'skierowane gdzie indziej' - to bardzo precyzyjne sformułowanie. Jakbyś widziała pismo, które ma swojego właściwego odbiorcę, ale nie jesteś nim ty? To by pasowało do hipotezy Eliksiry o obserwatorze, który pisał dla siebie. Pismo należało do kogoś innego, nawet jeśli tematem byłaś ty.
Słucham tego wszystkiego i myślę o zjawiskach, kiedy duch lub inna obecność zostawia ślady nie dla nas, ale my na nie przypadkowo trafiamy. W badaniach zjawisk paranormalnych takie znaleziska - stare dzienniki, listy, dokumenty - często opisywane są jako 'echa'. Nie wiadomość, nie ostrzeżenie. Po prostu ślad istnienia. Może ten pamiętnik to echo kogoś, kto obserwował życie Sylwerii - z zewnątrz, z innego czasu, i zostawił ten ślad nie wiedząc, że ona kiedyś na niego trafi.
Echo zmienia odbiorcę - to jest pewne. W astrologii mamy w karcie urodzenia tak zwane węzły karmiczne, które są właśnie śladem po tym, co poprzednie wcielenia wnosiły w daną linię duszy. Nie możesz ich zobaczyć bezpośrednio, ale możesz poczuć, że coś jest 'nie twoje', a jednak dotyczy ciebie. Ten pamiętnik brzmi dla mnie jak materializacja węzła - konkretny obraz czegoś, co normalnie jest tylko energetycznym zapisem.
Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, bo otwiera mi oczy na rzeczy, o których nie wiedziałam że w ogóle istnieją! Ale chcę wrócić do Sylwerii i zapytać - czy po tym śnie coś zrobiłaś? Jakiś rytuał, zapisałaś coś, szukałaś w historii rodziny? Bo mam poczucie, że taki sen to nie koniec, tylko otwarcie drzwi i zastanawiam się co można zrobić żeby nie stracić tego co zostało pokazane.
'odnotował wejście' - to mnie zatrzymuje. Czy to był jeden moment, czy czułaś tę obecność przez cały sen? I czy cokolwiek się po tym odnotowaniu zmieniło w śnie - coś się otworzyło, zamknęło, inaczej wyglądało?
to znacząca zmiana. Las jako tło, wnętrze jako miejsce znalezienia. W sennikach tradycyjnych biblioteka lub gabinet to przestrzeń zapisanej wiedzy, archiwum. Ale drewniane półki, stary gabinet - to też może być metafora czegoś, co ma strukturę, porządek, zostało skatalogowane przez kogoś innego. Ktoś to ułożył przed twoim przyjściem.
To poczucie bycia intruzem jest bardzo charakterystyczne dla pewnego typu relacji z miejscami nawiedzionymi - przepraszam, wiem że to mocne słowo - ale w dokumentacjach zjawisk niewyjaśnionych często świadkowie opisują właśnie to: 'wiedziałam że tu nie powinnam być, ale nie byłam zatrzymywana'. Jakby przestrzeń tolerowała obecność, ale jej nie zapraszała.
