Mam teraz taki okres, że budzę się rano i pierwsze co czuję, to że moje ciało było w nocy tylko jakimś... oprzyrządowaniem. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Jakbym to ja, prawdziwa ja, patrzyła na siebie z zewnątrz i wiedziała, że to co widzę - te ręce, nogi, twarz - to jest coś pożyczonego na chwilę. I to nie był paraliż senny, bo się ruszałam, chodziłam po tym śnie, rozmawiałam z ludźmi. Ale cały czas gdzieś z tyłu było to poczucie, że fizyczność to taka... dekoracja. że jutro mogłoby jej nie być i nie byłoby w tym nic dramatycznego. Kogoś takie sny też odwiedzają, czy to tylko moja specjalność? 🙂
o ja cie tak, mialem cos takiego ze dwa razy i to jest jedno z tych snow co po nim nie wiesz kompletnie kim jestes jak sie budzisz. u mnie to wygladalo tak ze bylem w snie normalnie soba, szedlem, gadalem, ale jak ktos mnie dotykal to moja reka albo ramie reagowalo z opoznieniem, jakby sygnal dochodzil za pozno. i bylo takie przeczucie ze jak by ktos spojrzal na mnie z boku to zobaczylby puste miejsce albo obrys. co Ty myslisz co to moze znaczyc?
Twoja historia, Frydka, i co dopowiada Augur - jest bardzo bliskie temu czym zajmują się tradycje wedyjskie jeśli chodzi o rozróżnienie między ciałem fizycznym a tym czego ono jest tylko powłoką. W niektórych snach świadomość po prostu wie więcej niż na jawie i ta wiedza o iluzoryczności formy przebija przez narrację snu. Mnie bardziej jednak interesuje co ty czułaś emocjonalnie w trakcie - ulga, niepokój, coś zupełnie innego?
Dobra, ale to jest ciekawe właśnie z takiego praktycznego kąta - czy to poczucie że ciało to iluzja pojawiało się tylko raz czy to jest powracający motyw? Bo jedno incydentalne wrażenie to jedno, a jeśli wraca to już jest inny temat. Frydka69 napisałaś że teraz masz taki "okres", czyli to nie jest jednorazowe?
to co opisujesz z lustrem to mnie bardzo uderzyło bo mój sen sprzed miesięcy byl podobny. przeszłam przez ściane i nie czułam absolutnie nic, żadnego oporu, i pomyślałam we śnie: no tak, oczywiscie. jakbym zawsze wiedziała że tak jest. i to "oczywiscie" to był klucz bo na jawie to by było przereażowanie a tam bylo naturalne. zastanawia mnie czy to ma zwiazek z tym skad przychodzimy przed urodzeniem, jakies wspomnienie stanu bez formy 🙂
Słuchajcie, nie chcę psuć atmosfery, ale mam pewien opór. To że komuś śni się że jest przezroczysty albo że ręka przechodzi przez lustro to samo w sobie nie znaczy że dusza sobie przypomina stan przed wcieleniem. Mózg podczas REM produkuje cuda i ekstrawagancje, ciało jest jednym z elementów nad którymi nie ma kontroli podczas snu. Skąd to przekonanie że akurat ten motyw to metafizyka, a nie po prostu osobliwość tego jak sen montuje obraz ciała? Pytam serio, nie retorycznie.
Liliana ma rację w tym sensie że warto nie lecieć od razu w pełne kosmiczne wyjaśnienie. Ale też trzeba być uczciwym, że te sny w których fizyczność jest jakby zawieszona są przez bardzo wiele osób opisywane podobnie - ten spokój, ta naturalność, brak lęku. Gdyby to był tylko efekt neurologii to spodziewałabym się raczej dezorientacji i lęku. A tu jest odwrotnie. To co? Coś w tym jest. 🙂
rany, dobra ale jak w ogóle odróżnić że to jest właśnie taki sen a nie po prostu dziwny sen gdzie mam jakieś anomalie? bo ja miałem sny gdzie latałem albo przez ściany chodziłem i nie czułem tego co Frydka opisuje, żadnego głębszego sensu, po prostu dziwna fizyka i tyle. Skąd wiadomo że to nie jest to samo tylko inaczej opisane
ojej to jest naprawdę pięknie opisane i bardzo mi to pasuje - ee, przepraszam nie miałam użyć tego słowa 😀 chciałam powiedzieć że mnie to trafia. bo ja miałam sen gdzie moje ręce się zmieniały przy patrzeniu na nie, takie stare, młode, inne kolory, i nie czułam że tracę siebie, wręcz przeciwnie, czułam że jestem za wszystkimi tymi rękami jednocześnie. czy to podobna kategoria snów? Bardzo chciałabym wiedzieć jak to interpretować.
przeczytałam wszystko od początku i mam ciarki. bo u mnie było coś podobnego ale nie wiedziałam jak to nazwać. śniło mi się że stoję przed kimś bliskim i ta osoba patrzy na mnie i mówi że mnie nie widzi, ale bez strachu mówi to, normalnie, jakby informowała. i ja też nie czułam strachu tylko takie... przyzwolenie na to. jakby to było ok że mnie nie ma w tej warstwie. nie wiem czy to ma sens.
mam jedno pytanie do wszystkich bo mi to chodzi po glowie: czy kiedys mieliscie tak ze w takim snie probowaliscie sprawdzic czy sami siebie widzycie? znaczy spojrzec na siebie z zewnatrz nie tylko przez brak reakcji innych ale doslownie zobaczyc swoje cialo? ja nie zdolalem, zawsze jak patrzylem w dol bylo cos ale rozmytego. ciekawe czy to ma jakies znaczenie
a czy to może mieć związek z jakimś konkretnym etapem życia? bo zauważyłam że takie sny ludzie opisują raczej gdy coś się zmienia, przeprowadzka, koniec związku, nowa praca, jakiś przełom. czy to nie jest tak że właśnie wtedy dusza jakby odpina się trochę od formy żeby zrobić miejsce na nową wersję siebie? mam wrażenie że to by tłumaczyło tę naturalność i spokój w tych snach
to co Frydka mówi o tożsamości to ma sens, ale uważałabym żeby nie robić z tego za prostej kalkulacji - zmiana życiowa równa się sny o bezcielesności. bo wtedy każdy taki sen tłumaczymy okolicznościami i nie słuchamy co on sam mówi. co jeśli sen pojawia się właśnie WBREW okolicznościom, nie z powodu nich? Balbinka, jak myślisz?
mam wrażenie że ta rozmowa teraz doszła do czegoś bardzo ważnego. to pytanie czy okoliczności życiowe sa przyczyną czy tylko przepustką. Bo jeśli dusza i tak chce ci cos pokazać to może potrzebuje momentu kiedy obrona ego trochę opada. zmiana pracy, koniec związku, to są momenty kiedy my sami mniej pilnujemy "siebie jako kogoś". i wtedy to wychodzi
słuchajcie, mam jedno zastrzeżenie do tej linii rozumowania. zaczęłyśmy od snów o fizycznej iluzji, co jest konkretnym i ciekawym doświadczeniem. teraz budujemy teorię o duszy która czeka na okno przez osłabione ego. to już są trzy piętra interpretacji ponad samym snem. czy możemy zostać chwilę przy tym co rzeczywiście się śniło, zanim wejdziemy w kolejną warstwę?
no dobra, chyba sie w tej sprawie nie dogadamy. liliana ma racje formalnie, ale imo trochę za wczesnie hamuje. bo dla mnie wlasnie to jest ciekawem - że te sny sa skupione i wracaja w konkretnym momencie. frydka, mam pytanie: czy w tych snach jestes caly czas ta sama soba, masz takie samo imie, pamiętasz swoje zycie, czy to tez jest jakos rozmyte?
