Miałam ostatnio taki sen coś, nad czym nie mogę przestać myśleć. Była ze mną w tym śnie koleżanka, taka dosyć bliska, i rozmawiałyśmy o czymś co teraz już mi umknęło. Rano wysłałam jej wiadomość żeby się jakoś przywitać, a ona odpisała że tej nocy też mi się śniłam. Tylko że ona śniła że stoję przed jej domem i czekam. Ja w moim śnie byłam u niej w mieszkaniu. Dwie różne wersje tego samego spotkania? Albo po prostu zbieżność i nie ma co z tego robić mistyki? Nie wiem. Ale coś mi nie daje spokoju w tym, że dwie osoby mogą czuć tę samą "obecność" tej samej nocy, tylko każda z innej perspektywy. Miał ktoś coś podobnego?
O, to jest temat który bardzo mi leży. Uważam że kiedy dwie osoby lądują w tym samym śnie, ale z różnych punktów, to znaczy że ich ciala eteryczne gdzieś się spotkały, tylko każde niosło ze sobą swój własny "kontekst". Ty miałaś w pamięci jej dom, ona miała twój obraz jako kogoś kto przychodzi. To jak dwa promienie które trafiają w to samo miejsce, ale wychodzą z innych lamp. Czakra serca jest tu kluczowa - silne więzi emocjonalne potrafią tworzyć mosty energetyczne między ludźmi podczas snu, kiedy świadomość jest luźniejsza i mniej pilnuje swoich granic.
No dobra ale zanim ktoś zacznie budować teorię o ciałach eterycznych i mostach energetycznych to jedno pytanie - czy wy rozmawiałyście dzień wcześniej albo w ogóle miałyście jakiś kontakt przed snem? Bo mózg jest naprawdę sprawny w wyciąganiu materiału z niedawnych interakcji i tworzeniu z tego snow. Dwie bliskie osoby które się ostatnio widziały maja duże szanse śnić o sobie nawzajem, zupelnie bez żadnej mistyki. to nie jest zarzut, po prostu mnie ciekawi jak wyglądał kontekst.
mnie sie kiedys przytrafilo cos bardzo podobnego i juz dawno przestalam to tlumaczyc przypadkiem. Śnilo mi sie że stoje z pewnym chlopakiem na moscie, rozmawiamy jest cieplo i spokojnie. On napisal do mnie nastepnego dnia bez zadnego powodu, po tygodniach ciszy, i powiedzial ze snil ze gdzieś razem idziemy. Nie ten sam most, nie ta sama rozmowa, ale to samo uczucie - ze byliśmy RAZEM gdzies poza zwykla rzeczywistoscia. Mam gesia skorke jak o tym mysle.
a czy takie sny zawsze dotyczą osób bliskich? bo ja miałam raz sen o kimś z klasy z kim właściwie nie rozmawiałam i zastanawiam się czy to mogłoby być coś podobnego czy raczej nie... ona chyba nic o tym nie wie bo nigdy o tym nie rozmawiałysmy
Energetycznie rzecz biorąc - bliskość emocjonalna nie musi iść w parze z bliskością fizyczną ani częstotliwością kontaktu. czasem osoby które mają niezakończoną "sprawę" na poziomie energetycznym, karmy albo niezałatwionego przekazu, śnią o sobie wzajemnie właśnie w momentach kiedy ta energia chce się rozładować. Ta koleżanka z klasy może być z twojego kręgu karmicznego, Emilko, i to wcale nie musi wynikać z codziennej relacji.
a mozna to w ogóle robić celowo? tzn zapraszać kogoś do swojego snu albo samemu "isc" do czyjegoś? bo slyszalam cos o tym ale nie wiem czy to realne czy tylko tak sie mowi
Świadome sny pozwalają na coś takiego, przynajmniej w teorii i w niektórych relacjach które czytałam. Technika jest taka żeby przed zaśnięciem mocno skupić się na osobie, wyobrazić ją sobie wyraźnie i z intencją spotkania, nie tylko z myśleniem o niej. Różnica jest subtelna ale ważna, intencja ma być aktywna. Sama próbowałam raz i miałam świadomyy sen z tą osobą, ale nie mam pojęcia czy ona coś poczuła bo nie zapytałam. Zawsze mnie powstrzymywało że jak zapytać kogoś "hej czy śniłam ci się tej nocy" żeby nie wyjść dziwnie 🙂
ojej to jest naprawde mocne!! ja nigdy nie pomyślałem ze mozna celowo próbować takich spotkan zawsze myślałem ze to sie po prostu zdarza albo nie. Tosieczko czy te wyobrażenia robisz tuz przed zasnieciem czy jeszcze wcześniej? i czy trzeba być w stanie świadomyym żeby wogole to dzialalo?
oj, zastanawiam się nad czymś - mówicie że dwie osoby mogą mieć ten sam sen z różnych perspektyw, ale skąd wiadomo że to jest "to samo" spotkanie a nie po prostu dwie osoby które o sobie myślą i każda śni coś swojego? co by musiało się stać żeby można było powiedzieć "tak, to było wspólne"?
ten żółty szalik to dobry przykład bo zbieżność detalu jest rzeczywiście czymś innym niż samo "śniłem o tobie". przy samym fakcie śnienia o sobie ta zbieżność może być statystyczna, przy konkretnym detalu który nie wynikał z kontekstu - to robi się ciekawiej. Nie mówię że to dowód telepatii, ale to już jest coś do przemyślenia a nie do odrzucania.
wlasnie o to chodzi! kiedy jest jakiś detal ktorego nie dalo by sie "wywnioskowac" to to juz jest cos innego. A czy ktos prowadzi jakis dziennik snow żeby móc to sledzic i porownywac? Bo mam wrazenie że bez zapisywania to wszystko umyka i potem nie ma jak sprawdzić.
ja prowadzę dziennik snów od jakichś kilku miesięcy i powiem wam że to naprawdę zmienia perspektywę, po pierwsze zaczynasz w ogóle pamiętać sny lepiej bo masz nawyk zapisywania, a po drugie zaczynasz widzieć wzorce których wcześniej nie dostrzegałaś. Nie miałam jeszcze takiego przypadku jak tu opisujecie, ale od kiedy prowadzę dziennik to mam poczucie że sny są jakby bardziej "uważne" jeśli to ma sens. Jakby wiedziały że ktoś na nie czeka 🙂
a wróćmy na chwile do tegp co powiedziała Tosieczka na początku - dwie wersje tego samego spotkania ona w jego domu, on przed jej domem. Czy to przypadkiem nie jest tak że kazda z was miała "swoją" wersję tej samej chwili, jakby czas i przestrzeń we śnie działały inaczej? Nie wiem jak to wyjaśnić ale mam wrażenie ze to jest kluczowe w tym śnie a nie samo spotkanie
no dobra ale jak sie dowiadujecie ze ktos mial ten sam sen? bo chyba wiekszosci ludzi nie pytacie rano "hej co ci sie snilo". mi sie sni o ludziach i nie powiem im ze mnie potem nie wziali za wariata. to jak w praktyce wyglada ze ktos do was pisze i mowi "sluchaj sniles mi sie"?
no dobra to w takim razie pytanie do tych co to robia regularnie - czy cialo jakos reaguje? bo czytalem ze przy swiadomych snach albo przy takich spotkaniach bywa ze czlowiek sie budzi z dziwnym uczuciem w klatce piersiowej albo w rekach jakby napiecie albo mrowienie. u mnie sie to zdarza ale nie wiedzialem czy to ma jakis zwiazek z czymkolwiek
to o czym piszesz z mrowieniem i napięciem to nie jest przypadkowe. ciało w czasie takich snów pracuje energetycznie tak samo jak podczas medytacji głębokiej, a czasem nawet intensywniej, bo kontrola jest mniejsza. mrowienie w dłoniach to często przepływ przez kanały czakrowe, szczególnie przez sercową i dłoniową. ale żeby odpowiedzieć konkretniej - w której ręce częściej i czy przed przebudzeniem czy po?
lewa strona ciała tradycyjnie wiązana jest z przyjmowaniem energii, prawa z nadawaniem. to stary podział obecny i w systemach wschodich i w różnych nurtach bioenergii. więc jeśli mrowienie jest po lewej to zgodnie z tą logiką podczas snu coś było "odbierane". to ciekawe dane, szczerze. nie mówię że to dowód na cokolwiek, ale to już jest coś konkretniejszego niż samo "śniłem o kimś". masz wrażenie ze te sny z mrowieniem są inne od zwykłych?
właśnie ta wyrazistość po przebudzeniu to jedna z rzeczy którą wymienia się jako znak że sen był czymś więcej niż zwykłym snem. zwykłe sny się rozmywają, te inne zostają, i zostają nie tylko jako obrazy ale jako uczucia fizyczne, jak opisujesz. to dosyć klasyczne dla snów które mają wymiar kontaktowy. co mnie ciekawi w tym co piszesz Remigiusz - czy po takich snach zauważasz że osoba o której śniłeś jakoś się odzywa, albo że coś między wami się zmienia? 🙂
ta ciężkość w klatce to zresztą jeden z najczęstszych sygnałów aktywacji czakry sercowej podczas snu. czakra sercowa jest bezpośrednio odpowiedzialna za połączenia z innymi duszami, więc kiedy dochodzi do kontaktu energetycznego przez sen, to właśnie tam jest centrum odczuwania. można wzmocnić to połączenie trzymając kamień różowego kwarcu przy sercu przed zaśnięciem. to otwiera kanał i ułatwia taki kontakt
