Nie wiem czy to tylko u mnie, ale od jakichs kilku tygodni mam bardzo dziwne sny i zaczęłam rozmawiać z koleżanką z pracy i ona mówi ze ma DOKLADNIE to samo! Śnimy obie o jakiejś krainie - trudno to opisac ale to takie miejsce gdzie wszyscy są jakby w jednym wspólnym śnie naraz. Niby różne osoby, różne twarze, ale wszyscy wiedzą ze spia i wszyscy są w tym samym miejscu. Jakby cała planeta zebrała się w jednym wymiarze żeby cos razem przeżyć. Czy ktoś jeszcze miał coś takiego? Czy to możliwe że istnieje jakiś wspólny wymiar gdzie nasze dusze spotykają się podczas snu, tak myślę, coś jak zbiorowa halucynacja ale jednak bardziej realna?
Aleś mnie zaskoczyła, właśnie miałam ciary bo ja też śniłam o jakimś miejscu gdzie wszyscy chodzili jakby trochę we śnie nawet będąc w tym śnie, rozumiecie co mówię? Takie zamglone miasto, dużo ludzi, ale wszyscy mieli takie oczy jakby wiedzieli ze to sen. Ale u mnie to było jednorazowo, a nie regularnie. Wasza kraina to jest zawsze to samo miejsce?
No dobra ale jedna koleżanka opisała podobny sen to jeszcze nie znaczy ze to jakaś zbiorowa halucynacja wymiaru czy cokolwiek. Mogłyście po prostu rozmawiać o snach wcześniej i mózg podpowiada podobne obrazy. to się nazywa sugestia i to normalna psychologia, nie ezoteryka. Nie przesadzajcie z tymi interpretacjami.
a co to znaczy ze "wszyscy mają ten sam sen każdej nocy" - czy chodzi o to ze ta kraina istnieje obiektywnie gdzies i ludzie tam trafiają czy ze jakos synchronizujemy się z innymi spiacymi i tworzymy to wspolnie? bo to chyba dwie różne rzeczy nie?
W różnych systemach okultystycznych pojawia sie coś okreslanego jako plan astralny albo akasha - coś w rodzaju zapisanego wymiaru gdzie obecne są odciski wszystkich świadomości. nie jest to wymysł naszych czasów, znajdziesz to w teozofii, w sufizmie, w tradycjach tybetańskich. Pytanie czy to doslownie "kraina" czy raczej metafora dla pewnego stanu swiadomosci, to już zależy od tradycji. ale że cos takiego jest opisywane niezależnie przez wiele kultur - to fakt.
Słuchajcie, ale jak to zweryfikować? Bo teraz mamy słowo przeciw słowu. Czy ktoś próbował w sposób metodyczny sprawdzić taką zbieżność ze np. spisal sen zanim porozmawiał z drugą osobą? Bo bez tego to jest poprostu ciekawe, ale niepewne.
a nie można by po prostu umówić się z kimś że oboje spróbujecie tej samej nocy trafić do tego miejsca? Jak w filmach gdzie osoby świadomie śniące umawiają się na spotkanie. czy to w ogole działa?
hm a ta kraina co opisujesz na poczatku watku, czy tam jest jakies szczegolne swiatlo? bo ja mam powtarzajacy sie sen o miejscu z takim dziwnym swiatlem ze niby dzien ale nie wiem skad to swiatlo pochodzi, nie ma slonca ani lamp. i tez jest duzo ludzi. ale nigdy nie myslalem ze to moze byc cos wspolnego z innymi sniacymi
no to juz przesada. Swiatlo bez źródła we snie to calkowicie normalna rzecz bo we snie mózg nie generuje fizyki tylko scenerie. to ze dwoje ludzi opisze podobne oswietlenie to statystyczna zbieznosc, nie zbiorowy wymiar. Nie kazda podobna relacja to dowód na cokolwiek.
Ambrozy ma rację jeśli chodzi o samo oświetlenie jako pojedynczy element - to za mało. Ale pomysł zbiorowego śnienia nie jest wymysłem internetu, jest dobrze udokumentowany w literaturze etnomedycznej i antropologicznej. Ludy australijskie, niektóre kultury andyjskie - pojęcie wspólnej przestrzeni snów to nie jest fanfiction. Natomiast zeby mówić o "kolektywnej halucynacji wymiaru" jako o czymś potwierdzonym, potrzeba znacznie więcej niż kilka podobnych relacji z forum. 😮
Ojoj, właściwie to ciekawi mnie co się dzieje z ludzmi w tej krainie - co robią, rozmawiają ze sobą, czy tylko chodzą? I czy po przebudzeniu pamiętasz te rozmowy?
u mnie w tym miejscu co śniłam ludzie raczej siedzieli i patrzyli, jakby czekali na coś. Nikt nie rozmawiał głośno, było dużo ciszy ale nie nieprzyjemnej, bardziej takiej... uroczystej? Nie ogarniam jak to inaczej opisać. I po obudzeniu pamietałam bardzo wyraźnie atmosferę ale nie twarze.
czy ktos liczyłby te sny? jak często się powtarzają, w jakie noce, może to ma związek z fazami księżyca albo z jakimiś datami. bo 333 albo inne liczby które widzicie we snie też mogą coś znaczyć
Mam pytanie do tych co mieli ten sen - czy mieliście go po jakimś szczególnym wydarzeniu, silnym przeżyciu albo w okresie dużych zmian w życiu? Pytam bo zauważyłam ze moje najbardziej "grupowe" sny, gdzie czuję obecność innych śniących, no nie wiem, zdarzają sie kiedy jestem emocjonalnie bardzo poruszona. Jakby bariera między moją a czyjąś świadomością była wtedy cieńsza.
Siedzę nad tym wątkiem od jakiegoś czasu i muszę się wtrącić bo mam podobne doświadczenie ale trochę inne - u mnie ta dziwna kraina ze zbiorowością ludzi pojawiła się dokładnie kiedy zaszlam w ciążę, nie wiedziałam jeszcze o tym, i przez tydzień śniłam o wielkim skupisku spokojnych ludzi na otwartej przestrzeni. 🙂 Potem test i... no wiadomo 🙂 Sama nie wiem czy to związek przyczynowy czy zbieżność ale w tamtym momencie coś się hyba otwierało
zawieszeniu między stanami, no tak, albo poprostu stres i zmiany życiowe wpływają na jakość snu i sile marzen sennych i tyle. Nie trzeba od razu wymiaru zbiorowej świadomości. W stresie śnimy intensywniej i lepiej pamietamy sny, to jest fakt fizjologiczny. korelacja z ważnymi momentami życia nic nie dowodzi sama w sobie
Ambrozy, ale czy ty wogole czytasz co ludzie tu piszą? Nikt nie mowi że to 'dowodzi'czegokolwiek w sensie naukowym. To jest dział ezoteryczy na forum internetowym, dzielimy się doświadczeniami a nie piszemy prace doktorskie 🙂 Poza tym ta korelacja z progami życiowymi jest w każdym razie interesująca duchowo, kurcze, nawet jeśli masz rację co do mechanizmu
