'Nie chciała wiedzieć' - to jest coś innego niż nieświadomość. To jest wybór. Ktoś, kto mógłby wiedzieć, ale zamknął oczy. I ty byłeś po drugiej stronie tego zamknięcia. Czy to właśnie dlatego nie protestowałeś - bo czułeś, że protest nic nie zmieni, skoro ona i tak nie patrzy?
Chcę zapytać o coś, co nie padło jeszcze wprost: co dzieje się z Bogdanem po przebudzeniu z tego snu, teraz, po tej całej rozmowie? Bo na początku było zmęczenie. Interpretujemy od dłuższego czasu, coraz głębiej wchodzimy. Czy coś się zmieniło w tym, jak ten sen na ciebie działa?
To brzmi jak moment, w którym sen przestaje być tylko obrazem, a zaczyna mieć ciężar. I chyba o to właśnie chodziło temu powtarzającemu się śnieniu - żeby to poczuć. Ale mam jedno pytanie do Augura albo kogoś, kto zna techniki pracy ze snem: co powinien teraz zrobić Bogdan z tym ciężarem? Zatrzymać go, żeby go poczuć? Szukać sposobu na odłożenie?
Napisałem ten list. Do niej. Siedziałem przy stole i pisałem, nie wiedząc co piszę, bo ręka szła sama. Nie wiem czy to pomogło, ale coś się ruszyło. Nie śniłem tej nocy nic.
To, że nie śniłeś tej nocy, po tym jak napisałeś list - to nie przypadek. Ciało i podświadomość potrzebowały pauzy, jakby sen powiedział: dobra, dotarło. Ale mam pytanie: czy po napisaniu tego listu coś poczułeś do tej kobiety? Złość, ulgę, żal, coś jeszcze?
Dobrze, że to zrobiłeś. I dobrze, że ręka szła sama - to znaczy, że pisałeś z miejsca, które jest głębiej niż kontrola. Ale chcę zapytać: czy list ma być przechowywany, spalony, zakopany? Bo to też ma znaczenie. Co czujesz, że powinno się z nim stać?
To zmienia układ tej rozmowy całkowicie. Jeśli ta kobieta już odeszła, to kradzież we śnie - ten spokojny, bierny odbiór czegoś, co jest twoje - to może nie być tylko wspomnienie relacji. To może być sen, w którym twoja psychika wciąż odgrywa coś, co nie zostało dopowiedziane za jej życia. I nie możesz jej już zapytać.
To jest kluczowy moment. Sen zaczął się po jej śmierci i powtarza się od tamtej pory. To nie jest zwykła symbolika utraty zasobów, to jest praca żałoby, która odbywa się przez sen. I ta kobieta we śnie kradnie spokojnie, a Bogdan nie protestuje - bo może gdzieś wewnętrznie czuje, że miała prawo. Albo że protestowanie teraz nie ma już sensu.
Chcę dodać coś od siebie. W tradycji runicznych jest runa Hagalaz - grad, zakłócenie, coś co przychodzi i niszczy stary porządek. To nie jest zła runa, ale oznacza, że zmiana musiała być wymuszona. Bogdan, to, że ona bierze spokojnie, a ty milczysz - to może być właśnie obraz tego: coś zostało wzięte przez okoliczności, których żadne z was nie wybrało. I sen pyta: czy możesz na to pozwolić bez gniewu?
Ten żal, który opisuje Bogdan - to jest chyba najtrudniejszy rodzaj uczucia po stracie. Złość można wykrzyczeć, ale żal za rozmową, która się nie odbyła, nie ma dokąd pójść. Mój sen z kluczami był podobny - szukałem wejścia, którego drzwi już nie istniały. Bogdan, czy w tym śnie jest jeszcze jakiś moment, w którym masz ochotę cokolwiek powiedzieć? Nawet przez chwilę?
To jest najważniejsza scena w tym śnie i padła dopiero teraz, po tylu postach. Otwierasz usta, nic nie wychodzi, ona nie odwraca się. To jest gotowy obraz tego, co się wydarzyło naprawdę - próba bez odpowiedzi. Augur, czy w pracy ze snem jest jakaś technika na to, żeby ta scena potoczyła się inaczej? Żeby sen dał Bogdanowi głos, którego tamten nie miał?
Czytam to, co napisał Augur i nie wiem, czy dam radę. Przywołać tę scenę i tym razem coś powiedzieć. Bo ja wiem, co chciałem jej powiedzieć wtedy. I nie powiedziałem. I teraz we śnie też nie mówię. Jakby te dwa milczenia się nałożyły.
Właśnie to jest sedno. Dwa milczenia nałożone jedno na drugie - to jest coś, co sen odgrywa dokładnie tak, jak to zostało zapisane w ciele. Ale chcę zapytać: czy w tym śnie ty siedzisz, stoisz, leżysz? Jaka jest twoja pozycja, gdy ona zabiera?
Siedzenie przy stole i oglądanie, jak ktoś zabiera - to jest obraz kogoś, kto jest w miejscu, z którego nie wstał. Nie dlatego, że nie mógł, ale dlatego, że coś go trzymało. Bogdan, czy w tamtej relacji były takie momenty, że mogłeś coś powiedzieć i wiedziałeś to, a i tak zostałeś tam gdzie byłeś?
To jest dla mnie nowe spojrzenie na ten sen. Bogdan nie milczy, bo jest słaby albo zagubiony - milczy, bo dawno podjął decyzję, że mówienie nie ma sensu. A sen to powtarza. Pytanie do Augura: czy w takim wypadku ponowne wejście w tę scenę na jawie cokolwiek zmieni, skoro to przekonanie jest starsze niż sam sen?
Zatrzymuję się przy tym, co powiedział Janusz. Bogdan podjął decyzję, że milczenie jest jedynym wyjściem - i sen tę decyzję odtwarza jak pętlę. Ale ta kobieta już odeszła. Pętla kręci się na biegu jałowym. Bogdan, czy ten sen zostawia cię z jakimś poczuciem ulgi, czy raczej z ciężarem?
To poczucie przegapienia - czy to może być sygnał, że ta rozmowa, której nie było, nadal czeka? Przepraszam, że pytam tak wprost, bo nie za bardzo znam się na snach o osobach, które odeszły.
Nie ma jednego kroku, który wystarczy - i chyba to właśnie jest najtrudniejsze do przyjęcia. W pracy runami, gdy ktoś utknął w takim cyklu, często patrzę na Isa - zatrzymanie, lód, zamrożenie. Bogdan opisał siebie siedzącego przy stole, bez ruchu. To jest Isa w obrazie. Runa nie jest zła, ale mówi: coś czeka na roztopienie, nie na przeskoczenie.
Bogdan, mam jedno pytanie, które mi się kręci od kilku postów. Ta rzecz, którą ona zabiera w śnie - nigdy nie powiedziałeś, co to jest dokładnie. Czy to zawsze ten sam przedmiot, czy różne rzeczy?
Zabiera przestrzeń. To jest symbol, który zmienia wszystko w tej interpretacji. Jeśli to nie jest rzecz materialna, tylko przestrzeń - to kradzież jest egzystencjalna. Ona we śnie zabiera ci miejsce na oddech, na bycie. I ty nie protestujesz, bo może gdzieś w tobie jest pytanie: czy mi się to należy?
To zdanie - 'powinienem się zsunąć w kąt' - jest bardzo ważne. Bo to nie jest opis tego, co ona robiła. To jest opis tego, co ty sobie nakazywałeś. Pytam wprost: czy uważasz, że sam w sobie robiłeś jej miejsce, zanim jeszcze zaczęła brać?
Dla mnie to brzmi jak coś między jednym a drugim. Dawałeś z wyprzedzeniem, żeby uniknąć zabrania. To jest taka ochronna rezygnacja - oddaję zanim stracę. I sen powtarza właśnie to. Siedzisz, ona bierze, a ty nie protestujesz - bo w pewnym sensie już wcześniej podjąłeś decyzję, że to jej.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy ten sen mógłby wyglądać inaczej, gdyby Bogdan coś powiedział wtedy - albo gdyby sen dał mu taką możliwość. Bogdan, czy zdarzyło ci się kiedyś w tym śnie mieć impuls, żeby wstać od stołu? Cokolwiek - choćby drgnięcie?
