Mam ostatnio dziwne sny, w których jak tylko czuję coś dobrego, autentyczną radość, to świat wokół mnie dosłownie zmienia kształt. Drzewa rosną szybciej, niebo zmienia kolor, nawet budynki jakby oddychały. I to nie jest taki sen "och, jestem szczęśliwa", tylko coś mocniejszego, jakbym emitowała coś, co przemodelowuje przestrzeń wokół. Nie wiem jak to inaczej opisać. Zastanawiam się czy to ma związek z czakrami, bo akurat dość intensywnie pracuję nad sercem, ale może to zbieg okoliczności. Ktoś tak miał? Żeby emocja w śnie dosłownie deformowała otoczenie? 😛
Ojej, to bardzo ciekawe. U mnie podobnie bywa z lękiem, tzn. jak zaczynam się bać w śnie, to przestrzeń się zwęża, sufity opadają, nie ma gdzie uciec. Ale radość, która zmienia kształt świata, to nie słyszałam. To brzmi jak aktywacja czakry serca na bardzo dużą skalę. Jak długo pracujesz nad czakrą serca i w jaki sposób? Pytam bo może to nie jest zbieg okoliczności.
Szczerze? to co opisujesz brzmi jak klasyczny świadomy sen z elementem twórczej projekcji. Kiedy jesteś świadoma snu i jednocześnie masz silną emocję, mózg (albo jeśli ktoś woli, pole energetyczne) dosłownie modeluje przestrzeń pod tę emocję. To dość dobrze opisane w literaturze o świadomym śnieniu. Czakra serca to jedno, ale może po prostu zacząłeś wchodzić w świadomym śnieniu bez techniki, spontanicznie. Byłaś świadoma że śnisz, czy to bardziej czujesz po przebudzeniu?
Bioenergoterapia może zmieniać sny? To dla mnie nowość. Zawsze myślałam że to raczej coś co czujesz w ciele na jawie, a nie w snach. Jak to w ogole działa, że sesja sprzed kilku dni miałaby wpływać na to co śnisz teraz?
Ale to trochę dziwne jednak, bo bioenergoterapia jest dla ciała i pola, a sen to inny wymiar zupełnie, nie? Czy nie jest tak, że sny zależą raczej od tego co przeżywamy emocjonalnie na jawie, a nie od sesji z terapeutą? Pytam serio, bo mam wrażenie, że tu łaczymy dwie różne rzeczy i nie wiem czy to ma sens.
eh, moim zdaniem Sliwowa ma rację, że to ryzykowne połączenie. Każdą zmianę w snach po jakimś wydarzeniu można przypisać temu wydarzeniu, i zawsze to "zadziała", bo nie ma kontroli. Ale z drugiej strony, jeśli bioenergoterapia faktycznie działa na poziomie pola, a pole nie kończy się na skórze, to czemu sen miałby być wyłączony? Sam tego nie wiem. Co mnie bardziej zastanawia, Kachna, to ten motyw z radością zmieniającą przestrzeń. Pracujesz regularnie z afirmacjami? Bo to brzmi jak coś, co afirmacje miały robić, ale tutaj wyszło samo, bez intencji.
