Od jakiegoś czasu mam sny, w których dosłownie uczę się zapominać. Nie jak w tych zwykłych snach gdzie coś sie rozmazuje - tu jest konkretny proces, jakby ktoś mi tłumaczył jak pozbyć się wspomnień. raz śniłam, że siedzę przy stole z kobietą bez twarzy i ona pokazuje mi jak "odkładać" rzeczy do pojemników, ktore potem wynosi się za drzwi. Drugi raz to było coś jak medytacja, ale z wyraźną intencją - wymazywanie. Wiem że to brzmi dziwnie, ale mam wrażenie że te sny uczą mnie czegoś na serio, a nie tylko przetwarza się tam jakaś trauma. spotkał się ktoś z tym? Bo głowię się czy to praca z energią, czy może coś z poprzednich wcieleń, gdzie trzeba było się "oczyścić" przed nowym życiem.
To co tu wrzucasz ma głębszy wymiar niż psychologia. Zapominanie w snach rzadko jest zwykłą stratą - to częściej transformacja. Ta kobieta bez twarzy przy stole to nieprzypadkowa postać. Archetyp zdejmujący z ciebie to co nie służy. Pytanie brzmi - co czujesz po przebudzeniu z tych snów? Ulga, pustkę, no, smutek?
Zanim za daleko pójdziemy w interpretacje - chcę zapytać, bo jestem ciekawa: te "techniki zapominania" które ci pokazuje ten sen, to są jakieś konkretne kroki? Czy bardziej uczucie bez formy? Bo to robi dużą różnicę. Jeśli to konkretna sekwencja działań którą pamiętasz po przebudzeniu, to jedno. Jeśli tylko ogólne wrażenie że "byłaś uczona" - to drugie. Nie mówię że to nieważne, ale zanim to nazwiemy pracą z energią warto wiedzieć co dokładnie.
Ojej, te pojemniki to bardzo ciekawy symbol. Mam gdzieś w notatkach coś o naczyniach jako symbolach pamięci - w niektórych tradycjach to właśnie pojemnik symbolizuje fragment świadomości który można odłożyć, nie wyrzucić. Czy te pojemniki we śnie miały jakiś kolor albo materiał? Bo to mogłoby duzo powiedzieć. Sama idea że wiedza "wraca do snu" brzmi jak coś co widziałam przy energii akaszycznej, że pewne informacje są przechowywane poza ciałem i docierają do nas tylko w konkretnych stanach. 😀
Zatrzymuję się przy tym co Pentaklia napisała - że wiedza jest "tylko tam". Znam kilka osób które opisywały podobne sny i zawsze było to powiazane z jakimś etapem w życiu, kiedy podświadomość dosłownie sygnalizuje że trzeba coś puścić. Nie mówię że tam nie ma nic duchowego, ale pytanie o energię jest tu kluczowe - czy masz wrażenie że po tych snach coś fizycznie w tobie się zmienia? Mniej napięcia, inna percepcja jakiejś konkretnej sprawy?
Czytam was i mysle o czymś innym niz wszyscy. te sny nie brzmia jak przypadkowe przetwarzanie - brzmia jak inicjacja do jakiejs techniki. mialem podobne fazy, nie z zapominaniem ale z innym rodzajem czyszczenia w snach i zawsze bylo to powiazane z momentem kiedy bylem gotowy na nastepny etap pracy z soba. kwestia jest taka - czy to TY inicjujesz te sny, czy one przychodza same? bo to rozroznienie jest wazne jezeli chcesz to wykorzystac swiadomie
a da sie to zrobic celowo?? bo ja tez mam wspomnienia ktore chciałabym wyciszyć i jak słyszę że sen może to robić to brzmi super ale jak to w ogole uruchomić? czy są jakies rytuały przed snem albo intencje?
ta kobieta bez twarzy,to mnie niepokoi trochę szczerze mowiąc. czytałam że postacie bez twarzy we śnie mogą być posłańcami ale też mogą być projekcjami czegoś co nie ma dobrej intencji? czy nie bojesz sie jej? jak reagujesz na jej obecność podczas snu
słuchajcie, ja mam podobne doświadczenie ale chyba odwrotne - śniło mi się że ktoś mnie uczy pamiętać rzeczy których nie wiem na jawie, nie zapominać. ale ta energia ze snu, to uczucie że jesteś przy kimś kto coś do ciebie przekazuje, to rozpoznaję. u mnie też zostaje jakiś ślad po przebudzeniu, niekonkretny, ale jest. więc może to faktycznie jakis rodzaj pracy który dzieje się poza naszą kontrolą i dotyczy różnych osób na różne sposoby?
chcę tu dorzucić inne spojrzenie bo ta dyskusja idzie mocno w mistykę. to co Pentaklia opisuje - wiedza dostępna tylko w śnie, poczucie że wspomnienie traci ładunek po przebudzeniu - ma bardzo konkretne wytłumaczenie w tym jak mózg konsoliduje pamięć w fazie REM. nie mówię że nie ma tu nic ciekawego, ale zanim nazwiemy to "pracą z energią" warto zapytać: po ilu takich snach to wyciszenie trwa? tydzień, miesiąc, rok? bo jeśli efekt jest nietrwały to mamy po prostu naturalne przetwarzanie emocji a nie technikę
Kanimir poruszył ważny punkt ale mnie interesuje co innego. 😀 Pentaklia napisała że ta wiedza jest "tylko tam" i wraca do snu. Ja mam podobne poczucie z pewnym rodzajem stanów medytacyjnych - że coś wiem podczas praktyki i to coś po prostu nie przetłumaczy się na słowa. Może to nie jest tak że wiedza wraca do snu, ale ze ona należy do innego rejestru świadomości i my tylko dotykamy jej w tych stanach granicznych. I to byloby dla mnie duchowe wyjaśnienie tego co opisujesz.
O rany, ojej ta cała rozmowa mnie wciągnęła, bo ja mam sny w których ktoś mi coś pokazuje ale potem nie wiem co to było, tylko mam poczucie ze byłam gdzies i cos sie wydarzylo. 🙁 i zawsze zastanawiałam sie czy to jest coś ważnego czy tylko mózg śmieci przetwarza. a teraz czytam że może to jest praca na jakimś poziomie energetycznym i troche mi ulżyło ze nie jestem sama z tym dziwnym uczuciem ze coś sie "dzieje" w snach tylko nie wiemy dokladnie co
