Śnił mi się ostatnio człowiek, którego nie lubiłem. Irytujący, zarozumiały, mówił głośniej niż trzeba i zawsze musiał mieć rację. We śnie chciałem go uniknąć, ale on pojawiał się w każdym pokoju, w każdym korytarzu. I w pewnym momencie dotarło do mnie - jakby ktoś otworzył okno w środku nocy - że ten człowiek to nie jest żaden znajomy. To ja. Wszystko co mnie w nim denerwowało, wszystko co odpychało, siedziało we mnie. Takie sny mnie od jakiegoś czasu bardzo zajmują - kiedy we śnie spotykamy kogoś, kto jest jakby krzywe lustro, pokazuje nam coś czego normalnie nie chcemy widzieć. Zastanawiam się ma ktoś podobne doświadczenie?i jak to rozumiał. Czy to zawsze ta sama mechanika - sen rzutuje nasze cienie na innych ludzi - czy są wyjątki?
To o czym piszesz to klasyczny cień jungowski, tylko że sen pokazał ci go bez ogródek. Często te postacie we snach są bardzo konkretne, mają twarz kogoś znajomego, żebyś mógł je łatwiej rozpoznać i... żebyś się bardziej wzbraniał przed przyjęciem tego do siebie. Bo łatwiej powiedzieć "to o nim" niż "to o mnie". Mam wrażenie że im mocniej ktoś irytuje nas we śnie, tym mocniej coś w nas z nim pasuje - ale nie chcę używać tego słowa. Powiedzmy że coś w nas drgnie. Pytanie do ciebie - czy ten człowiek z którym go utożsamiałeś to ktoś z życia, czy postać bez twarzy?
kto wie czy to do konca tak dziala, ze kazda irytujaca osoba ze snu to nasze odbicie. Bo ja mam sny o bylym i on jest tam okropny, wredny, krzyczy - ale to nie znaczy ze ja jestem taka, prawda? Czasem ludzie sa po prostu trudni i sen to odtwarza. Skad wiadomo kiedy to "cien" a kiedy po prostu wspomnienie albo strach?
Cień jungowski to jedno, ale nie przesadzajmy z tym że każda negatywna postać ze snu to automatycznie projekcja nas samych. To popularne uproszczenie. Sen może pokazywać kogoś wrednego bo po prostu ta osoba jest wredna i umysł to rejestruje. Zbyt pochopne "to moje odbicie" może być równie ślepą uliczką co zaprzeczanie. Pytanie jest raczej - co czułeś DO tej postaci, nie co ona robiła. To uczucie jest kluczem, nie zachowanie figury sennej.
o ten wstyd po przebudzeniu to ciekawy trop. Ja miałam sny o kobiecie która była wszystkim czym ja nie jestem - spokojna, pewna siebie, nie gooniła za nikim. I ten sen zostawiał mnie z takim dziwnym posmakiem, nie złości, tylko jakiegoś żalu. Trwało mi chwilę zanim w ogóle połączyłam że może to nie jest "idealna obca kobieta" tylko coś co we mnie uśpione. Jak wy w ogóle pracujecie z takimi snami po przebudzeniu? Bo ja najczęściej zaraz zaczynam dzień i to ucieka.
a ja mam pytanko bo troche sie pogubialm - jak rozumiec sny gdzie ta "odbiciowa" osoba robi nam krzywde? Bo ja snilem kogos kto mnie pchnal w tlumie i obudizlam sie z sercem w gardle. I nie czulem wstydu tylko wscieklosc. To tez jest jakis cien czy to juz co innego? Pytam serio bo to mnie nie dawalo spokoju przez kilka dni
