A może nie ma tu żadnej symboliki progu i po prostu twój mózg nie renderuje przejść, które są automatyczne? Bo jak idziesz do kuchni po szklankę wody, też nie zapamiętujesz każdego kroku. Może wejście do tej sali jest w śnie tak naturalne, że zostaje wycięte jak zbędna klatka.
Wróćmy na chwilę do tego co ta sala zawiera. Bo dużo mówimy o drzwiach, o progu, o przejściu - ale co jest w środku? Leontynka opisywała to wcześniej, ale chciałabym zapytać: czy wyposażenie sali zmienia się między snami, czy jest zawsze takie samo?
Sala wielofunkcyjna! Ale serio - to brzmi jakby to miejsce miało swoje własne przeznaczenie, które zmienia się w zależności od... czego? Od ciebie? Od pory roku? Leontynka, czy te sny z różnym umeblowaniem miały coś wspólnego ze sobą, jakiś nastrój albo co się działo w twoim życiu w tamtym czasie?
Stół to bardzo konkretny symbol - zbieranie, zebranie, podsumowanie. Jeśli stół pojawia się w momentach oczekiwania, to może nie tyle czekasz na coś, co ma przyjść, ale na coś co ma być podane, powiedziane, zaproponowane. Sala wtedy staje się czymś w rodzaju miejsca rady.
Oficjalny stół, uchylone drzwi, sufit wyższy niż powinien być. Leontynka, przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale ile mniej więcej ta sala jest razy większa od rzeczywistych pokoi w tym domu? Czy to jest subtelne 'trochę za duże' czy naprawdę coś nie gra z proporcjami?
Niemożliwe geometrycznie, ale we śnie naturalne. To chyba jest właśnie ta linia - cokolwiek jest w tej sali, działa na innych zasadach niż reszta snu. I śpiący to akceptuje. To chyba nie jest przypadkowe.
Mam pytanie może naiwne ale - czy w tej sali jest okno? Bo czytałam o snach że okna w niemożliwych miejscach to takie wyjście dla świadomości, żeby mogla sie jakoś 'wywietrzyć'. Nie wiem jak to działa, ale Leontynka, czy widzisz skąd dochodzi to światło?
Światło bez źródła to jeden z najbardziej stałych motywów w opisach przestrzeni onirycznych, które śniący odbierają jako 'inne' niż reszta snu. Pojawia się w opisach sali w tym wątku, ale też w relacjach z doświadczeń granicznych. Nie mówię od razu o niczym dramatycznym, ale warto to odnotować jako sygnaturę konkretnego rodzaju przestrzeni.
Właśnie to jest dla mnie najbardziej diagnostyczne w całym tym opisie. Nie źródło, nie kształt, nie kolor - ale jednorodność. Światło bez kierunku to nie jest coś, co mózg produkuje domyślnie, bo zwykle mamy skąd ono pochodzi. Leontynka, czy w innych częściach tego samego snu - w kuchni, w korytarzu - jest ono normalne? Rzucane cieniami, z okna, z lampy?
Tak, w reszcie domu jest normalnie. Przez okna wpada dzienne światło, pamiętam cień rzucany przez futrynę w korytarzu. Tylko w tej sali to przestaje działać.
To jest istotna obserwacja. Jeśli sala działa na innych zasadach niż reszta przestrzeni w tym samym śnie, to oznacza że śniący - choćby nieuświadomiony - traktuje ją jako osobną warstwę rzeczywistości. Nie jako część domu, ale jako coś, co tylko jest w nim zakotwiczone. Pytanie do Leontynki: czy czujesz w tej sali inną temperaturę?
Stół bez ludzi i bez niczego na nim. To jest może ważniejsze niż sam stół? Jakby sala czekała na coś, ale to coś jeszcze nie przyszło. Albo już odeszło. Leontynka, czy ta sala sprawia wrażenie miejsca używanego, czy raczej takiego schowanego i zapomnianego?
Sala między spotkaniami. To mi trochę przypomina te opisy z teorii snów o przestrzeniach buforowych - miejscach, które mózg tworzy żeby przejść z jednej fazy do drugiej. Chociaż w tym wypadku Leontynka nigdy nie widzi ani samego spotkania, ani gości. Tylko przestrzeń po albo przed.
Ja się zatrzymuję na tym słowie 'przed i po'. Bo numerycznie - a wiem, że to może brzmieć na wyrost - sala jako przestrzeń między zdarzeniami mogłaby odpowiadać pewnej fazie w osobistym cyklu. Leontynka, czy te sny zdarzają ci się częściej w konkretnych momentach życia, na przykład przed jakąś decyzją albo zmianą?
Zastanawiam się czy ta sala mogłaby odpowiadać jakiejś liczbie w twoim numerologicznym układzie, Leontynka. Przestrzeń oczekiwania, bez ludzi, ze światłem bez źródła - to mi przypomina energię czwórki albo siódemki. Czy twoja liczba urodzeniowa jest jakoś z nimi powiązana?
Mnie ciekawi cos innego - czy Leontynka kiedykolwiek próbowała w tym snie zapytać sali o coś? Znaczy, brzmi to może dziwnie, ale w lucydnych snach podobno można zadawać pytania przestrzeni i ona odpowiada. Czy czułaś kiedyś że to miejsce mogłoby odpowiedzieć?
To może być właśnie ta bariera, o której mówił Profeta wcześniej - że wchodzisz bez decyzji, siedzisz bez pytania. Może ta sala jest właśnie tym miejscem, które czeka aż zaczniesz w nim działać świadomie. Dopóki nie zapytasz, pozostaje poczekalnią.
To jest bardzo uczciwa obserwacja i myślę że tu jest coś ważnego. Boisz się że świadomość zmieni doświadczenie - a może właśnie tak ta sala 'pracuje': istnieje dopóki nie jest pod lupą. Ale odwróćmy to pytanie: czy dom rodziców w tym śnie jest taki sam jak w rzeczywistości, poza samą salą? Czy reszta jest wierna temu, co znasz?
