w świadomy sen? mam wrażenie że to nie sa dwa różne zjawiska tylko dwa możliwe kierunki tego samego.
oj, to bardzo ciekawe co piszesz Renia. ja miałam coś podobnego choc nie po medytacji tylko po bardzo głębokiej kąpieli z solą i świecami. też śniłam o kimś nierozwiązanym i też było to spokojniejsze niż zwykle. może to nie jest kwestia samej medytacji tylko wyciszenia w ogóle? jakiegokolwiek rytuału który nas wycisza? bardzo dziękuję że to napisałaś bo poczułam że nie jestem sama z tym 🙂
no właśnie Magnolka trafia w sedno, bo ja też tak myślę - liczy się to wyciszenie i "oczyszczenie pola" przed snem, niekoniecznie konkretna technika. choć muszę powiedziec że po medytacji to moje sny sa jednak inaczej zabarwione niż po kąpieli czy po prostu zmęczeniu. trudno mi to opisać, ale po medytacji jest jakby... bardziej świadomie, jakbym szła w sen z jakąś cząstką siebie która wie co robi. po kąpieli to bardziej miękkie, zmysłowe. zupełnie inna tekstura.
dobra, powiem szczerze że nie za bardzo wierzę w to "pobieranie energii podczas medytacji" o którym na początku była mowa. bo co właściwie miałoby być pobierane i skąd? brzmii to trochę jak poetycka metafora która w pewnym momencie zaczęła byc traktowana dosłownie. efekt snu po medytacji to może być po prostu niższe pobudzenie układu nerwowego i tyle. nie?
Elara, masz rację że termin "pobieranie energii" jest nieprecyzyjny i można go różnie rozumieć. Ale Renia opisała konkretne doświadczenie - poczucie ciągłości między stanem medytacyjnym a tym co pojawiło sie w śnie. To coś co mozna próbować rozumieć przez pryzmat fizjologii albo przez pryzmat symboliki i intencji. Żadne z tych ujęć nie wyklucza drugiego, a pierwsze nie czyni drugiego fałszywym.
mam jedno spostrzeżenie - to "pobieranie" o którym Renia pisala ja to rozumiem nie jako pobieranie z zewnątrz tylko jako sieganie do siebie głębiej. medytacja jako wejscie w siebie, a sen jako kontynuacja tej trasy. nie zewnętrzne zasilanie tylko zejscie w dol do warstw które normalnie śpimy na jawie.
ok ale mnie bardziej interesuje praktyczna strona - jak to zrobić żeby te sny po medytacji były bardziej... no, użyteczne? bo to brzmi wszystko fajnie ale co z tego wynieść. czy jest jakaś konkretna technika żeby coś zapamiętać albo żeby to nie uciekało zaraz po przebudzeniu? pytam bo sama próbowałam medytować przed snem i nic specjalnego nie śniłam albo nie pamiętałam.
