Mam taki sen od jakichś może trzech miesięcy i za każdym razem wychodzę z niego z poczuciem, że byłam przy czymś bardzo ważnym. Pojawiają się w nim osoby - różne, czasem znam ich twarze, czasem nie - i żadna z nich nie oddycha normalnie. Znaczy, klatka piersiowa się unosi i opada, ale zamiast powietrza wchłaniają coś, czego nie widać ale się czuje. Jakby wciągały aurę z otoczenia, albo energię z przestrzeni dookoła. i to nie jest przerażające, raczej... bardzo spokojne. Ale to spokój, który sam mnie niepokoi, bo nie wiem skąd. nie jestem pewna, co z tym zrobić. Ktoś przechodził przez coś takiego? Chodzi mi o te bytów albo ludzi, którzy funkcjonują w snach inaczej - nie oddychają tlenem tylko czymś niematerialnym?
to brzmi jak spotkanie z istotami eteryckimi, które dosłownie żywią się praną albo chi. w tradycjach wschodnich mówi się, że pewne byty istnieją poza biologią i pobierają energię wprost ze środowiska. we śnie mamy dostęp do tych warstw, które na jawie są niedostępne bo za dużo hałasu i myśli blokuje percepcję. to, że czułaś spokój zamiast strachu, to ważna wskazówka. co do twarzy tych postaci - były to twarze ludzkie czy tylko przypominały ludzkie?
ojej, to jest coś! bo jak czytam opis tego oddechu energetycznego to od razu mam skojarzenie z terminem "pranajama" z jogi, tylko że tutaj jakby działo się to samoczynnie, poza kontrolą tych postaci. to jest ciekawe, że były spokojne. coś co nie potrzebuje biologicznych funkcji do przetrwania budzi we mnie raczej lęk, a tu najwyraźniej odwrotnie. chce się zapytać - czy te osoby w tym śnie widziały ciebie? miałaś poczucie, że jesteś obserwatorem czy częścią sceny?
hmm ciekawe bo mam pytanie, może głupie - skad wiadomo ze to oddychanie energią a nie po prostu sen, w którym mózg niedbale narysował szczegóły? znaczy oddychanie jest tak automatyczne ze często we snach w ogole nie zwracamy uwagi czy postacie to robią czy nie. skąd to rozróżnienie ze tu jest cos specjalnego? je pytam serio, nie żeby podważać, po prostu nie kumam jak się to rozpoznaje
zatrzymajmy się chwilę przy tym, co tu się właściwie dzieje. opis, który podałaś, ma kilka możliwych odczytań i niekoniecznie wszystkie idą w tym samym kierunku. pierwsze: istoty żywiące się praną lub orgonową energią pojawiają się w tradycjach od wieków, od hinduskich prana-wampirow przez chińskie koncepcje qi az po wilhelma reicha. we snach bywają postrzegane jako spokojne bo ich cel nie jest wrogi, po prostu pobierają to co im dostępne. drugiej interpretacji bym tu jednak nie odrzucała: sen może też pokazywać ci kogoś z twojego życia, kto dosłownie wyczerpuje twoje zasoby energetyczne. metafora bywa bardzo dosłowna w snach. masz kogoś takiego wokół siebie? nie mówię, że jedno wyklucza drugie. 🙂
kurcze, właśnie to chciałam napisać o tym wampiryzmie energetycznym!!! bo mnie się śniła ostatnio osoba która dosłownie WCIĄGAŁA coś z mojej klatki piersiowej i obudziłam się taka wyczerpana jak po całej dobie bez snu. czy to może być ten sam mechanizm co opisujesz, bo twoje postacie były spokojne ale może właśnie spokojne są te które pobierają i już mają dość i są najedzone? 😀 przepraszam za porównanie ale nie wiem jak to inaczej ująć
nie umiem ocenić czy dobrze rozumiem cały ten wątek, ale... ta pierwsza osoba napisała, że postacie były spokojne i sama czuła spokój. a Kabalka miała to samo ale była wyczerpana po. to może jednak sa dwa różne typy takich istnień? albo różne intencje? sorry że się wtrącam, ale jestem ciekawa bo mam kamień turmalin i gdzieś czytałam, że chroni przed takimi energiami. czy to w snach też działa? wiem, niekoniecznie temat ale...
czytam i zastanawiam się - czy te postacie które nie oddychają powietrzem mogą być w jakiś sposób powiązane z tymi ludźmi na jawie? znaczy czy sen może dosłownie pokazywać czyjaś energetyczną naturę, tego konkretnego człowieka który de facto w życiu wyczerpuje? bo jak tak pomyślę o pewnej osobie ze swojego otoczenia to... no. pasuje. ale może to tylko moja projekcja, nie wiem
próbuję sobie przypomnieć szczegóły. jedna z postaci chodziła powoli wzdłuż czegoś, co wyglądało jak rząd szklanych pojemników, w każdym coś się świeciło. nie mówiła nic. inna stała i miałam poczucie, że ona jest tam od zawsze i będzie tam po moim odejściu. to nie były wrogie gesty ani wrogie spojrzenia. bardziej jak... strażnicy czegoś. albo hodowcy. to słowo "hodowcy" samo mi przyszło do głowy teraz i trochę mnie zatrzymuje.
hodowcy to mocne słowo 😮 ale wiesz co, jak piszesz o tych szklanych pojemnikach ze swiatlem to ja od razu mam wrazenie, że to mogą być dusze albo skondensowane energie trzymane w jakimś miejscu między wymiarami. cos jak magazyn, przepraszam za przyziemna metafore. czy te pojemniki były zamknięte? czy otwarte? bo to może zmieniac interpretacje
przepraszam, może nie powinam sie tu odzywac bo nie znam sie na tych rzeczach, ale czytam ten watek i nagle mi przyszło do głowy: a co jeśli to nie sa istoty które nas obserwują, tylko my we snie obserwujemy coś do czego nie mamy dostępu na jawie? Znaczy: może te "hodowcy" wcale nie mają z nami nic wspólnego i po prostu przez sen weszłaś w jakieś miejsce gdzie istnieje życie zupełnie poza nasza koncepcja życia? bardzo laicko to ujęłam pewnie ale jakoś tak to czuję czytając twój opis
właśnie sobie myślę, że u mnie to nie było oddychanie ale raz śniłam kogoś, kto żywił się dźwiękiem. stał w tłumie i kiedy ludzie mówili, on wchłaniał drgania z powietrza. było to w miarę normalne w tym śnie, nikt nie zwracał uwagi. obudziłam się i pomyślałam, że to dziwny sen, ale teraz jak czytam ten wątek to zaczynam myśleć, że może to był podobny mechanizm co opisujesz.
okej to powiem wprost bo jestem ciekaw co powiecie: jak wy w ogole rozrózniacie we śnie ze coś jest "informacją duchową" a nie po prostu dziwnością którą mózg skleił z resztek dnia? serio pytam bo mi sie śniło kiedyś ze jadłem chmury i to bylo równie sugestywne co wasza energia i prana. a nikt by raczej nie interpretował tego duchowo 😀 skad ten próg?
właśnie! to jest to! "ma temperaturę" - tak bym to ujęła, nigdy nie umiałam tego dobrze opisać ale o to chodzi. sny które sa zwykłą mieszaniną dnia sa płaskie po przebudzeniu, a te które coś niosą mają jakiś... ciężar? nie negatywny, po prostu obecność. benedyk, nie żeby twoje chmury były bez wartości 😀 ale chyba wiesz o co chodzi bardzo ciekawi mnie jedno: czy te postacie które oddychają energią zawsze sa w tym samym miejscu w każdym powrocie tego snu?
wracam do tego co Pelagiusza napisała o szklanych pojemnikach ze światłem, bo to mi w głowie zostało. i mam pytanie do całej dyskusji: czy ktokolwiek z was miał sen, w którym te "inne" istoty miały wyraźne zadanie, coś jak pracę? ta postać która chodziła wzdłuż rzędu pojemników - to brzmi jak ktoś kto coś pilnuje, kataloguje, dba o coś. nie jak drapieżnik. bardziej jak... strażnik czy kustosz. czy to nie zmienia interpretacji w stronę czegoś zupełnie innego niż wampiryzm energetyczny?
