Mam taki sen, który wraca od jakichś trzech lat i dopiero niedawno zaczęłam go rozumieć inaczej niż tylko jako dziwny. Są w nim osoby, których nie znam z jawy, ale we śnie mam poczucie, że są mi bliskie. I nie chodzi o to, że są niewyraźne albo zamazane. One są bardzo precyzyjne wizualnie, mają rysy, gestykulują, ale nie wydają żadnych dźwięków. Zupełnie. Jakby ktoś wyciszył cały ich wymiar. I to nie jest tak, że mówią a ja nie słyszę. One po prostu nie mówią. Ich usta się nie ruszają. Ale komunikacja jakoś jest, bo po przebudzeniu mam poczucie, że coś mi przekazały. Co mnie uderzyło - te postacie są jakby zbudowane z ciszy. Nie z milczenia, bo milczenie jest brakiem dźwięku. To jest coś gęstszego. Jakby cisza była ich tkaniną, materią z której są zrobione. Zastanawiam się czy ktoś miał podobne doświadczenie i jak to interpretuje. Bo senniki nic mi tu nie dają, szukałam i jest tylko "niemy we śnie to oznacza kłopoty z komunikacją" albo coś równie płytkiego.
Rany, to jest coś. Serio. Słuchaj, mnie to uderzyło właśnie tym co napisałaś - że to nie milczenie a cisza jako tkanina. Bo w numerologii mamy siódemkę która jest wibracyjnie "wewnątrz", nie komunikuje się na zewnątrz, ona istnieje sama w sobie. I jak czytam twój opis to mi się właśnie to nasuwa, te postaci mogą reprezentować coś co jest już poza potrzebą komunikacji werbalnej. Ale jedno pytanie mam od razu - czy w tych snach czujesz że te osoby są z tego życia czy raczej jakieś inne, starsze? Mam wrażenie ze to może miec znaczenie dla interpretacji.
Cisza jako "tkanina" to bardzo celne określenie i nie jest tu tylko metafora. W tradycji tybetańskiej istnieje pojęcie dharmakaji, pustki będącej jednocześnie fundamentem wszystkiego, i niektóre opisy spotkań z wyższymi aspektami świadomości właśnie tak brzmią - cisza nie jako brak, ale jako substancja. Nie chcę od razu przyklejać gotowej etykiety, ale mam pytanie do Rajmundy: czy te postaci mają ze sobą wspólne jakieś cechy wizualne? Podobny wiek, ubiór, jakaś wspólna cecha fizyczna? Bo to może dużo powiedzieć o tym, z jakiego "poziomu" przychodzą.
a mi sie wydaje ze to moze byc po prostu ta faza snu gdzie mozg nie generuje dźwięku? tzn slyszalem ze w pewnych fazach sluch jest jakby wylaczony i dlatego postacie sa nieme. nie mowie że to na pewno tak jest ale czy ktoś to sprawdzal? bo sorry ale "zbudowani z ciszy" to ladne ale skad wiadomo że to nie jest zwykle przetwarzanie mozgowe
Rajmunda opisuje cos co mnie mocno uderzyło. mam labradoryt, który trzymam przy łóżku od jakiś dwóch lat i od tamtego czasu sny zrobiły się jakościowo inne, bardziej "gęste" jak to mówisz. Nie miałam akurat takich postaci z ciszy, ale miałam miejsca z ciszy - przestrzenie gdzie wiedziałam ze coś jest obecne ale nie miało formy. Czy te twoje postaci pojawiają się zawsze w tym samym miejscu snu? Czy raczej wchodzą w różne scenerie?
przepraszam że może głupie pytanie ale, czym się różni taka postać "z ciszy" od np postaci bez twarzy? bo gdzieś czytałam wątek o osobach bez twarzy i tam było tłumaczenie ze to zanonimizowane aspekty nas samych. a tu jakby twarz jest, ale cisza jest zamiast głosu? bo zastanawiam się czy to nie jest podobna kategoria zjawiska tylko inny zmysł jest "zakryty"
Wertykalna architektura to bardzo konkretny symbol i to mnie zatrzymało. W wielu tradycjach oś pionowa to axis mundi, oś świata łącząca różne poziomy rzeczywistości. To co opisujesz, budynek idący w górę, postaci na różnych poziomach, to mogłoby być obrazem czegoś w rodzaju struktury różnych warstw istnienia. A postaci na każdym poziomie mogłyby reprezentować aspekty z różnych "pięter" tej struktury. Mam jedno konkretne pytanie: czy jesteś w tym śnie na konkretnym piętrze, czy się poruszasz? I czy postaci są na twoim poziomie czy zawsze gdzieś indziej?
czytam to i nie bardzo rozumiem jednej rzeczy jak niby możesz coś "dostać" od kogoś kto nic nie mówi i nie rusza ustami? to znaczy ze co, to telepatia? bo jeśli tak to dlaczego tylko we śnie a nie na jawie? sory za może naiwne pytanie ale serio nie wiem jak to dziala
Ten opis z pionowym budynkiem i postaciami na różnych poziomach - mam bardzo podobny motyw i to mnie dosłownie zmroziło jak czytałam. u mnie to jest coś w stylu wieży, kamiennej, zawsze trochę ciemnej, i też są tam postaci ale w moim przypadku one są jakby osadzone w ścianach. Nie wprost w sensie fizycznym, ale stoją tak blisko ściany że są jej częścią. czy ktoś miał wieżę we śnie? Zastanawiam się czy to ten sam "adres" sennego miejsca.
O, Zawilcowa trafiła w coś ważnego. To uczucie straty po przebudzeniu przy braku historii z tą osobą - to właśnie jedna z cech charakterystycznych snów które część badaczy sennych (tych ezoterycznych, nie akademickich) łączy z pamięcią duszy. Bo skąd ta strata gdyby ta osoba była tylko projekcją? Projekcje nie bolą przy rozstaniu. Rajmunda, czy masz taki żal po przebudzeniu?
Zatrzymuję się przy tym co właśnie napisałaś, bo to bardzo daleko idąca interpretacja i chcę ją rozważyć uważnie, nie odrzucić ale i nie przyklasnąć od razu. Jeśli każde piętro to inne wcielenie, to mamy strukturę która sugeruje pewną ciągłość i hierarchię. To jest spójne z niektórymi koncepcjami reinkarnacji, szczególnie tymi które mówią że dusza zachowuje rodzaj "biblioteki" doświadczeń. Ale - i to ważne "ale" - skąd wiesz że kierunek jest ku przeszłości a nie ku czemuś innemu? Może te piętra to nie czas, tylko gęstość energetyczna? Nie mówię że twoja interpretacja jest zła. Pytam czy przetestowałaś inne.
to co napisałaś na końcu - o tęsknocie za życiem które nie jest tym życiem - myślę że to jest właśnie klucz do całego tego wątku i nie chcę żeby to przeszło bez komentarza. Bo ta pionowa architektura, postaci na różnych piętrach, ich cisza zamiast głosu - to wszystko mogłoby być obrazem czegoś bardzo konkretnego w pracy z poprzednimi wcieleniami. W tradycji tybetańskiej, i zresztą w niektórych nurtach zachodniej ezoteryki, uważa się że dostęp do pamięci poprzednich żyć nie przychodzi przez narrację, nie jako historia którą możesz opowiedzieć, ale właśnie jako stan, nastrój, coś co zostawia ślad bez słów. I tu się zatrzymuję, bo chcę zapytać wprost - czy te postaci różnią się od siebie wyglądem? Masz wrażenie że to różne epoki, różne czasy? Czy są do siebie podobne?
