Dobra, muszę to w końcu zapisać bo inaczej zapomnę szczegółów. Od jakichś trzech miesięcy śni mi się ta sama osoba - kobieta, eee, wydaje mi się że ją znam, ale nie potrafię powiedzieć skąd. i teraz najdziwniejsze: ona NIE MA jednej twarzy. Jak śnię coś wczesną nocą, zaraz po zaśnięciu, to ma ciemne włosy i jest dość młoda. Jak budzę się w środku nocy i znowu zasypiam, ta sama postać, ta sama energia, ale twarz zupełnie inna - starsza, jaśniejsze oczy, jakby spokojna. A nad ranem jeszcze trzecia wersja. To ta sama osoba, czuję to, jej sposób poruszania się jest identyczny, jakby ona ze mnie wiedziała więcej niż ja sama ze siebie. Czy ktoś to rozumie? Sama nie potrafię tego nazwać.
Ojejciu, twój przypadek ma pewien wzorzec. W tradycjach onirycznych mówi się, że istoty ktore do nas przychodzą w snach moga manifestować różne aspekty siebie w zależności od głębokości cyklu snu. Wczesna noc to płytsze warstwy, bliżej jawy i ego, głębiej w nocy dociera zupełnie inne. Ta kobieta może być jedną i tą samą archetypową istotą, Animą albo Przewodniczką, ktora po prostu zakłada inne szaty w zależności od tego, z którą częścią twojej świadomości rozmawia. Powiedz mi - czy ona do ciebie mówi? czy tylko ją obserwujesz?
Matko kochana, ja też coś podobnego przeżywam! Ta sama postać, inne oblicze, ale czujesz że to ta sama energia, tak? Jak to w ogóle możliwe, że mózg produkuje tę samą "osobę" ale każdorazowo wygląda inaczej? Albo to nie jest nasz mózg ktury to robi... Michasia99 super ze to opisałaś, bo ja nie umiałam w ogóle znalezc slow na to 🙂
No dobra ale zanim wszyscy zaczniecie mowic o archiwach akashowych i duchowych towarzyszkach - czy rozważałaś, że mózg w różnych fazach snu po prostu inaczej rekonstruuje twarze? REM we wczesnej fazie jest inny niż ten przed przebudzeniem. Twarze to obszar w mózgu który jest wyjątkowo podatny na przekształcenia podczas snu. Nie mówię że twoje doświadczenie jest bez znaczenia, szczerze, mówię zeby nie wyciagac od razu kosmicznych wniosków.
A może to jest tak, że te różne twarze odpowiadają różnym etapom jej życia? Tzn. jakby ta istota pokazuje ci siebie w różnym czasie, nie w jednym momencie? Czytałam gdzies ze dusze nie istnieją w jednym punkcie czasowym i sen to moment kiedy mozna je zobaczyc jakby "calosciowo". Czy to ma sens czy bredzę?
Hm, ta teoria z fazami snu od Wajdeloty brzmi rozsądnie ale nie tłumaczy dlaczego to ta sama POSTAĆ a nie przypadkowe osoby. Jakby mozg losowo generował twarze, to by było za każdym razem coś innego, bez tej ciągłości którą czujesz. To coś innego niż zwykle przekształcenia. Mam pytanie - czy ta kobieta pojawia się tylko kiedy zasypiasz, czy też np. w drzemkach w ciągu dnia?
Jest stara koncepcja w astrologii i tradycji chaldejskiej, że noc jest podzielona na "godziny planetarne", każda pod innym wpływem. To co Michasia opisuje może mieć związek właśnie z tym - postać która przychodzi o innej porze dosłownie operuje w innym polu energetycznym tej nocy. Młoda wersja we wczesnych godzinach - to Księżyc, ruch, zmiana. Spokojniejsza, bledsza, nad ranem - Saturna energia, mądrość i granica. To nie jest sprzeczność, to jest ta sama istota przefiltrowana przez różne pola. Czy regularnie notuje godziny kiedy się budzisz?
Ojeju, a ja właśnie sobie pomyślałam że numerologia mogłaby tu coś dorzucić. godzina trzecia w nocy to coś na granicy między dniem a dniem, jakby zero zegarowe doby. W numerologii trójka to wyraz, komunikacja, trzecia warstwa. Nie wiem, może głupie skojarzenie ale ta godzina się powtarza u wielu osób z intensywnymi snami.
Jejku, mnie bardziej ciekawi co czujesz kiedy się budzisz po tych różnych wersjach. Czy po tej "pierwszej" (ciemne włosy, młoda) masz inne emocje niż po tej trzeciej? Bo może emocje to klucz do rozszyfrowania kto to jest, a nie sam wygląd
Ech, ta sytuacja u ciebie z emocjami jest bardzo znaczące. Niepokój po pierwszej to ego które czuje że straciło kontrolę. Ciężki spokój środkowej nocy to głębsze warstwy psychiki, to jest właśnie ten moment kiedy jesteś najbliżej czegoś poza codziennością. A poranek i poczucie że rozumienie się rozpływa - to jest klasyczne doświadczenie granicy między stanami. ta postac może być twym wyższym ja albo czymś co próbuje przekazać ci coś przez trzy kolejne warstwy, i za każdym razem kiedy się budzisz ono traci jeden poziom tłumaczenia. Jakbyś tłumaczyła tekst przez trzy języki i w każdym coś ginie.
Spoko teoria Cykoria ale mam pytanie - jeśli to "wyższe ja" to dlaczego przyjmuje inną twarz a nie naszą wlasna? swoje wyższe ja wyobrazalbym sobie jako... siebie, tylko mądrzejszego? Nie jako obcą kobietę. Chyba ze chodzi o coś zewnetrznego, ducha przewodnika, nie czesc siebie.
Ojej no, to pytanie które zadaje Jacek jest sensowne i słyszałam je wiele razy. Wyższe ja bardzo rzadko przychodzi w postaci nas samych - zbyt duże ego-skrzywienie by nas rozpoznało. Przychodzi jako ktoś inny, ale bliski, często kobieta dla kobiety, bo to symbolika duszy, anima i animus to Jungowskie pojęcia ale ma praktyczny sens. Zmiana twarzy przy zachowaniu energii to coś innego niż przypadek, to jest sygnatura, podpis który jest ważniejszy niż twarz.
Ojej, słuchajcie, a czy tu może chodzić o coś prostszego? Nie o jedno bycie ale o TRZY różne istoty ktore tylko pozornie wyglądają podobnie? Może masz kontakt z trzema różnymi duchami albo aspektami energii i twój umysł skleja je w jedną postać żeby było łatwiej przetworzyć?
Dobra ale zacznijmy od podstaw bo widze że wszyscy lecą od razu w duchy i wyższe ja. najpierw trzeba by sprawdzić czy to nie jest poprostu efekt hypnopomp albo hypnagogia na granicy faz. W takich stanach mózg może generować twarze ktore się "morfują" i dlatego za każdym razem ta sama postać wygląda inaczej. To podstawa zanim będziemy w ogole rozmawiac o archetypach.
Dobra, wróćmy do sedna bo zaczynamy odpływać w rejony hypnagogii i numerologii. Michasia opisała konkretną rzecz - ta sama postać, trzy różne twarze w różnych momentach nocy, i ZAWSZE ta sama obecność pod spodem. To jest coś co wymaga poważniejszej analizy niż "mózg morfuje twarze". Mam pytanie do Cykorii albo Anetty - czy w tradycjach wrozbiarskich albo sennikach jest w ogóle taka kategoria? bo ja szukam i nie trafialam na nic co by to wprost opisywało. 🙂
Jest, chociaż nie pod taką nazwą. W tradycji celtyckich snów mówi się o "skrzyniach dusz" - istoty które nie mają jednej postaci bo reprezentują całość a nie fragment. Ale co ważniejsze, w praktyce tarota mam dużo klientek które opisują właśnie taki sen po silnych rozkładach transformacyjnych. Jakby psychika otwierała jakiś kanał i przychodzi przez niego coś co nie mieści się w jednej formie. Michasia, chciałabym zapytać - czy te sny nasiliły się w jakimś konkretnym momencie życia? Zmiana, strata, coś przełomowego?
Czekajcie, czy tutaj nie ma prostszego wyjaśnienia astralnego? Tzn nie prostszego, ale bardziej bezpośredniego. Jesli ta istota faktycznie egzystuje na planie astralnym to nie ma powodu zeby miała jedną fizyczną twarz - ona po prostu JEST i przybiera formę która jest czytelna dla naszego umysłu w danej chwili. Wczesny sen, głęboki sen, tuż przed przebudzeniem - to trzy różne poziomy głębokości i może na każdym z nich widzimy inny "odczyt" tej samej obecności? Pytam serio, nie filozofuję.
Teozofia to piękna metafora ale tu mam problem metodologiczny. Mówicie "warstwy, renderowanie, poziomy głębokości" - tylko że to wszystko jest niesprawdzalne i można to dopasować do KAŻDEGO snu. masz jedna twarz? Jeden poziom. Trzy? Trzy poziomy. Pięć? No to pewnie pięć warstw. Jakie doświadczenie sennnne by tu NIE pasowało? To jest tautologia a nie wyjaśnienie. Michasia pytam cię wprost - czy poza snami masz jakiekolwiek inne powiązania z tą postacią? Jakieś przebłyski na jawie, deja vu, cokolwiek?
Ojra, hej ten fragment z oknem i przeczuciem za plecami to juz troche inna kategoria niz sny. Michasia, chce sie upewnic - czy wtedy sie przestraszylas czy to bylo raczej... znajome? Bo jezeli to byl strach to bym nie ignorowal, a jezeli to bylo cos cieplego albo neutralnego to moze masz racje ze to ta sama istota i nie jest wroga
To zjawisko u ciebie z tym "a, jesteś" bardzo mnie uderzyło. Czytałam kiedyś że przewodnicy rozpoznawani na jawie właśnie tak działają, bez grozy, bez jakiegoś spektaklu. Po prostu obecność. i ten fakt że poczułaś ją za plecami a nie przed sobą - plcy to w symbolice coś co nas ochrania, pilnuje. Moze ona dosłownie stoi za tobą, nie przed toba?
Eee, wrocmy na chwilę do tej kwestii trzech twarzy bo myślę że mało kto zwrócił uwagę na jeden aspekt. Michasia opisała trzy wyraźnie różne stany emocjonalne po każdym spotkaniu: niepokój, ciężki spokój, poczucie tęsknoty. W pracy z czakrami te trzy stany odpowiadają dokładnie trzem różnym centrom energetycznym - splotowi słonecznemu, sercu i gardziołu. Każde z tych centrów jest aktywne w innej fazie snu, co mogłoby tłumaczyć czemu ta sama istota wygląda inaczej - bo ty ją widzisz przez różne "soczewki" własnego ciała energetycznego. Nie twierdzę że tak jest na pewno, ale wzorzec jest dość wyraźny.
