Chciałam napisać o czymś, co mi ostatnio nie daje spokoju. Śnię o budynkach, które - jak czuję w tym śnie - stały kiedyś w tym samym miejscu, co coś zupełnie innego. Nie chodzi o to, że widzę ruiny ani nic takiego. Po prostu wiem w śnie, że pod tym blokiem, w którym jestem, był kiedyś dwór albo kościół, i to wiedza totalna, niepodważalna, jakbym to pamiętała. Zdarza się wam coś takiego? Bo mi to przychodzi cyklicznie, głównie koło pełni.
O, to interesujące bo mi też się zdarzają takie sny z warstwami miejsca. Jakby jedno miejsce miało kilka czasów naraz. U mnie to raczej domy - stoję w normalnym pokoju i nagle przez ścianę przebija się coś starszego, jakiś inny układ pomieszczeń. Nie wiem skąd wiem że to starsze, ale wiem. Mówisz że to koło pełni - u mnie chyba bardziej losowo, nie śledziłam faz.
Pełnia to nie przypadek. Miejsca mają pamięć energetyczną i podczas pełni księżyca ta warstwa jest po prostu bardziej dostępna, cieńsza jakby. To co opisujesz, czucie poprzednich budynków w tym samym miejscu, to klasyczny przykład odczytu akashy przez śnienie. Miejsce pamięta wszystko co na nim stało, a twoja świadomość we śnie po prostu do tej pamięci sięga. Pytanie tylko - czy te budynki mają jakiś powtarzający się charakter? Bo dwór i kościół to nie przypadkowe symbole.
hej, a co to jest ta akasza? serio pytam bo słyszałem to słowo ale nie wiem dokładnie o co chodzi w tym kontekście
Ciekawy temat! Ja mam podobne sny, ale u mnie to bardziej czucie niż widzenie. Stoję w jakimś miejscu i wiem, że tu było coś tragicznego, jakaś przemoc albo pozar, chociaż w śnie wszystko wygląda normalnie. Budynek stoi, nic go nie trapi, a ja cały czas mam ten nieprzyjemny ciężar. Zastanawiam się czy to nie jest przypadkiem po prostu lęk przeniesiony na otoczenie, a nie żadne odczytywanie czegokolwiek.
Nie jestem do końca przekonana do tej akaszowej interpretacji, bo brzmi dla mnie trochę jak nakładanie gotowego schematu na każde doświadczenie senne. Ale sama śniłam ostatnio o jakimś pustym placu, gdzie wiedziałam że stał tu kościół, i to poczucie było tak wyraźne i smutne jednocześnie, że się obudziłam z dziwnym ściskiem. No i teraz nie wiem co z tym zrobić 🙂
Ten ścisk po przebudzeniu jest ważny. Ja zawsze zwracam uwagę na to, co zostaje w ciele, bo to jest bardziej rzetelna wskazówka niż sama treść snu. Jeśli zostaje smutek - jedno znaczenie, jeśli niepokój - inne, jeśli dziwne wzruszenie - jeszcze inne. 🙂
Właśnie to wzruszenie mnie uderza najbardziej. Nie strach. Jakby... tęsknota za czymś co już nie istnieje, chociaż ja tego nie pamiętam świadomie. I wracając do pytania Judytki - tak, te budynki mają jakiś charakter. Prawie zawsze to miejsca kultu albo miejsca zbiorowego zamieszkania, nigdy np. fabryki czy sklepy. Dwór, klasztor, stara szkoła - coś gdzie było dużo ludzi przez długi czas.
To ma sens - miejsca o dużym ładunku emocjonalnym i długiej zbiorowej historii zostawiają głębsze ślady w polu miejsca. Fabryka to inna energia, bardziej mechaniczna. Miejsca kultu i zamieszkania mają w sobie warstwy modlitwy, strachu, narodzin, śmierci, codzienności - to się kumuluje. Twoje sny sięgają po te silniejsze zapisy.
Ale chwila, bo chciałem się upewnić - czy wy mówicie że te sny są jak dosłowne wspomnienia z poprzednich żyć? Bo to jednak duży krok. Może to po prostu wyobraźnia buduje atmosferę na podstawie jakichś filmów, powieści, czegoś co się gdzieś widziało?
ja mam podobne sny z ta plynnoscia niby wiem gdzie jestem ale budynek sie zmienia jak ogladasz go z boku i wtedy w srodku jest inny uklad niz oczekujesz. czy to tez moze byc to samo zjawisko czy to juz inna kategoria snow?
Płynna architektura to inna sprawa moim zdaniem. To raczej standard oniryczny - mózg nie trzyma się stałych geometrii bo nie musi. Natomiast to co opisuje autorka tematu, czyli poczucie warstw czasowych w konkretnym miejscu z zachowaną logiką przestrzenną, to wyraźnie inny typ doświadczenia. Sam miałem parę takich snów i nie mieszałbym tego z ogólną płynnością sennej architektury.
ojej ale to jest takie ciekawe co piszecie! ja ostatnio śniłam o starym domu mojej babci, ktory dawno wyburzyli, i w śnie stal w tym samym miejscu co teraz jakis blok, i ja chodziłam po obu naraz jakby. To może byc to samo? Nigdy nie pomyslalabym żeby to interpretowac aż tak głęboko, dzieki za ten wątek!
Nie chcę gasić entuzjazmu, ale dom babci który pamiętasz to zupełnie co innego niż odczyt pamięci miejsca. Dom babci masz zakodowany we własnej pamięci i nic dziwnego, że mózg go przetwarza. To nie jest mistyczne zjawisko, to jest normalna praca pamięci epizodycznej przez sen. Naprawdę nie musimy wszystkiego od razu windować do akashy.
Ilonka, nie gasze entuzjazmu, mówię tylko że to inne mechanizmy. Dom babci to pamięć epizodyczna - masz zakodowany obraz, emocję, zapach, i mózg to przetwarza. To nie znaczy że sen był mniej wartościowy, po prostu źródło jest inne. Zresztą piękny sen to piękny sen, nie każdy musi być mistyczny żeby coś znaczyć.
ojejku, doczytałam do końca od początku i ciągle mam jedno pytanie które nie pada - czy te sny o warstwach budynków zdarzają się losowo czy jest jakiś pattern? Bo ja miewam sny które są wyraźnie powiązane z tym co dzieje się u mnie wewnętrznie, i zastanawiam się czy te sny o miejscach z przeszłością mogą być czymś w rodzaju odpowiedzi na jakiś mój stan emocjonalny...
To co mówi Cesarzowna zgadza się z tym co obserwuję u siebie i u innych - sny o miejscach z warstwami czasowymi pojawiają się w momentach przejścia. Pełnia, nów, zmiana sezonu, przełom życiowy. Jakby świadomość w takich momentach była bardziej przepuszczalna i mogła sięgać głębiej. Ale tu jest ważne pytanie - czy te sny same z siebie przynoszą informację, czy może to my jesteśmy wtedy po prostu bardziej otwarci na cokolwiek?
Moim zdaniem to nie jest albo-albo. Scenografia w śnie zazwyczaj coś znaczy - nie pojawia się losowo. Jeśli akurat trafiasz na budynek z warstwami, to może i ty jesteś w stanie przejścia, i miejsce ma swoją historię, i jedno drugiemu nie przeszkadza.
a propos tego co Leontynka mówi - ja miałem kiedyś sen o miejscu które potem sprawdziłem i rzeczywiście stał tam kiedyś inny budynek. Długo myślałem że to przypadek, ale to uczucie w środku tego snu było tak konkretne, żadnej rozmytości, żadnej onirycznej płynności o której mówił Władek. Stałem w tym miejscu i wiedziałem. Jak to wytłumaczyć samą scenografią?
ale jak wogole mozna byc pewnym ze sie czegos nie widzialo? pytam serio bo mi sie zdaje ze mam photograficzna pamiec na obrazy i czasem nie wiem czy cos pamietam z realu czy ze snu czy z jakiejs ksiazki z obrazkami. to musi byc problem przy takich interpretacjach
