Mam inne pytanie, trochę z boku, ale może ważne. Alembiku, czy ta ulica i te domy mają jakieś konotacje z twoim własnym życiem? Znaczy, czy to jest osiedle podobne do miejsc które znasz, czy to jest coś całkowicie obcego? Bo to że domy są z lat siedemdziesiątych mnie ciekawi, to jest konkretna epoka.
Estetyka w snach rzadko jest tylko estetyką. Dekada lat siedemdziesiątych w języku symbolicznym snu to może być epoka przed twoim urodzeniem, coś co zastałeś, nie tworzyłeś. Albo ślad rodzinny, energetyczny ślad pokolenia. W tarocie mówilibyśmy o kartach które przeszły już przez ręce innych. I ta kobieta stojąca na tle tego miejsca, może być kimś z tej linii, nie z twojego pokolenia?
I tutaj wchodzi numerologia tej pętli jeszcze raz, bo jeśli ta kobieta pochodzi z linii przodków, to powtarzalność snu ma sens jako echo. Nie twoja własna nieskończona pętla, ale wezwanie z linii, które wraca z każdym cyklem dopóki nie zostanie usłyszane. Alembiku, czy w twojej rodzinie jest jakaś niedomknięta historia? Coś o czym się nie mówi, albo co wszyscy wiedzą ale nikt nie porusza?
To jest bardzo ważna informacja i rozumiem że to mogło być trudne do napisania. Nie będę teraz skakać do wniosków, ale powiem tyle, że w snach o pętlach czasowych, gdzie jest nieznana kobieta w miejscu z innej epoki i poczucie obowiązku powrotu, motyw przodka z niedomkniętą historią pojawia się często. I nie musi to znaczyć że ona 'czeka' na ciebie w strasznym sensie. Czasem chodzi tylko o to, żeby jej historia została wreszcie powiedziana głośno. Czy ktoś w twojej rodzinie próbował kiedykolwiek to zbadać?
Chcę dodać coś do tego co Walentyna mówi. Jeśli to jest ślad energetyczny kogoś z linii rodzinnej, to praca ze snem w tym przypadku nie musi być techniką lucydną ani wizualizacją. Może wystarczyć coś prostego, symbolicznego, jak zaproszenie do rozmowy. Alembiku, czy czułbyś się w porządku gdybyś przed snem spróbował po prostu powiedzieć na głos coś w stylu, że jest miejsce i słyszysz wezwanie? Nie żaden rytuał, tylko intencja słowna.
Przepraszam że wchodzę w to z bardziej sceptycznym pytaniem, ale jestem ciekaw. Skąd wiecie, że poczucie znajomej twarzy i nieznane prababcia to jest połączenie a nie zupełnie przypadkowe skojarzenie wywołane sugestywną rozmową tutaj? Naprawdę pytam, bo mnie ta historia wciąga, ale chcę zrozumieć jak odróżniacie trop od projekcji.
Rozumiem że to brzmi ładnie jako trop, ale muszę dopytać, bo to mnie gryzie. Alembik, ty sam przed chwilą napisałeś że 'nigdy nie widziałeś jej zdjęcia'. Skąd więc w ogóle wiesz że kobieta ze snu mogłaby być tą prababcią? To znaczy, co sprawia że twój umysł zestawia te dwie rzeczy? Czy coś konkretnego wskazuje na połączenie, czy to raczej tak wyszło w toku tej rozmowy, po tym jak Obsydianka zapytała o przodków?
