Może to kwestia wibracji albo tego, jak dane istoty czujemy - niezależnie od formy, w jakiej się pojawiają? Znam to z opisów spotkań z przewodnikami, którzy przybierają różne kształty, ale zostaje ta sama 'sygnatura'. Może te dzieci to też jeden taki przewodnik, który za każdym razem przychodzi inaczej ubrany?
Czekajcie, bo zgubiłem wątek - te dzieci, o których mówicie, mówią coś konkretnego, czy bardziej działają przez obecność i spojrzenie? Bo czytam poprzednie posty i jedni piszą o ciszy, inni o słowach. To dwie różne sprawy chyba.
U mnie było jedno i drugie w różnych snach. W pierwszym - dziecko nic nie powiedziało, tylko patrzyło. W drugim - powiedziało jedno zdanie i się odwróciło. Nie pamiętam dokładnie słów, ale obudziłam się z poczuciem, że dostałam coś ważnego. Nawet jeśli nie mogłam tego powtórzyć.
To ciekawe, że poczucie ważności zostało, a treść nie. Czy to nie jest trochę frustrujące? Że niby było przesłanie, ale nie wiesz co?
To co Bożenka opisuje - treść ginie, ale coś zostaje - mam wrażenie, że to dosyć typowe właśnie dla snów z dziećmi o których tu mówimy. U mnie podobnie. Zastanawiam się, czy to nie jest celowe. Jakby przekaz był zakodowany poniżej słów.
To jest dobre pytanie, ale myślę, że Tamarka trafia tu w szerszy problem całej interpretacji snów - skąd kiedykolwiek wiadomo? Numerologia też nie daje pewności, tylko wskazówki. Nie sądzę, żeby sny działały inaczej.
Może właśnie do całego kontekstu snu, nie do jednego uczucia? Jak robię afirmacje, to też nie chodzi o jedno słowo, tylko o całość - gdzie jesteś, co czujesz, co przed i po. Z snem pewnie podobnie.
Wracając do tych dzieci - czy ktoś próbował po takim śnie zrobić cokolwiek konkretnego? Zapisać, narysować, poszukać znaczenia dziecięcej twarzy w jakimś systemie? Czy tylko się pamięta i tyle?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i nie pisałam, ale teraz muszę. Miałam taki sen kilka miesięcy temu. Dziecko, może sześć lat, siedziało przy stole i rysowało. Podeszłam bliżej i zobaczyłam, że rysuje mój dom - ale taki, jakiego jeszcze nie miałam. Z ogrodem, którego nie ma. Podniosło głowę i powiedziało cicho: 'już wiesz'. Obudziłam się i przez chwilę naprawdę miałam wrażenie, że coś wiem. Ale co - nie miałam pojęcia.
Ten obraz dziecka rysującego przyszłość jest bardzo mocny symbolicznie. W tradycji kart dziecko jako figura często oznacza coś, co dopiero się staje - potencjał, który czeka na decyzję. A tutaj dziecko rysuje i mówi 'już wiesz' - jakby potencjał był już wybrany, tylko ty jeszcze za nim nie nadążyłaś.
Słuchajcie, ja chcę wrócić do samych dzieci, bo tu gubi się wątek. Te dzieci, które są 'starsze w umyśle' - czy mówią o konkretnych rzeczach, czy tylko sprawiają takie wrażenie przez zachowanie? Bo to dosyć istotna różnica. Jedno to stara dusza, drugie to po prostu spokojne dziecko, które dorosły mózg w śnie odczytuje jako mądre.
A to ciekawe, bo ja miałem odwrotnie - dziecko mówiło wyraźnie, ale po przebudzeniu nie pamiętałem treści. Tylko jedno słowo zostało, i to nie nazwa miejsca, tylko coś w rodzaju ostrzeżenia. Krótkie, jednoznaczne. Nie wiem czy powiązane ze starą duszą, ale nie brzmiało jak mój własny głos.
Też tak mam z interpretowaniem - za bardzo chcę żeby pasowało i potem wszystko pasuje. Ale z tymi dziećmi w snach jest coś, czego nie potrafię sobie wytłumaczyć samą nadinterpretacją. Ten spokój, który promieniują, jest inny niż cokolwiek, co znam ze zwykłych snów.
Dokładnie to - ta sekunda po przebudzeniu. Właśnie o to mi chodziło, kiedy wcześniej opisywałam swój sen. Czujesz, że coś wiesz, ale treść odpływa. Może to celowe? Może gdyby zostało jako słowa, to byśmy zracjonalizowali i wyrzucili. A tak zostaje tylko uczucie i ono pracuje.
Mam pytanie do tych, którzy widzieli te dzieci wielokrotnie - czy to zawsze inne dzieci, czy wraca to samo? I czy wiek jest zawsze podobny? Bo zastanawiam się, czy te parametry cokolwiek mówią. W horoskopach wiek figury potrafi wiele znaczyć.
Ten wiek jest naprawdę ciekawy. Bo to jest okres, który w wielu tradycjach jest uważany za 'między' - dziecko już mówi i myśli, ale jeszcze nie zostało w pełni uformowane przez świat. Może właśnie dlatego dusza stara wybiera taką powłokę, żeby wyglądała dostępnie, a mówiła mądrze?
W słowiańskich przekazach jest coś podobnego - dzieci do pewnego wieku były uważane za bliżej świata duchów niż dorośli. Nie chodziło o mądrość, ale o przepuszczalność. Granica między tym a tamtym jest cieńsza. Może te sny nawiązują do czegoś bardzo starego w nas.
Ale jeśli to tylko kanał, to co jest po drugiej stronie? Bo to chyba ważniejsze pytanie niż to, dlaczego akurat dziecko. Forma jest formą, ale treść - kto to nadaje?
Myślę, że to zależy od tego, co wynosisz ze snu. Jeśli przesłanie jest prawdziwe i działa, to czy naprawdę ma znaczenie, czy dziecko 'jest' tą duszą, czy tylko ją reprezentuje? W numerologii też mamy takie pytania - czy liczba jest siłą, czy tylko wskazuje na siłę. I jakoś nie przeszkadza w pracy z nią.
Mnie to rozróżnienie trochę zimny prysznic. Bo ja te dzieci czuję jako kogoś konkretnego. Nie jak kanał radiowy, tylko jak osobę. I coś mi się buntuje na myśl, że to tylko forma. Choć rozumiem, że to może być moje życzenie, a nie prawda.
