Dobra, powiem wprost bo inaczej nie potrafię - wszystkie te interpretacje są spójne i rozumiem ich logikę. Ale skoro Klimcia_04 teraz to widzi, skoro rozumie skąd to idzie, to co dalej? Bo rozumienie a zmiana to dwie różne rzeczy i trochę się boję że ten wątek skończy się na ładnych słowach a nie na działaniu.
To jest właśnie to. Ten raport to twój kierownica, której nie chcesz dotknąć. I auto jedzie dalej właśnie dlatego. Nie dlatego że straciłaś kontrolę nad wszystkim, ale dlatego że masz jeden konkretny punkt w którym tę kontrolę oddałaś. Widzisz tę różnicę?
Słuchajcie, ja rozumiem że idziemy w stronę psychologiczną i nie mówię że to złe, bo jest dobre. Ale zostawiam jedno pytanie na stole bo nikt go nie zadał wprost: czy ktoś rozważał że ta jazda bez kierowcy to może nie tylko Klimcia_04 i jej praca, ale obraz czegoś co w tej rodzinie, tym domu, jakimś szerszym systemie się toczy? Sny czasem nie są nasze.
To nie jest drobiazg co powiedziałaś o mamie. To jest bardzo ważne. Bo jeśli w domu był model że "życie niesie i my patrzymy", to możliwe że nauczyłaś się tej pasywności jako czegoś normalnego. I teraz twoje ciało i psychika mówią - hej, to nie jest ok - przez taki właśnie sen.
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Klimcia_04 - ta mama co mówiła że ją życie niesie, czy ona była z tego zadowolona, czy to było raczej z rezygnacją? Bo to chyba zmienia sens tego co przejęłaś.
I to jest właśnie ta warstwa którą sen pokazuje - nie to co jest, ale to co zostało przyjęte jako nieuchronne. Auto bez kierowcy to nie tylko twoja praca, to może być cały wzorzec który dostałaś w domu. Mam pytanie - czy w tym śnie w ogóle przyszło ci do głowy że możesz otworzyć drzwi i wysiąść?
To jest chyba najważniejsza rzecz w całej tej rozmowie. Nie brak kierownicy jest problemem. Brak myśli o tym żeby wysiąść. To jest obraz przekonania, nie sytuacji.
Ok, ale jeśli można - bo siedzę i czytam to od dłuższego czasu i zaraz wybuchnę - co teraz? Mamy piękną diagnozę, mamy mamy wzorzec, mamy przekonanie o braku wyjścia. I co z tym Klimcia_04 ma zrobić sama na forum ezoterycznym o snach?
dobrze że zostało. Mam jedno konkretne pytanie bo chcę to zrozumieć lepiej - w tym śnie, gdy siedzisz w tym jadącym aucie, jaki masz nastrój? Strach? Spokój? Obojętność? To jest ważne, bo uczucie w śnie często mówi więcej niż obraz.
to jest kluczowe. Strach po przebudzeniu to reakcja świadomości, która ocenia. Spokój w środku snu to zapis ciała - tak jest normalnie, tak zawsze było. Twoja psychika nie krzyczy w tym śnie. Ona pokazuje stan neutralny. I to jest gorsze niż krzyk.
Ok stop. Mówimy teraz o ciele, o psychice, o afektach - gdzie jest ezoteryka w tym wszystkim? Pytam serio, bo przyszedłem tu po interpretację snu o jeździe bez kierowcy a nie po wykład z psychosomatyki.
To co mówisz o żołądku to mnie uderzyło. Bo stres z pracy i zablokowana sprawczość to może być to samo źródło, tylko widziane z różnych stron. Czy te problemy żołądkowe zaczęły się mniej więcej wtedy co te sny?
A co jeśli to sen właśnie pokazuje tę blokadę fizycznie - tzn ciało przez sen mówi to co nie moze powiedziec inaczej? Tzn że jazda bez kierowcy to dosłowny obraz tego co dzieje sie w żołądku i decyzjach jednocześnie?
I tu wracamy do pytania które postawiłem wcześniej i które zostało trochę zignorowane. Puste siedzenie kierowcy to nie jest dowód że nikt nie prowadzi. To może być dowód że ten kto prowadzi, jest niewidoczny. W tradycji magicznej mamy pojęcie cienia przodków - sił które działają przez nas zanim jeszcze zdążymy coś wybrać.
