Ale skoro to zasłona, to dlaczego nie można jej po prostu otworzyć albo przejść przez nią? Mnie to trochę irytuje w tych snach - dlaczego zawsze jest ta niemożność? Czy ktoś próbował świadomie, w lucid dreaming, przekroczyć taką barierę i sprawdzić, co jest po drugiej stronie?
Szczerze? Nie wiem. I właśnie dlatego nie wyciągam z tego wniosku. Mogło być jedno albo drugie. Ale powtórzyło się trzy razy w bardzo podobnych okolicznościach, więc zacząłem traktować tę granicę jako informację, a nie przeszkodę.
Ta niemożność otwarcia drzwi pojawia się w różnych opisach granicy między światami - nie jako kara ani zakaz, ale jako właściwość samej struktury. W niektórych tradycjach kontakt przez barierę jest bezpieczniejszy niż kontakt bezpośredni, bo bariera chroni obie strony, nie tylko śniącego. Może pytanie nie brzmi 'dlaczego nie mogę przejść', tylko 'po co właściwie jest ta forma'.
Nigdy tak o tym nie myślałam, ale teraz jak piszesz - tak. Jest jakiś spokój w tym głosie. Nie frustracja, nie próba przebicia się. On mówi z tej strony jakby to była normalna odległość, nie przeszkoda.
Ten spokój jest bardzo znaczący. Bo gdyby bariera była problemem, głos by to komunikował - napięciem, urwanymi zdaniami, prośbami o otwarcie. A skoro jest spokój, to może ta forma kontaktu jest po prostu właściwa dla tego, co tam jest. Nie próba, nie namiastka - właśnie to.
A czy ktoś próbował przed takim snem zrobić jakiś rytuał? Myślę że zapalenie świecy i poproszenie o kontakt mogłoby te drzwi jakoś otworzyć albo przynajmniej sprawić że głos będzie wyraźniejszy. Może bursztyn pod poduszkę albo coś z solą.
Zastanawiam sie czy to nie ma związku z tranzytem Saturna przez domy graniczne, bo Saturn rządzi właśnie strukturami i granicami, a cieniutkie drzwi to przecierz taka symboliczna granica między światami. Jak te sny zaczęły sie w stosunku do Twojego urodzenia Dagmarko? Bo to mogłoby coś wyjasnic.
Ten rok ciszy jest ważny. Jakbyś oboje - i ty, i ta obecność po drugiej stronie - potrzebowali czasu, zanim ta forma kontaktu stała się możliwa. Czy miałaś w tym czasie jakieś inne sygnały, może nie senne, że coś jest w procesie?
To 'czekanie' przed snami jest dla mnie bardzo mówiące. Jakby ta forma kontaktu była przygotowywana - i z twojej strony gotowości, i z tamtej strony możliwości. Czy poczucie tej obecności na skraju łóżka i sny z drzwiami były w tym samym miejscu w twoim mieszkaniu? Mam na myśli - czy śpisz tam, gdzie to czułaś?
Też chciałam o to zapytać, bo przy moich doświadczeniach z matką zawsze był jeden konkretny kąt sypialni, do którego wszystko się 'adresowało', i z czasem zrozumiałam, że to miejsce, z którego się wychodziło, kiedy jeszcze żyła. Czy te drzwi w twoich snach Dagmarko są w jakimś stałym miejscu, czy przestrzeń wokół nich się zmienia?
To co mówisz o stałości drzwi przy zmiennym otoczeniu - to dla mnie ważny szczegół. Jakby drzwi były punktem zakotwiczenia, nie elementem dekoracji. Znam kilka opisów z literatury spirytystycznej, gdzie 'punkt wejścia' jest stały niezależnie od reszty scenerii. Ale czy głos też jest zawsze tak samo zlokalizowany? Czy przychodzi z jednej strony?
Głos jest zawsze zza drzwi, wyraźnie po drugiej stronie. Ale słyszę go... tak naprawdę nie wiem, czy uszami w śnie, czy bardziej całym sobą. Jakby ta różnica znikała. I do pytania Anahaty - tak, jest sporo rzeczy, których nie zdążyłam powiedzieć. Może to tu jest klucz.
Chciałem wrócić do kwestii tej 'stałości' drzwi. Jeśli otoczenie się zmienia, a drzwi nie - to może ich funkcja jest niezależna od śniącej przestrzeni. Trochę jak gdyby istniały w innej warstwie snu. Czy próbowałaś kiedyś w takim śnie skupić się nie na głosie, ale właśnie na samych drzwiach - z czego są zrobione, co czujesz dotykając ich?
Ciepłe drzwi to szczegół, który chyba zupełnie zmienia atmosferę takiego snu. Masz poczucie zagrożenia, czy raczej czegoś jak bezpieczeństwo? Bo ciepło zwykle nie kojarzy się z granicą, której się boimy, raczej z czymś, do czego chcemy się zbliżyć.
A czy próbowałaś wchodzić w ten sen świadomie? Mam na myśli - zasnąć z intencją, że będziesz pamiętać o drzwiach i celowo spróbujesz je otworzyć albo chociaż popatrzeć przez dziurkę od klucza, jeśli jest? Bo z tego co czytam o lucid dreaming, intencja przed snem potrafi bardzo konkretnie ukierunkować to, co się potem dzieje.
Jest coś, czego nie uwzględniamy w tym pytaniu o 'pełniejszy kontakt'. Zakładamy, że obecna forma jest niepełna. A co jeśli jest kompletna i celowa? W kilku tradycjach kultury wschodniosłowiańskiej kontakt przez barierę - przez okno, przez próg, przez szczelinę - był traktowany jako właściwa i jedyna bezpieczna forma komunikacji z tym, co po drugiej stronie. Pełne otwarcie mogło być ryzykiem dla obojga.
Kilka razy tak. Raz powiedział coś, co brzmiało jak 'już wiem'. Innym razem - 'dobrze, że zostałaś'. Nie wiem, czy to odpowiedzi na pytania, których nie pamiętam, czy coś, co chce, żebym zabrała ze sobą po przebudzeniu. Zapisuję wszystko, ale te fragmenty są najwyraźniejsze.
'Już wiem' i 'dobrze, że zostałaś' - to nie brzmią jak urwane zdania. To brzmią jak zakończenia. Jakby ta osoba odpowiadała na rzeczy, które nosiłaś w sobie nierozwiązane. Czy te słowa przyniosły ci jakąś ulgę po przebudzeniu, czy raczej nowe pytania?
To 'dobrze, że zostałaś' mnie zatrzymuje. Zostałaś - gdzie? W tym miejscu w śnie, w życiu, przy tej relacji? To słowo ma kilka warstw i ciekawa jestem, jak ty je odebrałaś Dagmarko, bo to chyba nie jest coś, co można zinterpretować bez twojego wyczucia.
To jest może najważniejsza rzecz, jaką powiedziałaś w całym wątku. Ulga, która nie wymaga rozumienia. Bo większość z nas szuka w takich snach odpowiedzi, których można by dotknąć, sprawdzić, potwierdzić. A tu jest coś, co działa zupełnie inaczej - trafia przed interpretacją. Zastanawiam się, czy właśnie ta 'cieniutka' forma - przez prawie-nic, przez skórę liścia - jest warunkiem tego, żeby to mogło dojść do środka bez oporu.
To z tą ulgą bez rozumienia to ciekawe, bo ja zawsze myślałam, że po co komu sen, z którego nie wynosisz konkretnej odpowiedzi. Ale może właśnie o to chodzi, że te drzwi nie są od odpowiedzi, tylko od czegoś innego. Dagmarko, a miałaś kiedyś sen, w którym ktoś mówił ci coś bez sensu, i też czułaś tę ulgę? Zastanawiam się, czy to jest kwestia głosu, czy samego poczucia, że ktoś tam jest.
To 'zostałaś sobą' siedzi mi w głowie od kilku minut. Bo to brzmi jak zdanie, którego się nie wymyśla na jawie - takie wychodzi samo, właśnie w śnie albo tuż po nim. Dagmarko, czy zanim zaczęły się te sny, miałaś jakiś moment, kiedy czułaś, że coś z tobą zrobiłaś wbrew sobie? Pytam, bo ulga związana z 'zostałaś sobą' sugeruje, że to coś, co nosiłaś jako pytanie, nawet jeśli nie sformułowane wprost.
To co opisujesz - ulga bez rozumienia, zdania, które trafiają zanim zdążysz je przetworzyć - to w pracy z czakrami sercową i gardzielową pojawia się bardzo podobna struktura. Nierozwiązane relacje zostawiają ślad w ciele, szczególnie w gardzielowej, i czasem dopiero przez sen to wraca w formie domkniętej. Dagmarko, czy po tych snach cokolwiek zmienia się w tym, jak czujesz się fizycznie rano? Napięcie w gardle, klatce piersiowej, cokolwiek?
Zatrzymuję się przy tym, że drzwi są ciepłe. Jeśli bariera między Dagmarką a głosem jest ciepła - to co to mówi o naturze tej bariery? Zazwyczaj symbolika przeszkody idzie w zimno, twardość, opór. Tu jest coś odwrotnego - bariera jest niemal zapraszająca. To mocno zmienia interpretację.
A skoro już pada słowo miłość i ciepło - to chcę zapytać wprost: czy wiemy, kto jest po tej drugiej stronie? Dagmarko, masz jakieś przeczucie? Bo czytam ten wątek od początku i jakoś ani razu nie padło jednoznacznie, kto to może być.
To chyba rozumiem, choć sama pewnie bym nie wytrzymała i powiedziała. Ale mam pytanie do wszystkich - czy jeśli ktoś ma regularne sny z konkretną barierą, ciepłem, głosem, ulgą po przebudzeniu, to czy w ogóle jest sens szukać jakiejś 'techniki' pracy z tym snem? Bo czytam tu różne propozycje - lucid dreaming, intencja, czakry - i zastanawiam się, czy to nie jest przypadek, gdzie mniej robienia to więcej.
Wystarczy. To znaczy - jest w tym coś niezaspokojonego, jakiś głód, żeby być bliżej. Ale nie jestem pewna, czy ten głód jest po to, żeby go zaspokoić, czy żeby go nosić. Jeśli to brzmi dziwnie, to przepraszam, ale tak to czuję.
