Nie brzmi dziwnie, brzmi bardzo precyzyjnie. Niektóre połączenia istnieją właśnie poprzez tęsknotę jako formę - nie jako deficyt, który trzeba naprawić. Te drzwi mogą być formą tej tęsknoty. Otwarte - nie byłoby za czym tęsknić. I może właśnie dlatego ciepło przez nie przechodzi, a nie przez nie się chodzi.
Ale poczekajcie - 'żyć z pytaniem' to jedno, tylko ja bym chciała zapytać o coś praktycznego. Dagmarko, te sny przychodzą same, tak? Nie robisz nic specjalnego przed snem, żeby je wywołać?
To 'naprawdę' jest tu kłopotliwe słowo. W kontekście snu - co miałoby znaczyć 'naprawdę'? Projekcja jest naprawdę. Wspomnienie jest naprawdę. Duch jest naprawdę. Wszystkie te odpowiedzi są prawdziwe w swoim własnym rejestrze.
To bardzo ciekawe, bo to 'wiedzenie bez słów' pojawia się w opisach kontaktu mediumicznego częściej niż dosłowne komunikaty. Jakbyś dostawała sens, nie formę. Czy to wiedzenie jest zawsze spójne - tzn. za każdym razem wiesz to samo, czy za każdym razem coś innego?
To 'wszystko jest tak jak powinno być' - to jest zdanie, które słyszałam w opisach snów po stracie bliskich, kiedy ludzie mówili, że mieli wrażenie kontaktu. Prawie dosłownie. Nie wiem, czy to coś znaczy, ale nie mogłam tego przemilczeć.
To co mówisz, Dagmarko, to jest dokładnie ten rodzaj komunikacji, który opisują ludzie po bliskich stratach - że dostają nie to, o co prosili, tylko to, czego potrzebowali. I że to zawsze przychodzi przez jakąś barierę. Łóżko, szyba, właśnie drzwi. Jakby forma oddzielenia była warunkiem.
To przypomina mi pewną koncepcję z tradycji słowiańskiej - że granica między światami jest półprzepuszczalna i to nie jest usterka, tylko konstrukcja. Żywi nie przechodzą tam, martwi nie przechodzą tu. Ale głos może przejść. Ciepło może przejść. I to jest zamierzone.
Dobra, ale ja mam inne pytanie i chcę wiedzieć, czy ktoś to sprawdzał - czy można w lucidzie podejść do tych drzwi i spróbować je otworzyć? Czy ktoś próbował tego świadomie?
A może to po prostu kwestia tego, że w snach nigdy nie możemy otworzyć czegoś, czego nie umiemy sobie wyobrazić po drugiej stronie? Nie metafizyka, tylko mechanika snu - wyobraźnia staje, więc scena się urywa?
