Trafił mi się dziwny sen coś co totalnie mnie wybiło z równowagi i nie wiem czy komuś to brzmi znajomo?. Stałam na jakimś placu, było ciepło, słońce, normalnie, a obok mnie stały dwie postacie, nie wiem czy mężczyźni czy kobiety, bo były zrobione dosłownie z dymu papierosowego. Wiesz, taki gęsty, szarawy dym który kręcił się w środku ale miał wyraźny kształt - ręce, głowy, wszystko. Nie mówiły nic, tylko stały. Ale czułam że bardzo mocno mnie obserwują, jakby miały oczy których nie widzę. Najdziwniejsze jest to że nie bałam się ich w ogóle, a po przebudzeniu miałam takie dziwne uczucie że w pokoju jest ktoś niewidziany. Trwało to chyba z pół godziny. Co to może być? Czy ktoś śnił o ludziach z dymu? 🙁
O kurcze, to jest bardzo charakterystyczny obraz. dym to jedna z tych substancji które od wieków służą jako pomost miedzy swiatami, nie bez powodu kadzidła i fajki rytualne są w każdej niemal tradycji. Postaci z dymu we śnie to często istoty które nie mają jeszcze formy albo które celowo ukrywają swoją naturę, bo forma dymu to forma przejscia, nie do końca tu, nie do końca tam. To że ich nie bałaś sie jest ważne, strach byłby sygnałem ostrzegawczym, brak strachu sugeruje że to nie były wrogie energie. Mam pytanie, czy zanim zasnęłaś paliłaś coś, świece, kadzidło, cokolwiek? 😀
hmm a moze to po prostu twoj mozg przetwarza jakies obrazy z telewizji albo czegos? niewiem no dym to dym chyba. Choc ta historia z uczuciem kogos w pokoju po obudzeniu brzmi dziwnie tego nie mozna tak latwo wytlumaczyc
Poczekaj, bo tutaj trzeba trochę porozróżniać. Dym papierosowy a dym rytualny to nie to samo, nawet w języku symboliki sennej. Dym papierosowy ma bardzo konkretne konotacje, uzależnienie, coś co niszczy powoli, coś co daje chwilową ulgę ale zostawia ciemność. Postaci z takiego dymu mogłyby oznaczać coś zupełnie innego niż czyste dusze w przejściu. Pytanie do autorki, czy ktoś z twoich bliskich palił, i czy te postacie kojarzyły ci się z kimś konkretnym, nawet na poziomie odczucia?
ojej to brzmi jak coś bardzo głębokiego! Mnie najbardziej uderzyło to że nie miały wyraźnych oczu a jednak patrzyły. Czytałem że takie istoty bez konkretnych rysów twarzy to często archetypy albo coś co jest zbiorową energią, nie jedną osobą. Może to nie był duch konkretnego kogoś tylko jakiś zasób energii w kształcie człowieka? To by tłumaczyło dlaczego było ich dwoje i dlaczego milczały
Znam to trochę z innej strony, mam w notatках kilka opisów podobnych snów od roznych osób i jest taki wzorzec, postaci z niestałej materii, dym, mgła, kurz, zazwyczaj pojawiają się kiedy śniący jest na jakimś progu. Zmiana pracy, koniec zwiazku, choroba kogoś bliskiego, coś co wisi w powietrzu. To jakby forma świadomości która gromadzi się wokół zmiany. A dym papierosowy w szczególności, mam intuicję że to może miec związek z energią kumulowaną długo i uwalnianą nagle. Jak magazyn który się otwiera
ciekawe czy dobrze rozumiem, znaczy co masz na myśli mówiąc magazyn energii? że te postaci z dymu są czymś w rodzaju pojemników na energie? To trochę trudne do ogarnięcia dla mnie, moglabys rozwinąć?
oj, ale hej, a czy nie mogło być tak że te postaci to były twoje własne blokady energetyczne? Bo jak czytam o tej obserwacji bez oczu i tym braku strachu, to mi się kojarzy z blokami w czakrze gardła albo trzeciego oka, że jest jakaś energia która chce być widziana i usłyszana ale jeszcze nie wie jak. Może śnisz o czymś co jest w tobie samej? 😮
szczerze to nie myślałam o tym że to może być coś we mnie a nie na zewnątrz. To ciekawe. Sylweria94 żeby odpowiedzieć na twoje pytanie, tak, mój ojciec palił całe życie i umarł kilka lat temu. Ale te postacie nie skojarzyły mi sie z nim w ogóle podczas snu. Może podświadomie? 😀
Otóż to, bo to jest klucz, nie zawsze to co widzimy we śnie jest dosłowne. Ojciec który palił całe życie mógł zostawić bardzo specyficzny energetyczny ślad, i co ważne, dym był częścią jego codziennej obecności. Dla twojej podświadomości dym papierosowy to może być skrót do jego energii, nie musi to znaczyć że te postacie to on. Może to coś zbudowanego z jego obecności, z pamięci o nim, ale już niekoniecznie on sam. To są dwa różne rzeczy.
no to jest coś że ten temat tu wylądował bo ja miałam coś podobnego tylko u mnie nie był to dym papierosowy tylko taka szara para, chyba z ust, jakby ktoś oddychał na mrozie. Stała przy łóżku i patrzyła, też bez wyraźnej twarzy. Budziłam się przerażona ale teraz jak czytam waszą rozmowę to zastanawiam sie czy to nie było to samo zjawisko tylko inaczej wyglądające
Para i dym to blisko spokrewnione obrazy w snach, obie sa formą czegoś co przechodzi ze stanu materialnego w niematerialny. para z oddechu jest może bardziej osobista, bo oddech to życie, to dusza w wielu kulturach. postać zrobiona z oddechu mogłaby byc bardziej bezpośrednim śladem konkretnej osoby niz postać z dymu, który jest bardziej zbiorowy, ogólny. Patrycelka, czy ta postać przy łóżku kojarzyła ci sie z kimś kto umarł? Albo z kimś kto był bardzo chory?
przepraszam że wchodzę ale chcę zapytać o jedno. Franek pisze o energii która się gromadzi w miejscach, ok to rozumiem mniej więcej. Ale skąd wiadomo że ta energia jest czymś zewnętrznym a nie tylko naszą własną pamięcią która odtwarza wspomnienia? Bo te postaci z dymu mogą być po prostu tym jak umysł koduje coś czego nie rozumie, nie?
to jest w ogóle fundamentalne pytanie i myslę że na gruncie tej rozmowy nie da się go rozstrzygnąć, bo jedno i drugie jest możliwe i jedno drugiego nie wyklucza. Pamięć i energia zewnętrzna mogą się przecinać właśnie we śnie, to jest trochę jak z tarotem, czy karta "przyciąga" twoją własną intuicję czy coś z zewnątrz odpowiada przez kartę, obie interpretacje dają sens. Mnie bardziej zastanawia co autorka czuła po tej obserwacji, to uczucie obecności w pokoju po przebudzeniu to nie jest zwykłe przeciąganie snu
to uczucie było bardzo wyraźne, nie takie rozmyte jak sen który się odprowadza. Stałam przy oknie i miałam wrażenie że coś jest za moimi plecami, odwróciłam się i nic nie było, ale wrażenie nie ustąpiło. Myślę że przez pół godziny siedziałam z nogami pod kocem zamiast wstać 😉 po czym samo minęło. Nie wiem czy to nie jest po prostu reakcja ciała po intensywnym śnie
ten obraz, który podajesz może być rzeczywiście przedłużonym stanem hipnopompicznym, czyli takim zawieszeniem między snem a jawą gdzie odczucia ze snu zostają w ciele. To nie jest nic patologicznego, ale też niekoniecznie oznacza że nic tam nie było. Nie lubię tej rozmowy albo-albo, fizjologia i coś więcej mogą działać równocześnie. Jedno nie wyklucza drugiego. Co mnie bardziej interesuje to dwójka tych postaci. Dlaczego dwie? Czy we śnie miałaś poczucie że to para, rodzeństwo, coś powiązanego?
czytam tę dyskusję od początku i mam taką myśl, może te dwie postacie to nie są dwa osobne byty tylko dwie strony czegoś jednego? W snach często podwojenie oznacza coś w rodzaju pełni albo napięcia między przeciwieństwami. Jak cień i jego źródło. Jedna z dymu mogłaby byc tym co znane, druga tym co nieznane, i obie stoją razem żeby pokazać że jedno wynika z drugiego
hmm, wciagnelam sie w ten watek i troche mi sie kreci w glowie bo nie rozumiem jednej rzeczy. jesli te postaci z dymu to sa magazyny energii jak pisze Franek to co sie z nimi dzieje jak sie obudzimy? Znikaja? Zostaja gdzies? Czy za kazdym razem jak snimy je na nowo to sa te same czy inne?
Właśnie, wracałam do nich chyba trzy razy przez ostatnie kilka miesięcy i za każdym razem miałam wrażenie że to te same dwie. Nie zmieniały się, stały w tym samym miejscu przy tej samej ścianie. I teraz jak czytam o tym Konopielki, że jedna mogłaby być energią zewnętrzną a druga moją własną, to jakoś dziwnie to siedzi, bo jedna zawsze była trochę bliżej mnie a druga dalej, jakby jedna należała do mnie bardziej.
