Ale chwilka - czy ktoś próbował z Michasia jakoś do niego dotrzeć poza snem? Mam na myśli medytacje, wizualizacje, cokolwiek. Bo tu wszyscy analizujemy co znaczy, a nikt nie zapytał czy można to pogłębić.
To jest bardzo charakterystyczne. To co pojawia się na żądanie, zazwyczaj jest projekcją. To co przychodzi samo, na własnych warunkach, kiedy mu odpowiada - to już inne pytanie. Michasia, czy zauważyłaś jakiś wzorzec kiedy przychodził? Czy to były okresy stresu, spokoju, jakieś ważne momenty?
To mnie uderza. Bo zmiana kierunku to jest dokładnie ten moment kiedy w tarota pojawia się Głupiec albo Koło Fortuny - moment przejścia kiedy stara droga jeszcze istnieje, a nowa jeszcze nie. I tu pojawia się ktoś kto zna obydwie. Michasia, czy on kiedykolwiek wprost komentował twoje decyzje? Mówił coś konkretnego przy tych zmianach?
To zdanie - 'wiedziałaś od dawna' - brzmi bardziej jak głos wewnętrzny niż głos kogoś z zewnątrz. Ale z drugiej strony, kto powiedział że bliźniacza dusza nie może być tym głosem? Może to nie jest albo-albo. Domicela, co ty o tym myślisz?
Czytam to i mam jedno pytanie do Michasi, bo przez cały czas zastanawiam się nad czymś prostym - czy mówiłaś komuś bliskim o nim? Rodzinie, przyjaciółce? I jak zareagowali?
To że milczałaś z tym przez tyle lat i że nadal przychodził - to dla mnie mówi więcej niż cała reszta dyskusji. Rzeczy które istnieją tylko bo je pielęgnujemy, znikają kiedy przestajemy. A on nie zniknął.
To co mówisz na końcu, Michasia - że nazywanie go powołało coś do intensywniejszego istnienia - to jest obserwacja którą chcę zatrzymać, bo ona zmienia ciężar całej rozmowy. Mam do ciebie pytanie: czy ta większa częstotliwość wydaje ci się dobra? Czy czujesz że jesteś na to gotowa?
Czekam na odpowiedź Michasi, ale chcę coś dorzucić do tej obserwacji z częstotliwością. W tradycji jungowskiej istnieje pojęcie 'aktywnej imaginacji' - świadomego zapraszania treści z nieświadomości do dialogu. Michasia przez lata tego nie robiła, a teraz słowami na forum coś uruchomiła. To nie jest złe, ale to nie jest też neutralne. Czy ktoś tu pracował kiedyś z aktywną imaginacją przy snach?
To 'zdjęcie słoika' to bardzo konkretny obraz. Michasia, czy on - odkąd zaczął przychodzić częściej - zmienił się jakoś? Mówi inaczej, wygląda inaczej, jest bliżej czy dalej?
Siedzieliście razem w ciszy i to bylo pelne - to jest chyba najedynek z piekniejszych rzeczy jakie przeczytalam w tym watku. Przepraszam za literowki. Ale serio, to brzmi bardziej jak spotkanie z kimś bliskim niż ze snem.
To pytanie które właśnie zadałaś sobie sama jest ważniejsze niż wszystko co my tu powiemy. Bo jeśli zmiana jest w tobie - to co się zmieniło? Co pozwoliło ci go teraz przyjąć inaczej?
Chcę tutaj coś powiedzieć wprost. To co opisuje Michasia - stopniowe oswajanie, zmiana relacji, wzrost częstotliwości po nazwaniu - to jest klasyczny schemat pracy z wewnętrznym przewodnikiem lub aspektem wyższego ja. Nie mówię że to jest właśnie to. Mówię że mechanizm jest ten sam. I że to wymaga uważności, a nie pośpiechu.
Michasia, wracam do twojego obrazu słoika. Napisałaś że nie wiesz czy umiesz go zakręcić z powrotem. Ale czy chcesz go zakręcić? Bo to są dwa różne pytania i odpowiedź na drugie jest chyba ważniejsza.
To 'nie chcę zakręcać' po tylu latach zamknięcia - to jest coś. Michasia, czy wiesz od kiedy tak myślisz, czy to jest nowe?
Czytam to wszystko i mam pytanie może trochę z boku, ale mnie nurtuje - czy on wie że o nim piszesz? Mam na myśli, czy we śnie kiedykolwiek wspomniał o tym że jest obserwowany albo że coś się zmieniło po twojej stronie?
To zdanie pasuje do archetypu bliźniaka-cienia w tarocie - figury która zna nas zanim my sami siebie poznamy. Ale tu nie chodzi o tarot. Mam inne pytanie do Michasi: czy kiedy budzisz się po snach z nim, twoje decyzje w ciągu dnia są inne niż bez tych snów?
To zdanie o kierunku bez wiedzy co robić - to jest coś co chcę zapamiętać z tego wątku. Michasia, ale mam pytanie konkretne: czy ten kierunek zawsze jest taki sam, czy zmienia się w zależności od tego co się dzieje w twoim życiu na jawie?
Ten obraz ze wschodem to jest coś. Michasia, a czy on kiedykolwiek wskazuje ci konkretny kierunek? Mówi coś w rodzaju 'idź tu', 'zrób tamto', czy raczej milczy i to jest bardziej odczucie niż słowa?
To zdanie z dzieciństwa brzmi jak coś co zostaje w człowieku niezależnie od tego czy chce czy nie. Michasia, czy ta fraza - 'nie bój się ciemności' - miała dla ciebie jakieś znaczenie poza snem? Znaczy, czy wróciła do ciebie w jakiejś sytuacji na jawie?
Tez chce to wiedziec. Bo jak cos takiego zostaje z dzieciecego snu to chyba nie bez powodu.
To jest ważne co właśnie napisałaś. Zdanie ze snu z dzieciństwa jako zasoby w momencie kryzysu - to nie jest przypadkowe. To sugeruje że ta relacja ze śnionym bliźniakiem ma charakter bardzo głęboko zakorzeniony, nie powierzchniowy. Domicela, co ty o tym myślisz?
To 'z innych odcisków' jest bardzo precyzyjne, nawet jeśli intuicyjne. Michasia, a czy on ma imię? Czy kiedykolwiek go nazwałaś albo on się przedstawił?
To z imieniem mnie uderzyło. Jakbyś wiedziała instynktownie że nazywanie ma moc. I może dlatego przez tyle lat to działało - zostawiałaś to otwarte.
Michasia, mam pytanie które może być głupie, ale - czy kiedykolwiek próbowałaś do niego mówić przed snem? Nie w sensie rytuału, tylko tak po prostu, zanim zaśniesz?
