Mam taki sen, który wraca do mnie może ze trzy razy w roku i za każdym razem czuję po przebudzeniu cos dziwnie przykrego. nie boję się w tym śnie, nie dzieje się nic zlego - ale jestem gdzieś z boku. Jakby coś wielkiego się rozgrywało, jakaś ceremonia, sama nie wiem, jakaś uroczystość albo ważne spotkanie, i ja jestem tam, ale... na obrzeżach. Nie zaproszono mnie do środka, nikt mi nie zabrania stać, ale wyraźnie wiem że nie jestem częścią tego co się dzieje w centrum. Budzę się z poczuciem że przegapiłam coś absolutnie kluczowego. Ktoś miał coś takiego?
To ciekawy motyw, bo ta "peryferyjność" to wcale nie jest takie rzadkie uczucie w snach. Tylko że interpretacje mogą się bardzo różnić i nie chciałabym od razu mówić że wiem co to znaczy. Możesz mi powiedzieć - czy rozpoznajesz to wielkie wydarzenie w centrum? Czy wiesz co to jest, czy jest zupełnie bez nazwy i formy?
O, to mi przypomina jeden motyw z tarota, a dokładnie z kart dworskich. Ta peryferyjność, patrzenie z boku na coś co "należy do innych" - to może być archetyp duszy, która jest świadkiem a nie aktorem. Nie mówię że to dobra czy zła rola, bo świadek w wielu tradycjach jest postacią bardzo ważną. Ale to uczucie przykrości po przebudzeniu jest kluczowe. Czy to jest przykrość z zazdrości, że chciałabyś tam być? czy raczej takie dziwne tęskne, bezimienne?
Też miewam podobne sny i mój pamiętnik senny jest pełen wariantów tego motywu. U mnie to najczęściej jakaś uczta albo zebranie, i ja stoje w progu. Zawsze w progu. Nie na zewnątrz, nie w środku. Jakby sen specjalnie umieszczał mnie w tym punkcie granicznym. zastanawialam się czy to przypadkiem nie jest coś związanego z przejściem, jakimś etapem życia który jeszcze nie nastąpił.
Powiem szczerze, że trochę ostrożnie podchodzę do szybkiego etykietowania takich snów jako "gotowość duchowa" czy "próg między światami". To może być tak, ale może też być zwykła projekcja lęku przed wykluczeniem albo poczucia że się jest gdzieś za mało ważnym. Nie mówię że tak jest, tylko że nim wejdziemy w głębszą symbolikę warto zapytać - jak Dagmarka czuje się w życiu na co dzień? czy to uczucie bycia peryferyjną do czegoś ważnego jest jej znane poza snem?
Mam wrazenie ze to moze byc sen o duszy ktora jest w tym zyciu wtajemniczona ale nie do konca. Jakby czekas na inicjacje i wiesz ze ona bedzie ale jeszcze nie teraz. Znam to uczucie z wlasnych snow - stoje gdzies obok i wiem ze to jest moje miejsce i ze kiedys bede w srodku. Nie smutne, raczej jak czekanie na wlasna kolej.
Ale skad wiadomo ze to "inicjacja duchowa" a nie po prostu sen o tym ze sie czujemy marginalnie w zyciu? Pytam serio bo chyba zbyt chetnie na forum przypisujemy wzniosle znaczenia snac ktore moga byc tez po prostu odbiciem emocji z dnia. To nie zarzut dla Dagmarki, po prostu pytam czy da sie to rozroznic.
W runach jest taka runa, Perthro, która kojarzy mi się z tym o czym mówicie. To runa tajemnicy, losu, rzeczy ukrytych które się rozgrywają za zasłoną. człowiek który ma do czynienia z Perthro często jest obserwatorem wielkich mechanizmów których nie kontroluje. Nie wiem czy można przenosić runy wprost na sny, ale coś mi tu gra. Ta "ceremonia bez nazwy" brzmi jak los który się toczy, a człowiek stoi obok i patrzy jak się kręci.
Przepraszam że się wtrącam bo jestem tu trochę nowa w temacie snów, ale to co opisujesz Dagmarka, to uczucie że jesteś przy czymś ale nie w tym, trochę mi brzmi jak to co czytałam o osobach które mają misję ale jeszce jej nie odkryły? Nie wiem, może to głupie. Ale to "piękne centrum" do którego nie masz dostępu, może to jest właśnie twoja własna głębia do której droga jest jeszcze przed tobą?
Hmm, powiem inaczej - nie uważam tego za głupie Serafinka, ale "misja" to słowo które mnie zawsze trochę jeży. Nie dlatego że nie wierzę że ludzie mają jakiś wewnętrzny kierunek, ale dlatego że łatwo to słowo zamienia się w pułapkę oczekiwania na wielkie objawienie zamiast na zwykłe życie. Może to centrum to nie misja do odkrycia, tylko jakaś część siebie do której Dagmarka jeszcze nie dotarła. Niekoniecznie coś "na zewnątrz".
Oho, no wlasnie ta myśl o centrum w sobie jest ciekawa. Bo ja miewam podobne sny i trochę pracowalam z nimi przez pisanie i rysunek, i u mnie w końcu wyszło że to centrum - ta niedostępna uczta, ta ceremonia - to była moja intuicja. Doslownie. Sen pokazywał mi że moja intuicja jest aktywna, coś wie, a ja stoję obok swojej własnej wewnętrznej wiedzy i patrzę na nią z boku zamiast w nią wejść.
To jest swietna interprtacja Slazowa, serio. jakby czakra trzeciego oka jest aktywna ale czlowiek nie jest z nia połaczony, dziala gdzies obok zamiast przez nią. Mozna sie pytac czy to wlasnie nie jest bloakda energetyczna a nie zaden duchowy sygnał z zewnatrz. chociaz mysle ze to i to moze byc prawda naraz 🙂
Ale Slazowa, jak ty w końcu "weszłaś do środka" tego snu? Zmieniło się coś w życiu i sen się zmienił, czy to był jakiś swiadomy proces pracy z nim? Bo jeśli Dagmarka ma podobny wzorzec to może to jest ważna wskazówka praktyczna.
Ta kwestia kierunków jest ciekawa i w tradycji runicznych też ma znaczenie,choć trochę inne niż w tarocie. Prawa strona to często sfera tego co już zostało utkane w losie, lewa to przestrzen możliwości nieziększych. jeśli centrum jest po prawej i trochę z przodu to może oznaczać że to jest coś co już istnieje w twoim przeznaczeniu, ale jeszce nie zostało przez ciebie przyjęte albo odkryte. Jakbyś stała obok swojej własnej ściezki, nie za nią i nie przed nią.
No dobrze ale trochę mnie gubi ta analiza kierunków, bo skąd wiadomo ze sen ma aż taką precyzję? Ze to ze Dagmarka jest po tej stronie a nie innej to celowe a nie przypadkowe? Sny chyba nie mają takiej geometrycznej intencji, to nie jest architektura zaplanowana.
Wlaczam sie bo przeczytalam wszystko od poczatku i chcialam tylko dodac jedna rzecz do tego co mówi Slazowa i Dagmarka o rysowaniu. Ja tez probowalam rysowac sny i u mnie wyszlo cos bardzo dziwnego - ze centrum na rysunku wychodzilo zawsze blizej niz we snie. Jakby dystans byl emocjonalny a nie przestrzenny. Moze Dagmarka warto spróbować narysować i sprawdzić czy na papierze to centrum nadal jest tak daleko jak we śnie? Ciekawe co by wyszlo. 😛
