Miewam od niedawna sen coś, co nie daje mi spokoju i właśnie przez to wpadłam na temat. Była jakaś postać, mężczyzna, nie wiem kto, ale on po prostu NIC się nie bał. Szedł przez te wszystkie koszmarne miejsca w moim śnie, przez jakiś palący budynek, przez ciemne korytarze, i to nie był tupet ani brawura, on po prostu nie odczuwał zagrożenia. Jakby wiedział coś, czego ja nie wiedziałam. I zastanawiam się, co to ma znaczyć. Czy to w ogóle możliwe, żeby czyjaś energia w śnie była tak czysta i nieprzenikniona? Bo ja czułam jego spokój i to mnie chroniło, dopóki szłam za nim.
Hm, tez mialem cos podobnego. Jakas postac ktora nic nie ruszalo, zadne potwory, zadne sciany ognia, nic. Ale ja to odczuwalem jako cos nieprzyjemnego, jakby ona byla po prostu zimna, pusty w srodku. Nie wiem czy to bylo cos dobrego czy nie. jak to u ciebie bylo, ta postac sprawiala wrazenie zyczliwej czy raczej obojetnej?
To bardzo ciekawe rozróżnienie, które właśnie zrobiłaś. Bo w pracy z energią jest ogromna różnica między osobą, która nic nie czuje, a osobą, która czuje wszystko, ale nie daje się temu ponieść. To drugie to jest właśnie ta odporność z miejsca uziemienia. Pytanie do ciebie: czy ta postać miała jakiś kolor, aurę, coś charakterystycznego? Takie detale w snach rzadko są przypadkowe.
Kamień to ciekawa intuicja. W symbolice snów kamień i skała to często korzeń, fundament, coś co istnieje poza cyklem emocji. Nie oznacza to braku życia, wręcz odwrotnie, to może być ktoś kto jest tak mocno w sobie, że zewnętrzne bodźce go nie przebijają. W kontekście czakr takie postaci często symbolizują dobrze zakorzenioną czakrę podstawy i sercową razem, bo nie ma w nich lęku egzystencjalnego. Mam pytanie, czy on w tym śnie coś do ciebie mówił?
Ja mam takie sny od jakiegoś czasu, no właśnie, te osoby bez lęku. Ale u mnie to zawsze trochę inne, te osoby jakby nie widziały niebezpieczeństwa, a nie że widziały i się nie bały. I zastanawiam się, czy to jest ta sama kategoria w ogóle? Bo u mnie raczej to budziło niepokój, że te postacie chodzą jakby z zasłoniętymi oczami.
Hej, trzeba rozroznic dwie rzeczy tutaj. Postać odporna na lek to niekoniecznie to samo co postac nieświadoma zagrożenia. Pierwsza jest po prostu bardziej rozwinięta energetycznie, druga moze być symbolicznie slepa albo odcięta. To sa zupelnie inne przekazy w śnie. Bozenka63 twoj wariant brzmi raczej jak symbol kogos, kto nie widzi własnych zagrozen w zyciu. Pytanie, czy ta postac kogos ci przypominala?
Zastanawiam sie czy te postacie to nie sa projekcje jakiejs czesci nas samych. Ze ta postac ktora nic sie nie boi to jest nasz wyzsz aspekt, ta czesc ktora wie ze to tylko sen i ze wszystko jest okej. Takie wewnetrzne ja ktore juz jest po drugiej stronie leku. Widzialem to wielokrotnie w swoich snach, ta postac nie ma twarzy albo twarze sie zmienia bo to my sami.
oj, przepraszam ze wchodze ale mam pytanie, bo jestem dosc nowy w tych tematach. Jak wogole odroznic we snie ze jakas postac jest prawdziwym przewodnikiem, ze tak powiem zewnetrzna istota, od projekcji wlasnej swiadomosci? Czy jest jakis znak, jakies kryterium? Bo u mnie tez pojawia sie czlowiek ktory nic sie nie boi i nie wiem jak to interpretowac.
Słuchajcie, mnie w tym wątku uderza coś innego. Piszecie o tych postaciach jakby glownym pytaniem było, czym one są. Ale może wazniejsze jest to, CZEMU pojawiają się właśnie teraz, właśnie u was. Sen rzadko przynosi nam coś, czego nie potrzebujemy w danym momencie. Jeśli przychodzi ktoś odporny na lęk, to może to jest informacja o tym, czego szukasz albo czego ci brakuje w tej chwili w sobie. Nie twierdzę, że to tylko psychologia, ale aspekt "po co mi to przyszło" jest równie ważny jak "kto to jest". 🙂
No właśnie, to co mówi Komecik trafia w sedno. I dodam coś, bo ten temat otworzył ciekawy wątek o precyzji przekazu. Takie postacie w snach mogą być nosicielem bardzo konkretnej informacji, ale ta informacja nie jest w słowach, ona jest w jakości energii którą ta postać promieniuje. I tu jest właśnie problem z odbiorem, bo my automatycznie szukamy narracji, fabuły, a przekaz jest raczej jak dotyk albo temperatura, coś co po prostu wiesz po przebudzeniu, nie umiesz tego opowiedzieć.
A jak się to ma do tego czy można czegoś nauczyć się od takiej postaci we śnie? Znaczy czy jak ona jest odporna na lęk to można ten spokój jakoś z niej "wziąć" czy to za każdym razem od nowa?
To co mówi Stasio jest ciekawe, bo ja faktycznie czuję że coś zostaje. Po tym śnie byłam spokojniejsza przez kilka dni, jakiś powidok tego kamiennego spokoju. ale nie wiem czy to byl efekt tego snu czy po prostu przypadek i wymyślam sobie 🙂
To nie jest kwestia zostawania wzorca czy nie. Pytanie jest prostsze i wazniejsze, mianowicie, skad wiesz ze ta postac jest odporna na lek a nie po prostu zamrozona? Bo energetycznie to sa zupelnie rozne stany i mylenie ich to duzy blad w interpretacji. Ktos zamrozony bedzie wygladal tak samo jak ktos uziemiony, jezeli nie wiesz na co patrzec.
Ojej, to może ta moja postac podobna do mamy jednak była zamrożona, nie spokojna. Bo ona właściwie nic nie robiła, stała i patrzyła. Kompletnie nieruchomo. To by wiele tłumaczyło, haha, i nie mówię tego złośliwie.
Doczytałam ten wątek o zamrożeniu kontra uziemieniu i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony to sensowne rozróżnienie, a z drugiej, trochę zbyt pewne siebie jak na coś, czego nikt z nas nie moze zmierzyć. Skąd wiemy co ta postać naprawdę reprezentuje, skoro to nasz własny sen? Nie mowie że interpretacje są bez sensu, po prostu uważam żeby nie budować zbyt pewnych systemów na czymś tak płynnym jak sny.
