Mam wrażenie że ten sen, który miałam ostatnio, nie należy do mnie. Śnił mi się jakiś starszy mężczyzna, tak przy okazji, którego w ogóle nie znam i opowiadał mi historię o sobie, o jakimś domu w górach, o kobiecie którą kochał. Nie widziałam tego domu, nie widziałam tej kobiety, tylko słyszałam jego głos i wiedziałam że to wszystko istnieje gdzieś poza kadrem. Byłam jak ktoś kto słucha bajki, a nie ktoś kto w niej uczestniczy. I nie wiem co z tym zrobić. Czy ktoś miał coś takiego? sen, który jest właściwie czyjąś opowieścią, a nie twoim doświadczeniem?
Ojej ojej, o, to jest bardzo ciekawy motyw. W tarockowej symbolice jest coś co mogłabym nazwać "głosem bez ciała" i pojawia się kiedy dusza jest w trybie odbiorcy, z drugiej strony, nie aktora. Jakbyś na tą noc weszła w rolę świadka czyjejś pamięci. Pytanie jest takie: czy ten mężczyzna mówił do ciebie bezpośrednio, znaczy wiedział że tam jesteś, czy opowiadał jakby w próżnię?
Słuchajcie, ja to chyba mam inaczej ale podobnie. U mnie nie ma żadnego konkretnego człowieka, tylko głos. Kobiecy, stary, mówi mi o miejscach których nie znam, prawda, o rodzinie o której nic nie wiem. I za każdym razem jak sie obudzę mam takie uczucie ze coś ważnego właśnie się urwało w połowie. Jakby ktoś wyłączył radio. Nie wiem czy to ma cokolwiek wspólnego z duchami albo z poprzednimi wcieleniami ale jest to naprawdę dziwne.
no to ciekawe bo ja mialem cos bardzo podobnego ze dwa razy. glos bez twarzy, opowiada jakies zdarzenie z czyjesgo zycia i ty tylko siedzisz i sluchasz. ale u mnie to bylo raczej jak relacja sportowa haha, jakis facet opisywal cos co sie dzieje, sucho, bez emocji. i nie bylo zadnego poczucia ze to ma jakies znaczenie. moze sen to czasem tylko sen?
a da sie w ogóle sprawdzić coś takiego? to znaczy, no, skąd wiadomo od czego zacząć? ja ostatnio miałam sen gdzie ktoś czytał mi list na głos i nie wiedziałam kto ani do kogo, ale byłam wzruszona do łez. i co ja teraz z tym? nie mam żadnego punktu zaczepienia
Wtrącę się bo ta dyskusja idzie ciekawym torem, ale chcę też powiedzieć co innego. numerologicznie, a i w różnych tradycjach religijnych, motyw "głosu który opowiada" jest dość archetypiczny. Myślę że zamiast od razu skakać do "poprzednie wcielenia" albo "duch mi coś mówi", warto by się zastanowić czy te sny nie odzwierciedlają czegoś z własnego życia. Może ktoś ważny coś nam powiedział, a my to przetrawiamy? Nie mówię żeby odrzucać interpretacje duchowe, ale zanim się tam pójdzie, szczerze, może wpierw po przejść bliższe mozliwosci.
No właśnie, Gruszanka, tu jest pies pogrzebany. Bo "nie rozpoznaję tego głosu" nie znaczy automatycznie "to nie pochodzi z mojego doświadczenia". Mózg przetwarza ogromy materiału którego sobie nie uświadamiamy, zasłyszane rozmowy, filmy, czytane książki, i w snach to wychodzi w dziwnych kombinacjach. Nie mówię że nie ma sensu szukać znaczeń, mówię żeby nie przyjmować od razu interpretacji najdalej idącej.
Spoko ale żadna z was nie daje mi odpowiedzi na to co czułam przy tym śnie. Nie miałam poczucia że to moje wspomnienie ani że to mój mózg kombinuje. Miałam poczucie że byłam zaproszona. że ktoś chciał zebym tam była i słuchała. To nie jest to samo co przypadkowy sen o obcym człowieku.
rozumiem to uczucie, naprawdę. Tylko powiem ci szczerze: poczucie "bycia zaproszonym" też jest wytworem snu, kurcze, nie dowodem na to co za tym stoi. Ale nie mówię zebys to wyrzuciła i zapomniała. Zapisz sobie te szczegóły bo jesli ten sen wróci to będziesz miec materiał do porównania.
OMG ja to mam regularnie! Głos który opowiada, i to co ciekwae, ZAWSZE w połowie historia sie urywa i budze się z takim uczuciem że coś przegapiłam. Jakbym zasnęła na filmie. Czy to mozliwe ze te sny mają kontynuacje w jakis innych snach? że to jest jakaś seria którą "odbieram"?
kurczę, dzięki wielkie za ten wątek bo ja sie czułam troche dziwnie z tym że mi sie śni jak ktoś mi cos opowiada i nie wiedzialam jak to w ogóle nazwać! Teraz wiem ze inne osoby tez to mają 🙂 to trochę uspokaja. Rusalka, a jak prowadziłas te notatki? piszesz od razu po przebudzeniu?
Ech, słuchajcie, ja chcę dorzucic coś do tego co mowila Zdzislawa o "snach przekazanych". bo mnie sie śniło raz coś co potem okazało się historia mojej prababci, opowiedzianą mi przez matkę kiedy byłam mała. Nie pamiętałam że to słyszałam, a sen byl jak ta opowieść ale od środka. Więc może te glosy to nie żadna telepatia między duszami ale doslownie głosy które kiedyś słyszałyśmy i o których nie wiemy że pamiętamy? Nie wiem, może to banalne ale mi to wyjaśniało dużo
O matko, wiolka, to jest świetny przykład i właśnie dlatego zawsze proszę ludzi żeby zanim pójdą w interpretacje duchowe, zrobili sobie rachunek sumienia ze swojej historii rodzinnej. Pamięć jest o wiele pojemniejsza niż myślimy, szczególnie jeśli chodzi o zasłyszane opowieści z dzieciństwa. Ale to nie zamyka sprawy dla tych, którzy po dokładnym prześledzeniu naprawde nie mogą znaleźć źródła.
Wiolka, to jest właśnie to na co zwróciłabym uwagę - moja prababcia też opowiadała dużo różnych historii kiedy byłam mała i część z nich pewnie siedzi gdzieś gleboko. Ale ta kobieta w moim śnie mówi o rzeczach których nie ma w żadnej rodzinnej historii jaką znam. Miejsca które nie istnieja, imiona ktorych nikt nigdy nie wymienial. To mnie właśnie intryguje - nie pasuje mi to do teorii z zapomnianymi wspomnieniami
A czy możliwe że te głosy z opowieściami to jest właśnie jakiś sposób w jaki przewodnicy lub duchy nawiązują kontakt? Nie bezpośrednio, nie "hej jestem tutaj" ale przez opowiesc, jakby łagodniej, żebyśmy się nie przestraszyły? Wydaje mi się że to miałoby sens, bo bezpośredni kontakt byłby pewnie zbyt intensywny dla większości ludzi
Aha, justynka, to mnie zatrzymało, bo ta myśl o "łagodniejszym kontakcie przez opowieść" jest ciekawa, ale zastanawiam się - dlaczego akurat opowieść? 😀 Dlaczego nie obraz, nie symbol, nie dotyk jak w innych snach? bo opowieść to bardzo konkretna forma. Wymaga języka, sama nie wiem, słów, narracji. To jest coś specyficznego i trochę... ludzkiego? Chcę powiedzieć, że jesli to miałby być duch albo przewodnik, to czemu używa akurat tej formy?
Justynka, ale to jest trochę kolowe rozumowanie. mówisz: istoty wiedzą jak do nas mówić. Ale to zakłada że istoty istnieją, a tego nie wiemy. Można to odwrócić: może właśnie dlatego sny mają formę opowieści, że nasz mózg sam tak je generuje, bo jest do tego przyzwyczajony, tak jak mówisz. To nie musi swiadczyc o żadnym zewnętrznym nadawcy
hej ale wracając do tego co mówiłam wcześniej o urywaniu się w połowie - czy ktoś miał tak ze historia z jednego snu miała dosłownie dalszy ciąg w innym, ale tygodnie lub miesiące później bo ja mam takie wrażenie po tym wątku że moje urwane opowieści może gdzieś czekają na dokończenie i mi się to troche kręci po głowie
