Ten kolor poza paletą to nie jest przypadkowy detal. W tradycji hermetycznej mówi się o kolorach astralnych, które nie mają odpowiednika w widzialnym spektrum właśnie dlatego, że należą do innej gęstości materii. Ale to nie wyjaśnia samego mechanizmu oddechu. Celestyna, wróćmy do sedna: czy wzrost był ciągły przez cały wdech, czy było jakieś opóźnienie? Jakby reakcja zachodziła z lekkim przesunięciem?
Nie analizowałam, to prawda. Ale właśnie zastanawiam się teraz, czy ta postać kiedykolwiek patrzyła na mnie w taki sposób, jakby wiedziała że rosnie. Czy miała tę świadomość. I wydaje mi się że... nie. Ona po prostu była. Nie reagowała na siebie.
Pole wzajemnej świadomości bez kontaktu wzrokowego brzmi jak opis relacji przez czakrę serca albo przez czakrę splotu słonecznego. Nie wymiana informacji, tylko wspólna obecność energetyczna. Celestyna, czy w trakcie tego snu czułaś cokolwiek fizycznie w okolicach klatki piersiowej lub brzucha? Jakiś ucisk, ciepło, przepływ?
Nie znałam jej i nigdy wcześniej jej nie widziałam. Ale to 'znanie' jest skomplikowane, bo było w niej coś nieodległego. Jak znajomy zapach w nieznanym miejscu. Nie twarz, nie historia, ale coś w sposobie bycia.
Znajomy zapach w nieznanym miejscu to świetne porównanie, ale chcę wiedzieć jedno konkretne: czy ona miała płeć? Wiek? Cokolwiek co by ją osadzało jako kogoś określonego? Bo jak dotąd mamy postać bez koloru ubrania, bez wyrazu twarzy, z nieokreślonym wzrostem. Kiedy zbieramy to wszystko razem, to ona właściwie nie ma żadnych cech poza tym, że rośnie.
Mechanizm ochronny snu to coś o czym czytałam, ale nie do końca rozumiem. Celestyna, kiedy patrzysz teraz wstecz na ten sen, czy masz poczucie że czegoś ci nie pokazał? Że była jakaś zasłona, granica, coś czego nie mogłaś przekroczyć nawet gdybyś chciała?
Nieistotność jest według mnie bardziej prawdopodobna niż zakaz. Zakaz we śnie zwykle jest wyraźny, czujesz opór, cofasz się, coś cię zatrzymuje. Nieistotność jest cichsza, po prostu nie idzie się w tym kierunku bo nie ma po co. To mi sugeruje, że twarz nie jest nośnikiem informacji tej postaci. Informacja jest w relacji, w oddechu, w samym wzroście.
Wróćmy do tego oddechu, bo mi się kręci w głowie pewna myśl. Jeśli twarz jest nieistotna, a oddech jest kluczowy, to może ta postać jest czymś w rodzaju lustra oddechowego, które istnieje tylko w rytmie twojego życia biologicznego? Nie pyta o tożsamość, bo jej nie ma. Pyta o to, czy oddychasz.
Lustra oddechowego. To brzmi bardzo trafnie, choć nie do końca wiem dlaczego. Jakby ten sen chciał mi powiedzieć coś o samym akcie oddychania, nie o tej postaci. Ona była tylko dowodem, że oddycham.
To jest ważne pytanie. W wielu tradycjach oddech jest dosłownie nicią życia i jeśli ta postać rośnie z wdechem, to logiczne że kurczyłaby się z wydechem. Ale kurczenie się niekoniecznie jest ostrzeżeniem. To może być po prostu pełny cykl. Wdech i wydech, życie i śmierć, nie jako dramat, tylko jako rytm.
Słuchajcie, cały czas mówimy o tym co mogłoby być, a nie o tym co było. Celestyna, w tym śnie ta postać tylko rosła czy też robiła cokolwiek innego? Stała, siedziała, poruszała się? Bo to jest podstawowe i jakoś nam umknęło.
Nieruchomość przy jednoczesnej zmianie skali to bardzo specyficzny motyw. W symbolice rytualnej istoty, które nie oddychają, a jednak żyją i reagują na energię otoczenia, kojarzą się ze strażnikami progów. Nie bytami w pełnym sensie, ale strukturami które aktywuje twoja obecność. Celestyna, czy w tym śnie było gdziekolwiek wejście, granica, coś co mogłaś przekroczyć albo czego nie chciałaś przekraczać?
Jeśli postać pilnuje granicy wewnątrz celestyny i jednocześnie rośnie z jej oddechem, to mamy obraz czegoś co żyje z jej energii i jednocześnie jej chroni. Czy to nie brzmi jak opis strażnika, który bierze część siły jako rodzaj opłaty? Celestyna, czy po tym śnie cokolwiek w sobie czułaś inaczej?
Ten spokój po śnie, o którym mówisz, jest dla mnie czymś nowym. Bo zwykle gdy czytam o dziwnych snach, to ludzie opisują niepokój albo chęć zrozumienia. A ty mówisz o spokoju. Jakby sen coś rozwiązał zamiast postawić pytanie.
Czy ktoś z was miał kiedyś sen, w którym jakaś postać była bezpośrednio powiązana z waszym ciałem w taki fizyczny, rytmiczny sposób jak tutaj? Bo mi trudno się w to wczuć przez samo czytanie. Zastanawiam się jak to w ogóle wygląda z perspektywy śniącego, gdy coś zewnętrznego reaguje na twój wdech.
tak, jakoś to czuję przez to co piszesz. Balon wypełniany twoim powietrzem, ale nie twój balon. Chcę się upewnić, czy ta postać na ciebie patrzyła w trakcie? Czy miałaś z nią kontakt wzrokowy, czy ona była jak figura bez świadomości twojej obecności?
To oczekiwanie mnie zatrzymuje. Bo oczekiwanie zakłada że coś ma nastąpić, a sen się skończył bez żadnego działania z twojej strony. Celestyna, czy miałaś w tym śnie jakikolwiek impuls żeby coś zrobić, a powstrzymałaś się? Albo jakiś ruch który zaczęłaś i nie dokończyłaś?
Bierna z wyboru a bierna z bezsilności to dwa całkiem inne stany energetyczne. To pierwsze brzmi jak rola świadka, niekoniecznie uczestnika. A świadek w pracy z czakrami ma konkretną pozycję, trzecioosobową, obserwującą bez wpływania. Celestyna, czy miałaś poczucie że obserwujesz coś co i tak by zachodziło bez ciebie, czy że twoja obecność była warunkiem koniecznym tego procesu?
