Mam taki sen ktury wraca do mnie od jakiegoś czasu i nie daje mi spokoju. Jestem w jakiejś krainie, nie wiem jak to opisac, hmm, wygląda normalnie - domy, ludzie, niebo - ale wszyscy się poruszają DO TYŁU. Nie cofają się jak w filmie puszczanym od końca, tylko jakby ich naturalny kierunek ruchu był wstecz. Idą tyłem ale to dla nich zupełnie normalne, nikt się nie dziwi. Ja jedna stoję i patrzę i czuję że to JA jestem tu dziwna. znacie to? Bo nie moge tego z głowy wyrzucic.
To brzmi jak sen o odwróconej czasoprzestrzeni. pytam wprost - czy w tym śnie czujesz że to TY się poruszasz nieprawidłowo, czy raczej masz wrażenie że obserwujesz coś z zewnątrz? Bo to dość istotna różnica przy interpretacji.
Ojoj,ja mam cos podobnego! nie identycznie ale też takie sny gdzie cos jest odwrócone i tylko ja to widzę. u mnie to była rzeka płynąca pod górę. Zastanawialam się a może to po prostu jest jakiś sygnał dotyczący czasu - że podświadomość pokazuje nam coś o tym że idziemy pod prąd względem jakiegoś naturalnego cyklu albo właśnie odwrotnie że wyprzedzamy swój czas.
Poczekajcie chwilę. Sama idea "ruchu wstecz ku przeszłości" jako motyw senny pojawia się dość często i jest opisywana w kilku tradycjach jako symbol fluktuacji energetycznych między tym co było a tym co jest. Ale zanim zaczniemy to interpretować, mam pytanie do autorki: czy te sny mają jakieś konkretne tło - ten świat wygląda jak jakiś czas historyczny, czy raczej jest bezczasowy, nijaki?
To niebo które opisujesz - wieczór i poranek jednocześnie - to jest hyba pogranicze! ^^ Czytałam gdzieś że takie obrazy w snach oznaczają moment przejścia, stan między cyklami. Może to ma związek z jakimiś twoimi wewnętrznymi zmianami?
Słuchajcie a czy to może mieć związek z retrogradem Merkurego? Bo jak Merkury jest w retrogradzie to podobno czas zaczyna się zachowywać dziwnie i to może przenikać do snow! Byłam ostatnio na jednym blogu gdzie pisali właśnie o tym jak planety retrograde wpływają na sny i te obrazy cofania, swoją droga, powracania do przeszłości to jest dokładnie to.
Ojoj, mnie w tym śnie bardziej niz astrologia interesuje ta kwestia że wszyscy uważają to za normalne a ona jedna nie. 🙁 To klasyczny motyw - bycie jedyną osobą która widzi rzeczywistość inaczej niż tłum. W kartach tarotowych mocno kojarzy mi się to z Głupcem albo z Kapłanką, zależy od kontekstu. ale bardziej niż do przeszlosci to ja bym patrzyła na to jako na odcięcie od zbiorowości
Przepraszam że się wtracam ale ja kiedyś miałam sen gdzie wszyscy chodzili normalnie ale moje ręce poruszały się w złą stronę i nie mogłam nad tym zapanować. Nie wiem czy to podobne, ale to uczucie bycia niezsynchronizowaną z otoczeniem było okropne. może to jest jakiś rodzaj fluktuacji energetycznej jak piszesz w temacie? Co to w ogóle znaczy ta fluktuacja?
Właśnie sama nie wiem co miałam na myśli z tą fluktuacją 😀 to słowo samo mi przyszło do głowy jak opisywałam ten sen i pasowało. Jakby tam wszystko bylo chwiejne, niepewne, jakby czas nie płynął równo tylko falował.
To co u ciebie sie dzieje Antek jako "falowanie czasu" to jest strasznie trafne. ja w swoich snach też czasem czuję takie zagęszczenia,momenty gdzie czas jakby zwalnia albo cofa i to jest fizyczne odczucie, nie tylko obraz. Jakbys stała w gęstej cieczy a reszta w powietrzu
hej, czytam ten wątek od początku i mam pytanie bo jestem ciekawa - czy w tej krainie autorka czuje się zagubiona i chce wyjść, czy raczej jest tam spokój i ona po prostu nie pasuje? bo to chyba ogromna różnica co do tego co sen chce powiedziec
ojej, to co napisałaś na końcu jest piękne i dające do myślenia. ze chcesz im mówić że idą źle a sama jesteś intruzem. dziękuję że to napisałaś bo mi to dało do myślenia o moich własnych snach z tłumem który coś robi i ja stoję z boku
a co jesli ta kraina to poprostu taki równoległy swiat gdzie czas naprawde plynie od tylu i ty sie tam znalazlas przypadkowo podczas snu? slyszalem ze podczas snu swiadomosc moze czasem trafic do innych wymiarow i nie wszystkie sa zbudowane tak samo jak nasz. moze tam przeszlosc jest przyszloscia i vice versa i to jest po prostu ich normalnosc
Hm, z tym "przypadkowym trafienie do wymiaru" to bym uważała. Nie dlatego że to niemozliwe, ale dlatego że bardzo łatwo jest przykleić etykietkę "inny wymiar" i przestać szukać głębiej. a w tym śnie jest naprawde dużo warstw do odkrycia bez sięgania od razu po multiversum.
zgadzam sie z Perzyną troche. moze zanim szukamy innych wymiarow to warto zapytac czy ten sen pojawia sie w jakims konkretnym momencie zycia,po jakims zdarzeniu albo w trudnym czasie? bo czesto te powracajace obrazy sa odpowiedzia na cos konkretnego
a ja mam takie pytanie może głupie, ale czy w tym śnie da się zobaczyć twarze tych ludzi co idą wstecz? bo w snach z tłumem to często twarze są rozmyte albo w ogóle ich nie ma i to chyba coś znaczy, nie? czy to mogą być konkretne osoby z życia autorki albo symbole czegoś
to co mówisz o twarzach które są wyraźne we śnie ale nie dają się opisać po przebudzeniu to jest coś! to nie to samo co rozmyte twarze. jakby umysł wiedział że widział coś konkretnego ale nie ma jak to przetłumaczyć na jawie. zastanawiam się czy ta "swojskość" nieznajomych to nie jest ślad po poprzednich wcieleniach. nie tyle że to są konkretne osoby z poprzedniego życia, ale że to miejsce i ci ludzie należą do jakiegoś czasu który twoja dusza zna, choćby dawno
dobry punkt Perzyna ale ja bym zapytała inaczej - czy ta swojskość jest ciepła czy raczej taka... neutralna bo miałam raz sen z tłumem i czułam do tych ludzi coś w rodzaju starego przyzwyczajenia,nie sympatii, nie miłości, tylko że "znam te twarze tak jak znam swój sufit". i to było i piekne i smutne jakoś. antek, jak to odczuwasz emocjonalnie.
