Słyszę tu dużo o psychologii, ale nikt nie powiedział wprost o tym co Bożenka opisuje na początku - ten widok z boku, ta szyba. W wielu tradycjach to jest rozpoznawany stan duszy obserwującej, nie uciekającej. To nie jest rozszczepienie w złym sensie - to może być właśnie ochrona, żeby to co trudne mogło w ogóle zaistnieć w świadomości bez jej rozbicia.
W kilku tradycjach, między innymi w niektórych nurtach sufickich i w szamanizmie syberyjskim, ten widok z zewnątrz na siebie traktuje się nie jako oznakę rozłamu, ale właśnie jako moment kiedy część duszy wychodzi poza ciało żeby ocenić sytuację. Obserwator nie ucieka - on ocenia. To subtelna różnica, ale ważna. Bożenka, jak ty to opisałaś wcześniej - czy ten obserwator w śnie był neutralny, czy też coś czuł?
Ten smutek obserwatora jest bardzo konkretną informacją. W psychosymbiozie sennej, którą opisuje między innymi Marion Woodman, smutek figury obserwującej często wskazuje na żałobę po jakimś wyborze, który jeszcze nie został podjęty, ale już jest nieunikniony. Nie chcę tego nadinterpretować, ale Bożenka - czy coś w tej relacji, o której mówiłaś, jest jakimś niepodjętym wyborem od dłuższego czasu?
przepraszam że znów o sobie, ale jak Bożenka opisała ten smutek obserwatora to coś mi się przypomnialo - u mnie ta figura z boku chyba nie ma emocji. Jakby była puśta. Czy to znaczy że nie ma żadnej żałoby, czy że jest tak głęboko że jej nie czuję?
Bożenko, nie musisz tego pisać wprost, ale powiedz chociaż - czy to jest coś co już wiesz od jakiegoś czasu, tylko dotąd nie przyznałaś się do tego sobie? Bo tak to brzmi.
Mam podobne doświadczenie co Bożenka, nie dokładnie takie samo, ale ta figura obserwatora który jest smutny - to znam. U mnie trwało dosyć długo zanim zrozumiałam że ten smutek nie jest ostrzeżeniem, tylko potwierdzeniem czegoś co już wiedziałam. Jakby dusza dała mi czas żebym doszła do tego sama.
