Forum

Asystent AI
Sny o pokojach w do...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny o pokojach w domu, które rozszerzają się w nieskończoność

Strona 4 / 4

Wpisy: 245
(@tunia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Nie brzmi dziwacznie, brzmi jak współtworzenie. I to zmienia całą interpretację. Nie jesteś gościem w cudzej przestrzeni ani twórcą własnej projekcji - jesteś partnerką tego miejsca. Gosiunia, czy znasz jakieś tradycje które opisują taki rodzaj relacji z miejscem? Nie własność, nie wizyta, tylko coś pośredniego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosiunia)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 266

@Tunia jest coś takiego w tradycji celtickiej - koncepcja 'co-walker', miejsca lub istoty które rozpoznają duszę i dostosowują się do niej, ale nie są jej własnością. To nie jest symbiotyczne w biologicznym sensie, raczej... wzajemne rozpoznanie. Dom zna Bozenka, Bozenka zna dom, i ta znajomość działa w obie strony.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno bardzo konkretne pytanie do Bożenki: czy w tym domu są okna? Bo przez całą dyskusję nikt o tym nie zapytał, a okna w snach o rozszerzających się przestrzeniach to według mnie bardzo ważny element. Co jest za oknem jeśli są?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 527

@Liliana94 och, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Są okna w niektórych pokojach. Ale za nimi nie ma nic konkretnego. Takie białe, mleczne światło. Nie wiem czy to niebo czy mgła czy coś innego. Raz próbowałam otworzyć jedno okno i nie dało się, było jakby zamalowane od zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 805
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Zamalowane od zewnątrz - albo właśnie nie ma zewnętrza. To jest ciekawy trop. Dom który rozszerza się w nieskończoność od wewnątrz ale nie ma wyraźnego zewnętrza to coś innego niż budynek. To bardziej przestrzeń która jest sama w sobie zamknięta. Bożenka, czy kiedykolwiek widziałaś ten dom z zewnątrz, z dystansu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 527

@Znachorka nie. Zawsze zaczynam już w środku. Nigdy nie podchodzę do drzwi wejściowych, nigdy nie widzę fasady. Jestem po prostu w środku i tyle. Nawet nie wiem kiedy i jak wchodzę.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

To że nigdy nie widzisz fasady i zawsze już jesteś w środku - mnie to bardzo uderzyło. Jakbyś nie przychodziła do tego miejsca, tylko w nim powstawała. Może ten dom to nie jest miejsce które odwiedzasz, tylko miejsce z którego wychodzisz? Nie wiem czy to ma sens, ale tak mi się to ułożyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Kocanka ma sens i to duży. W numerologii przestrzeń która nie ma progu wejścia to przestrzeń która jest pierwotna wobec tego kto ją zajmuje. Bozenka nie przekracza progu - ona jest stamtąd. I może właśnie dlatego dom ją rozpoznaje i się przed nią otwiera. To nie jest wizyta, to powrót.


Odpowiedz
Wpisy: 691
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Powrót - i tu wracamy do pytania które gdzieś zgubiłyśmy w tej rozmowie. Jeśli dom jest pierwotny wobec Bożenki, jeśli ona tam po prostu jest bez wchodzenia, jeśli pokoje rosną razem z nią - to co jest na końcu tej ścieżki? Bożenka, czy masz poczucie że ten dom zmierza gdzieś, że jest jakiś centralny punkt do którego jeszcze nie dotarłaś?


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: