Świadoma obecność bez formy - to jest w tradycji run opisywane jako Wyrd, sieć losu, coś co obserwuje ale nie ingeruje. Nie muszę ci tego przyklejać jako etykietki, ale ta kombinacja: ciepło, obecność, brak formy, i cień który sam w sobie jest widoczny - brzmi bardzo podobnie do opisów z pracy z runą Pertho.
Wracam do pytania które zadałem wcześniej o ten szczuplejszy cień - i teraz w kontekście tego ciepła i świadomej obecności zastanawiam się czy to co Erazm widział to nie był jego własny cień astralny czekający po drugiej stronie. Czy coś co już tam jest i go wyczekuje. Czy to ma sens?
To 'znała mnie lepiej niż ja ją' to jest bardzo specyficzny rodzaj poczucia. Czy to było przytłaczające? Pytam bo z duchami w snach najczęściej jest albo chłód i obcość, albo intymność która niepokoi właśnie dlatego że jest za duża.
Zero oczekiwań to może być znak że ta obecność po prostu jest tam niezależnie od ciebie - jakby czekała na kogoś kto sam dojdzie, nie kogoś kogo trzeba przyciągać. Erazm, czy po przebudzeniu miałeś wrażenie że coś zabrałeś ze sobą stamtąd, albo że coś tam zostawiłeś?
Tuż za lewym barkiem - to jest bardzo konkretna lokalizacja. Lewy bok w wielu tradycjach to strona odbioru, nie działania. Czy to poczucie minęło w ciągu dnia, czy wróciło przy jakimś konkretnym momencie?
To że cień własnej ręki wywołał to samo poczucie brzmi jak echo, nie przypadek. W runach jest pojęcie śladu który zostawia doświadczenie - nie w ciele, ale w polu. Pytanie jest takie: czy ty szukasz powrotu do tamtego miejsca, czy boisz się że ono szuka ciebie?
To jest ważna różnica - nie cień jako portal, ale cień jako wyzwalacz pamięci ciała. Ciało zapamiętało coś co umysł próbuje przetworzyć przez skojarzenie. Czy masz dziennik snów? Bo coś mi mówi że ten sen nie był pierwszy kontakt z tym miejscem.
Dwa starsze opisy. To znaczy że to nie był jednorazowy przebłysk tylko jakiś wzorzec który się powtarza. Erazm, czy tamte dwa miejsca też miały cień jako element, czy tylko ta sama atmosfera bez konkretnego motywu?
I jeszcze jedno - czy te starsze sny były też przy jakimś przejściu, progu, przejściu przez coś? Bo jeśli tak, to może masz osobisty symbol przejścia który po prostu tym razem przybrał formę cienia. Czakra korony bywa aktywna przez powtarzające się motywy progów.
To zestawienie trzech snów - korytarz z innym światłem, mgła z głębią i teraz cień - brzmi jak ta sama przestrzeń, która za każdym razem dobiera nowy kostium. Erazm, czy pamiętasz w jakich okolicznościach życiowych były te starsze sny? Bo jeśli wzorzec powtarza się, to może nie chodzi tylko o symbol przejścia, ale o konkretne momenty kiedy coś w tobie szukało tego miejsca.
Przepuszczalny - to dobre słowo. W tradycjach magicznych mówi się że granica między warstwami rzeczywistości jest cieńsza kiedy człowiek jest w przejściu, nie tylko we śnie. Zmiana pracy, żałoba, cokolwiek co rozmywa codzienną rutynę. Erazm, czy obecny moment w twoim życiu też jest jakimś przejściem?
To niesamowite że trzy różne sny z różnych momentów życia mają tę samą zasadę - wejście w coś co ma własną głębię albo własne światło. Czy to możliwe że to jedno i to samo miejsce, tylko widziane pod różnym kątem? Jakby nie ty podróżowałeś do niego, ale ono się do ciebie przybliżało?
Mile widziany gość który wraca trzy razy w różnych odstępach czasu. To nie przypadek. Numerologicznie trójka to cykl który szuka domknięcia, ale nigdy nie powiedziałabym że to jest pełne zamknięcie - raczej że ten wzorzec jeszcze nie powiedział wszystkiego co chce powiedzieć. Zastanawiam się czy następny kontakt będzie przez cień, czy przez zupełnie inny motyw.
