Bo zwierzę jest bliżej instynktu niż formy społecznej. Ludzka twarz niesie rolę, historię, relację. Zwierzęca twarz niesie esencję - przeżycie, popęd, żywioł. Może ta postać pokazuje ci właśnie te warstwy esencji a nie role.
Jeśli brakuje ziemi, to może ta postać jest czymś co jeszcze nie jest uziemione w naszej rzeczywistości. Coś między wymiarami, bez kotwicy. Słyszałem że duchy i inne istoty którym brakuje zakorzenienia często pojawiają się w takich nieokreślonych przestrzeniach.
Brak zakorzenienia nie musi znaczyć niebezpieczeństwo. W runach Ehwaz - koń, ruch między światami - jest właśnie o przekraczaniu granic bez stałego miejsca. Posłańcy między wymiarami z definicji nie mają jednego 'gruntu'.
Czuję że to jest bezpieczne. I że to ważne żebym to powiedziała, bo widzę że rozmowa idzie w stronę 'może to niebezpieczna istota'. Nie, to nie jest lęk. Ten sen jest jednym z niewielu które zostawiają mnie spokojna a nie naelektryzowaną. Nie wiem co to jest, ale bojaźni tu nie ma.
Zawsze wieloryb pierwszy, potem ptak którego nie umiem nazwać, potem czapla. Ani razu inaczej. I co ciekawe zdałam sobie teraz sprawę że czapla jest tą jedyną maską której nie zdejmuje do końca snu. Zostaje z nią.
To jest bardzo istotny szczegół. Ostatnia maska to nie jest kolejny etap - to jest forma w której ta postać przy tobie zostaje. W runach Algiz to właśnie czapla, i jej znaczenie to ochrona oraz granica między światami. Nie pytanie 'kim jestem', ale 'tu jestem i pilnuję'.
To co opisujesz brzmi jak dialog bez słów. Jakbyś odpowiadała energetycznie a nie werbalnie i ona to odczytywała. Mam ciarki czytając to szczerze.
Ale właśnie to że nie kontrolujesz i że mimo to jest spokój - czy to nie jest właśnie jeden z tych przypadków kiedy coś 'zewnętrznego' faktycznie przychodzi do nas, a nie my to tworzymy? Czytałam że sny kontrolowane to my, a sny które się nam przytrafiają to może ktoś inny. Nie wiem czy to prawda ale tutaj to zdanie jakoś mi pasuje.
To bardzo ważne słowo - 'wbudowane'. W numerologii mamy pojęcie struktury archetypowej, która istnieje przed konkretną formą. Trójca wieloryb-ptak-czapla może być właśnie taką strukturą: dół-góra-granica, i ta granica jest tym co 'wbudowane' jako cel całej sekwencji. Czapla nie jest trzecią maską, jest punktem do którego dwie poprzednie prowadziły.
Przy tej czwartej masce pomyślałam o żywiole ziemi. Skoro trzy dotychczasowe to woda, powietrze i granica między nimi, to może właśnie ziemia jest tą brakującą i jeszcze nie przyszłą. Jakieś zwierzę które w symbolice ziemi jest ważne. Kret? Niedźwiedź? Wąż?
Dopiero teraz to widzę tak wyraźnie. Przez cały czas opisywałam tę postać i jej maski, a zupełnie nie zwróciłam uwagi na to czego w tym śnie po prostu nie ma. Żadnej podłogi. Żadnej tkaniny pod stopami. Jakbyśmy oboje - ja i ta istota - istnieli tylko w górnej połowie.
'oboje istnieli tylko w górnej połowie' - to jest bardzo konkretny obraz. Mam pytanie: kiedy piszesz że wiesz że cię widzi, to skąd to czujesz? Z oczu pod maskami? Z czegoś w sposobie w jaki się porusza? Bo jeśli nie ma mowy, nie ma gestów, a wy oboje wisicie bez gruntu - to co właściwie buduje między wami kontakt?
