Nie wiem czy ktoś jeszcze to zauważył, ale mam takie dziwne wrażenie od jakichś dwóch lat, że ta sama osoba przychodzi do mnie w snach nieregularnie, ale jakby w rytmie. Nie mówię o cotygodniowych snach ani nic takiego, raczej o czymś bardziej subtelnym - jakby puls. Śni mi się ta postać mniej więcej co kilka tygodni, ale zawsze wtedy, kiedy moje własne serce... no, dosłownie przyspiesza albo jest jakieś napięcie. Raz przed egzaminem, raz tuż po kłótni z kimś bliskim, raz w środku nocy bez żadnego powodu. I ta osoba nigdy nic nie mówi wprost, tylko stoi albo idzie obok. Czy macie tak czasem? Ten rytm odwiedzin zależy od stanu emocjonalnego, nie od dat ani faz księżyca?
Oj to bardzo ciekawe co opisujesz, bo ja też mam podobną historię z jedną postacią ze snów, tyle że u mnie to raczej pojawia się kiedy coś w życiu się zmienia, ojej, niekoniecznie tylko kiedy serce szybciej bije. Ale ten wątek z rytmem - to mnie zatrzymało. Czy ty czujesz fizycznie w środku snu jakieś bicie serca, czy mówisz o tym metaforycznie?
No ba,powiem szczerze - dużo tu mieszania pojęć. To że ktoś sni się w momentach napięcia emocjonalnego to akurat całkiem banalne wyjaśnienie bez wychodzenia w ezoterykę. Mozg przetwarza stres i wyciąga znajome twarze i postaci z banku wspomnień. Nie mówię że to niemozliwe zeby miało głębsze znaczenie ale ten rytm to możecie sobie sami potwierdzać z powodu efektu potwierdzenia - zapamiętujesz sny z tą postacią kiedy jesteś napięta, a resztę zapominasz. co z tego że śniłaś ja przy kawie i słońcu?
Uff, mam taka obserwację z notatek, bo od jakiegoś czasu zapisuję sny z datą i co się działo tego dnia. I rzeczywiście widać wzorce, ale nie takie proste jak "napiecie = ta osoba". 🙁 Czasem mam bardzo spokojny dzień i ta sama postać wraca. Raz przez trzy tygodnie cisza, potem trzy razy w ciągu tygodnia. Jakby miała swój własny rytm niezależny od mojego. To mi nie pasuje do prostego wyjaśnienia ze stresem.
To co opisujecie - ten rytm, puls odwiedzin - jest w tradycji nordyckiej dość dobrze znane, choć oczywiście nikt tam nie mówił o "rytmie serca" w takim sensie dosłownym. Są takie pojęcia jak hamingja - rodzaj towarzyszącej duszy rodu, która może się pojawiać w snach właśnie w momentach gdy energia życiowa człowieka jest w jakimś przełomie, nie musi to być tylko stres. Może to być radość, twórcze napięcie, choroba, narodziny czegoś nowego. Hamingja nie przychodzi co miesiąc o tej samej porze, bo nie jest zegarkiem. Przychodzi kiedy jesteś w punkcie wymagającym uwagi. To zupełnie inna logika niż harmonogram. I to co opisuje Malachitka91 z tymi trzema snami pod rząd przy spokojnym czasie - to też ma sens w tym kontekście. Spokój zewnętrzny nie znaczy spokój wewnętrzny na głębszym poziomie.
Kurde, to z ta hamingją to po raz pierwszy słyszę i teraz mam pytanie - czy to zawsze jest ta sama postać w każdym śnie, czy może za każdym razem wyglądać inaczej a i tak być tym samym "bytem"? Bo u mnie jest kobieta, ale raz starsza raz młodsza i nigdy nie mam pewnosci czy to jedna i ta sama. Też się zastanawiam czy moje sny mogą być podobne do tego co opisuje Idalka, bo u mnie to tez jest jakiś rytm, tylko nie umiałam tego tak ladnie nazwac.
